
RZESZÓW, PRZEMYŚL. Nastolatka zaczęła rozpaczliwie wymachiwać rękoma nad wodą i raz po raz znikać pod jej powierzchnią. Łukasz Szarek z Przemyśla zdał sobie sprawę, że to nie żarty.
Choć co roku latem media i wszystkie służby nawołują do rozsądku i rozwagi podczas kąpieli, nadal wody naszych rzek, stawów i sztucznych zbiorników wodnych zbierają śmiertelne żniwo. Niewiele brakowało, a kolejną ofiarą byłaby 19-latka z Ropczyc. Dziewczyna miała szczęście, bo uratował ją 29-letni przemyślanin.
Wszystko rozegrało się na żwirowni w Rzeszowie kilka dni temu. Tam ze znajomymi bawił 29-letni Łukasz Szarek z Przemyśla. – Gorąco było, ludzi sporo – wspomina przemyślanin. – Sam też się tam kąpałem – przyznaje. – Pływam dobrze, kartę pływacką mam od dziecka – dodaje.
29-latek po kąpieli usiadł na brzegu. Widział młodą dziewczynę w miejscu, gdzie niedawno sam pływał. – Było tam dość głęboko – stwierdza. – Ale na początku nic nie wskazywało, że coś może się stać.
Potem sytuacja zmieniała się jednak dramatycznie w sekundach. 19-latka zaczęła rozpaczliwie wymachiwać rękoma nad wodą i raz po raz znikać pod jej powierzchnią. Przemyślanin zdał sobie sprawę, że to nie żarty. Biegiem ruszył do wody.
Szubko udało mu się dopłynąć do dziewczyny. – Była w szoku, chciała mi się wyrwać – wspomina Ł. Szarek. – Tonący często tak reagują. Nie puszczałem jej jednak. Dostałem mocny cios w nos, ale jakoś przeżyłem – śmieje się.
19-letnia mieszkanka Ropczyc zachłysnęła się wodą, ale przemyślaninowi udało się spowodować jej wykrztuszenie. Wezwana na miejsce ekipa pogotowia ratunkowego pochwaliła 29-latka. – Mówili, że gdyby nie wykrztusiła w porę tej wody, mogłoby być źle – opowiada Łukasz Szarek.
Przemyślanin nie uważa, żeby zrobił coś nadzwyczajnego. – Każdy by tak postąpił – mówi z przekonaniem. – No, pod warunkiem, że umie pływać, bo rzucać się na pomoc tonącemu samemu mając znikome umiejętności pływackie, to głupota – podkreśla.
Bardzo możliwe, że młodziutka mieszkanka Ropczyc zawdzięcza przemyślaninowi życie. – To bardzo miła osoba, napisała do mnie na Facebooku, podziękowała – relacjonuje Ł. Szarek. – Mam nadzieję, że ta „przygoda” czegoś ją nauczy i już tak nie zaryzykuje – wzdycha.
My też mamy nadzieję, że ta sytuacja czegoś nauczy na przyszłość amatorów kąpieli. Bo teraz lato co prawda już się kończy, ale za rok będzie następne, a wraz z nim mnóstwo okazji do korzystania z wody, także niekoniecznie rozsądnie.
Monika Kamińska



3 Responses to "Przemyślanin uratował tonącą 19-latkę"