Przekręt władzy na 280 mln zł!

Marcin Warchoł z Solidarnej Polski na kilka dni przed wyborami
przekazał pół mln zł dla jednego
z rzeszowskich szpitali. Podkreślał, że środki uruchomione zostały
z Funduszu Sprawiedliwości. Fot. Wit Hadło

Fundusz Sprawiedliwości miał pomagać obywatelom, m.in. ofiarom przestępstw. Jednak jak się okazało, zajmował się czymś innym. Pieniądze przeznaczone na pomoc w kwocie 280 milionów złotych były, zdaniem kontrolerów NIK, wydatkowane niezgodnie z przepisami, niecelowo, niegospodarnie lub nierzetelnie. Najwyższa Izba Kontroli zawiadomiła organa ścigania o aż 5 przestępstwach z tym związanych. Sytuacja jest o tyle „ciekawa”, że Fundusz Sprawiedliwości to „dziecko” obecnej władzy podległe ministrowi sprawiedliwości i prokuratorowi generalnemu w jednym, czyli Zbigniewowi Ziobrze.

Władza wszelkimi sposobami starała się nie dopuścić do kontroli NIK w Funduszu Sprawiedliwości, a gdy to się nie udało, walczyła o nieujawnienie jej wyników, m.in. usiłując zastraszyć prezesa NIK, Mariana Banasia. Nie udało się to jednak i w czwartek (30 września) na specjalnej konferencji przedstawiciele NIK obszernie zapoznali opinię publiczną z wynikami kontroli. A wyniki te są druzgocące. – Fundusz Sprawiedliwości to państwowy fundusz celowy. Oznacza to, że część środków została wyodrębniona z budżetu państwa, czyli pieniędzy nas wszystkich, i przekazana do dyspozycji ministrowi sprawiedliwości na określone cele – przypomniał na początek dyrektor jednego z departamentów w NIK, Michał Jędrzejczyk. – Powstaniu funduszu przyświecała idea, aby z pieniędzy pochodzących od sprawców przestępstw pomagać ofiarom, a z pieniędzy pochodzących z pracy osób osadzonych finansować ich późniejszą readaptację, późniejszy powrót do społeczeństwa po odbyciu kary pozbawienia wolności – wyjaśniał dalej Jędrzejczyk. Tymczasem, jak podkreślił przedstawiciel NIK, w 2017 roku nastąpiła zmiana podstawy prawnej funkcjonowania funduszu polegająca na wprowadzeniu nowego celu tego ciała, który miał także przeciwdziałać przyczynom przestępczości. – To nieprecyzyjne niedookreślone pojęcie od samego początku wzbudzało pewne kontrowersje – zauważył Jędrzejczyk. Jak wyjaśnił następnie, kontrola objęła realizację zadań ministra sprawiedliwości, a także prawidłowość i efektywność wykorzystania środków z funduszu przez beneficjentów. – Objęliśmy badaniem 35 umów o łącznej wartości 136 milionów złotych, co stanowiło równowartość 20 procent udzielonych dotacji. Objęliśmy kontrolą ministra sprawiedliwości i 20 podmiotów. 14 z nich to organizacje pozarządowe, ale była w nich też uczelnia wyższa czy szpital specjalistyczny – podał szczegóły M. Jędrzejczyk. – NIK negatywnie oceniła działania ministra sprawiedliwości w zakresie zapewniania właściwych uwarunkowań organizacyjnych i prawnych funkcjonowania Funduszu Sprawiedliwości, a także sposób wykorzystania będących w jego dyspozycji środków publicznych. Gospodarka funduszu była prowadzona z naruszeniem podstawowych zasad finansów publicznych, to jest zasady jawności, celowości i oszczędności dokonywania wydatków publicznych – kontynuował przedstawianie druzgocących dla władzy faktów dyrektor z NIK. – Nie odpowiadała również wynikającemu z ustawy o finansach publicznych reżimowi prawnemu funkcjonowania funduszy celowych, czyli realizacji ściśle określonych zadań państwowych – dodał. Zdaniem NIK, działania ministra sprawiedliwości i znacznej części organizacji, które otrzymały dotacje, skutkowały niegospodarnym i niecelowym wydatkowaniem środków publicznych, a także sprzyjały powstawaniu mechanizmów korupcjogennych w przypadku osób podejmujących decyzje w zakresie rozliczania środków z Funduszu Sprawiedliwości. M. Jędrzejczyk wspomniał tu np. o fundacji Ex Bono z Opola, która otrzymała z Funduszu Sprawiedliwości około 10 mln złotych, z czego na koszty administracyjne ma przeznaczyć prawie 1/5 tej kwoty. Tymczasem kontrola wykazała, że siedziba tej fundacji to prywatne mieszkanie w bloku, a osoby tam mieszkające nie miały pojęcia o istnieniu żadnej fundacji!

Fundusz (Nie)sprawiedliwości?

– W badanym okresie dysponent funduszu wkraczał w kompetencje wielu innych organów państwowych. Dublował wydatki ponoszone przez: ministra spraw wewnętrznych, ministra edukacji, ministra zdrowia, komendanta głównego policji i inne publiczne organy, jak również wydatki pochodzące z innych funduszy celowych, a nawet innych programów rządowych – powiedział z kolei koordynator kontroli Paweł Gibuła dodając, że pierwszy i kluczowy wniosek to fakt, iż w badanym okresie Fundusz Sprawiedliwości stracił charakter funduszu celowego. – Tylko 34 proc. środków tego funduszu było przeznaczonych na pomoc bezpośrednio świadczoną osobom pokrzywdzonym przestępstwem, a tylko 4 procent na pomoc postpenitencjarną. Cała reszta, ponad 60 procent, została przekierowana na inne zadania – zauważył. – Oceniliśmy, że minister nie zapewnił wszystkim potencjalnym beneficjentom równoprawnego, transparentnego i opartego o merytoryczne kryteria ocen dostępu do środków publicznych – podkreślił Gibuła.
NIK objął kontrolą 16 konkursów ofert dla organizacji pozarządowych. I tu także okazało się być bardzo źle. – W przypadku wszystkich tych konkursów przedstawiliśmy ocenę negatywną, wynikającą przede wszystkim z niewłaściwego przygotowania tych konkursów – zdradził Gibuła, podając liczne i konkretne przykłady nieprawidłowości. – Niezależnie w jakim trybie udzielane były środki Funduszu Sprawiedliwości, w każdym przypadku była to arbitralna, bardzo często nieudokumentowana, decyzja dysponenta tego funduszu, czyli ministra sprawiedliwości – podsumował. Przekonaliśmy się o tym nie tak dawno, gdy wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł z Solidarnej Polski kandydował (bezskutecznie) na prezydenta Rzeszowa. Na kilka dni przed wyborami Warchoł przekazał pół miliona złotych dla jednego z rzeszowskich szpitali. Podkreślał, że środki uruchomione zostały z Funduszu Sprawiedliwości. – Tu nie ma buchalterii, przeciągających się wielomiesięcznych, wieloletnich procedur, skomplikowanych wniosków – mówił wtedy. Jak wykazała kontrola NIK, rzeczywiście, buchalterii nie było…
Pokłosiem kontroli NIK w Funduszu Sprawiedliwości i druzgocących jej wyników jest 5 powiadomień o popełnieniu przestępstwa, dwa zawiadomienia o naruszeniu dyscypliny finansów publicznych oraz jedno zawiadomienie do prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych – poinformował Tomasz Sordyl z NIK. – Łączna wartość efektów finansowych kontroli, czyli środków wydatkowanych niezgodnie z przepisami, niecelowo, niegospodarnie lub nierzetelnie, wyniosła ponad 280 mln zł – doprecyzował.

Monika Kamińska

30 Responses to "Przekręt władzy na 280 mln zł!"

Leave a Reply

Your email address will not be published.