
PRZEMYŚL. Subwencja oświatowa zmniejszona o ponad 1,1 mln złotych, bo uczniów coraz mniej.
Dokładnie o 1 mln 103 tys. 313 złotych została zmniejszona subwencja oświatowa dla Przemyśla. Powód? Zmniejszenie liczby uczniów. Miasto teraz, by utrzymać miejsca pracy nauczycieli musi te pieniądze „znaleźć”. A tymczasem czekają je jeszcze wydatki związane z reformą edukacji.
Choć rząd podwyższył kwotę przypadająca na jednego ucznia, przemyskiej oświacie to nic nie da. Bo nawet przy tej podwyżce wysokość subwencji jest o ponad 1,1 mln złotych niższa niż w zeszłym roku.- Nie jest to jakaś nadzwyczajna sytuacja, wysokość subwencji jest korygowana co roku zarówno na plus, jak i na minus w stosunku do kwoty ujętej w budżecie. To przede wszystkim wynik różnicy pomiędzy zakładaną liczbą uczniów oraz nauczycieli i faktyczną, którą w ciągu roku przekazujemy ministerstwu – wyjaśnia Witold Wołczyk, rzecznik prasowy prezydenta Przemyśla. – Liczba uczących się w Przemyślu jest niższa w stosunku do roku ubiegłego, a niekorzystna tendencja demograficzna od kilku lat się utrzymuje – zauważa. – Niestety, idzie także za tym zmniejszenie liczby nauczycieli – przyznaje Wołczyk, dodając, że subwencja jest przekazywana w ratach miesięcznych i nie jest przesądzone, że nie może jeszcze ulec zwiększeniu w kolejnych miesiącach.
Zatem w Przemyślu mamy „obniżkę” zamiast podwyżki i jeśli miasto chce otrzymać dotychczasowe miejsca pracy nauczycieli, to musi gdzieś te ponad 1,1 mln złotych „znaleźć”. Zdaniem byłego już przewodniczącego komisji edukacji przy przemyskiej Radzie Miejskiej, Adama Łozińskiego, sytuacja była do przewidzenia, bo wynika z demografii i czysto matematycznych wyliczeń. Łoziński uważa też, że 1,1 mln złotych nie jest kwotą dla miasta nieosiągalną. – W zeszłym roku mieliśmy wpływy do budżetu, w tym tez zapewne będą – zauważył, nie chcąc jednak podać powodu swej rezygnacji z kierowania komisją edukacji.
„Znalezienie” brakujących pieniędzy z subwencji może jednak nie być takie proste, przy, delikatnie mówiąc, bardzo napiętym i optymistycznym budżecie Przemyśla, a miasto będzie jeszcze przecież musiało dopłacić do rządowej reformy oświaty. Na razie zabezpieczono na to w budżecie 2 mln złotych, ale tak naprawdę nie wiadomo, skąd owa kwota się wzięła i jak ma się realnie do kosztów, jakie Przemyśl poniesie wskutek reformy. Czy przed przemyskimi nauczycielami staje właśnie widmo zwolnień? Miejmy nadzieję, że nie, a czas pokaże. i z kierowania komisją edukacji.
Monika Kamińska


