
Inflacja słów
Niezależnie od inflacji w sensie finansowym,
w Polsce PiSowskiej następuje utrata znaczenia słów. Powiedzieć dziś można wszystko: że zwolennicy aborcji są winni śmierci Izy z Pszczyny, że Solidarność jak niegdyś walczy o pracowników, że opozycja jest chamska. Zresztą, przekonajcie się Państwo sami.
……………………………………………..
1. W czwartek w Warszawie odbyła się pikieta, zorganizowana przez Krajowy Sekretariat Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ – niegdyś – „Solidarność”. Dziwnym trafem byli na niej tylko pracownicy zagranicznych sieci handlowych, jak Carrefour, Lidl czy Biedronka. „Nie chcemy być we własnym kraju niewolnikami europejskich korporacji. Solidarność się z tym nie zgadza!”. Adresatem protestu była Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji, która okazała się „niepolską”, bo nie chce pośredniczyć w negocjacjach z sieciami handlowymi. Następnie, co całkowicie tłumaczy polityczne tło tej pikiety, protestowano pod… ambasadami Francji oraz Niemiec. Drodzy związkowcy! Nie wszystkie kraje ręcznie sterują gospodarką, a jeśli już, to wasze niezadowolenie z rosnącej drożyzny należy skierować przeciwko rządowi własnego kraju! (Radio Maryja)
2. Piotr Duda ma własne zdanie, „wbrew stanowisku rządu”! Apeluje do europarlamentarzystów w sprawie „adekwatnych wynagrodzeń minimalnych w UE”. Pokazuje, że Unia, która „do tej pory ma charakter głównie gospodarczy i ekonomiczny”, może też zyskać wymiar społecznej integracji. „Potrzebujemy przezwyciężenia asymetrii procesu integracji… Potrzebujemy silnego udziału partnerów społecznych”. Jak słusznie podkreśla szef związku zawodowego, niegdyś zwanego Solidarnością, wyższe wynagrodzenie pozwoli na zachowanie przyzwoitego poziomu życia. Do tego jednak, panie Duda, trzeba najpierw zdusić inflację. (tysol.pl)
3. Marszałek Senatu Grodzki ośmielił się oskarżyć rząd o „autorytaryzm i przeprowadzenie nieuczciwych wyborów”. Podobno użył nawet bluźnierczego sformułowania, że „demokrację trzeba utrzymać za wszelką cenę, inaczej wszystko skończy się chaosem”. Zdaniem prof. Kika słowa takie w ogóle nie powinny paść. „Takie „wynoszenie” krajowych spraw na arenę międzynarodową jest, zdaniem politologa, dowodem na niski poziom „kultury i klasy politycznej marszałka Senatu”. Taka narracja „nie stwarza możliwości dialogu, a co za tym idzie – osiągnięcia porozumienia. Rozumiem, że opozycja czuje się osaczona, nieuwzględniana”, ale zawsze przecież powinna mówić ładnie, grzecznie i to, co chcemy od niej usłyszeć. Kulturalnie i grzecznie przypomnę profesorowi, że primo – z autokratami się nie prowadzi dialogu, secundo, inny wybitny intelektualista nazwał opozycję „mordami zdradzieckimi”. Tertio, chcielibyście osiągnąć choć taki poziom, jak prof. Grodzkiego. (doRzeczy)
4. Na czym polega totalność? Totalność opozycji polega na eskalacji żądań. W sprawie wojny hybrydowej Łukaszenki opozycja najpierw domagała się Frontexu. Gdy ten przyjechał i pochwalił polski rząd, zażądali wysłania NATO na granicę. Gdy NATO stanowczo zareagowało na wojnę Łukaszenki, domagając się od Białorusi przestrzegania prawa międzynarodowego, teraz chcą pomocy Unii Europejskiej. „Nie są to realne podpowiedzi, propozycje, ale przykrywki pozwalające atakować rząd także w tej sprawie. Z dwóch powodów. Po pierwsze, bo totalność na tym polega. Po drugie, bo duża część opozycji i jej mediów tak naprawdę chce, by atak Łukaszenki się powiódł. Chcą przebicia przez polską granicę korytarza”. A wiadomo, kto chciał korytarza od Polaków i jak się to skończyło! Wiadomo też, że syndrom oblężonej twierdzy trzeba umiejętnie podsycać. (wPolityce)
5. Prokurator Generalny domaga się od Sądu Najwyższego (czyli organu podległego Ministrowi Sprawiedliwości) uchylenia postanowienia Sadu Apelacyjnego w Warszawie w sprawie rejestracji marszu Bąkiewicza jako wydarzenia cyklicznego. Jest to „Zła wiadomość dla Rafała Trzaskowskiego i „kasty” sędziowskiej!”. Prokurator i minister w jednym, czyli Wash and Go powołuje się tutaj na… konstytucyjne prawo do wolności zgromadzeń. Ziobro uważa, że prezydentowi Trzaskowskiemu nie przysługuje prawo do zaskarżania decyzji wojewody – zapewne według pradawnego przysłowia, że co wolno wojewodzie, to nie tobie… W jednym pan Wash and Go nie ma racji – ten marsz to nie jest zła wiadomość dla Trzaskowskiego, a tragedia dla całej Polski. (Fronda)
………………………………
Każdy argument, słowo, działanie opozycji można przekręcić, splugawić i przeinaczyć. Każdego można oskarżyć o wszystko, wystarczy tylko znaleźć zgrabnego pismaka, który dyrektywy propagandowe odpowiednio ubierze w słowa.
Bardzo niebezpieczne są przy obecnej inflacji żądania Dudy podwyżek i ustalenia ogólnoeuropejskiej płacy minimalnej. Napędzi to jedynie spiralę inflacji, choć – być może – właśnie o to chodzi. A jeśli żądania płacowe nie zostaną spełnione – winę zrzuci się tradycyjnie na Tuska i UE.
Groźniejsza jednak od inflacji ekonomicznej jest inflacja słów. Ich sens, przeinaczany i odwracany przez prorządową propagandę, zanika zupełnie – jak zanikł sens słów tworzących nazwy rządzącej partii oraz związku zawodowego – legendy Sierpnia’80. Inflacja słów oznacza, że wkrótce nikt nie będzie już w nic wierzył, bo powiedzieć można wszystko. Człowieka wielkiego formatu można określić mianem osoby o niskiej kulturze, a propagowanie faszyzmu – konstytucyjnym prawem do zgromadzeń.
I być może dokonująca się właśnie demoralizacja społeczeństwa słowami bez pokrycia, słowami, których sens zmienia się zależnie od woli władcy, okaże się najtrudniejsza do przezwyciężenia po upadku tych rządów.
Elżbieta Pytlarz, publicystka



7 Responses to "Przegląd prasy prawicowej"