
ŻUŻEL. 2LŻ. Greg Hancock w niedzielę (5.11.) przylatuje do Polski na rozmowy z Ireneuszem Nawrockim.
– Dałem klubowi czas do minionej środy (25.10.) na spłacenie zaległości wobec żużlowców. Nie wywiązał się z tego, więc biorę sprawy w swoje ręce. W poniedziałek i we wtorek załatwiam wszystkie formalności i będę robił przelewy za ten oraz poprzedni sezon – informuje Ireneusz Nawrocki, przyszły właściciel Speedway Stali Rzeszów S.A. Spłacać ma co, bo kwotę zaległości wobec zawodników szacuje się na około 900 tys. zł. To nie jedyne wydatki biznesmena z Bielska-Białej, związane z przejęciem rzeszowskiej spółki żużlowej. Kolejnymi będzie 1,5 mln zł, jakie musi on wyłożyć, by przejąć akcje należące dotąd do Andrzeja Łabudzkiego, prezesa Speedway Stali Rzeszów S.A. Te trafiły pod zastaw kredytu, jaki spółce udzielił jeden ze sponsorów. – Rozmawiałem w poniedziałek z Andrzejem Łabudzkim i mówił, że jest przygotowany na przekazanie akcji. W momencie ich nabycia, spłacę półtoramilionowy dług – zdradza Nawrocki, którego przejęcie Speedway Stali Rzeszów S.A. będzie kosztować łącznie co najmniej 2,4 mln zł!
Konferencja dla wszystkich
M.in. od uregulowania zaległości, swoje dalsze rozmowy na temat przedłużenia kontraktów ze Stalą Rzeszów uzależniają bracia Dawid i Wiktor Lampartowie. – Jestem po trzech rozmowach, nadajemy wspólnie, na tych samych falach. Nie dziwię się tym chłopakom, że są rozbici, bo u nich ten dług był największy. Ostatni raz rozmawiałem z Dawidem w sobotę i kolejny raz zapewniłem go, że w tej chwili ja przejmuję finansowanie i jesteśmy dogadani. Warunek jest tylko jeden – mają mieć, podobnie jak inni żużlowcy, wszystko na koncie, co im klub zalega. Zresztą powiem tak, bo to prosta rzecz – jeśli żadna drużyna z tych, które bardzo zabiegały o braci, do tej pory nie ogłosiła, że ich ma, no to chyba coś to znaczy – przekonuje Nawrocki. Z perspektywy kibiców, cała operacja przejęcia przez niego Speedway Stali Rzeszów S.A. nieco się przeciąga w czasie, ale przyspieszenie całej akcji z pewnością da otwierające się 1 listopada okienko transferowe, które potrwa zaledwie 14 dni. W tym czasie wszystkie polskie kluby muszą zbudować składy na sezon 2018. – Ten tydzień – z wiadomych względów – mamy taki trochę rozbity. Jeśli się uda, to podpisanie aktu notarialnego będzie miało miejsce w piątek. Jeśli nie, to od przyszłego poniedziałku ostro ruszamy i na pewno najpóźniej w przyszłym tygodniu – co chcę podkreślić – planujemy zwołać konferencję prasową, podczas której przedstawimy nowy zarząd, sposób działania, skład drużyny i jej cele. Chcemy zrobić taką szeroką konferencję, z gośćmi, więc zapraszamy na nią wszystkich kibiców i sympatyków żużla w Rzeszowie. Każdy będzie mógł przyjść i zadać pytanie – wyjaśnia nowy właściciel rzeszowskiej spółki.
Spotkanie w Warszawie
Jednym z pytań, na które rzeszowscy kibice chcieliby poznać odpowiedź jak najszybciej, są ewentualne starty w barwach Stali Rzeszów Grega Hancocka. – Greg przylatuje to Polski w niedzielę. Spotkamy się w Warszawie i będziemy rozmawiać. Zobaczymy, jak to się wszystko potoczy. Na razie jest wielka chęć z jego strony. Natomiast jeszcze musimy dograć kwestie finansowe, bo to nie jest tak, jak gdzieś tam piszą w komentarzach, że ja szastam pieniędzmi. Jestem zdania, że kto nie szanuje złotówki, to nie jest godzien być milionerem. Ja dbam o swoje bilanse i na pewno nie będę przepłacał. Jeżeli się dogadamy kwotowo, to będzie u nas jeździł. Powiem jednak od razu, że na pewno nie będziemy proponować takich kwot, jakie oferowały mu kluby z PGE Ekstraligi. Ja mogę mu zaproponować coś innego czyli szerszą współpracę. On jest niewiele młodszy ode mnie, więc też musi myśleć o szerszym biznesie, a nie tylko o samej jeździe na żużlu – śmieje się Ireneusz Nawrocki.
mj



4 Responses to "Przelewy dla żużlowców Stali"