
PIŁKA NOŻNA. III LIGA. Resovia błyskawicznie znalazła następcę Bartłomieja Makowskiego i będzie dysponować najbardziej doświadczoną parą stoperów w lidze.
Resoviacy tracili w poprzednim sezonie zaledwie 0,61 gola na mecz. W najbliższym ma być równie dobrze, a o spokój w defensywie zadba Przemysław Żmuda. Piłkarz grający przez lata w Stali Stalowa Wola należy do najbardziej doświadczonych stoperów trzeciej ligi. – Skąd się tu wziąłem? Resovia buduje mocną drużynę, a ja chcę awansować do drugiej ligi – tłumaczy 30-letni wychowanek Motoru Lublin.
Żmuda zaczynał co prawda w osiedlowym BKS-ie Lublin, skąd trafił do IV-ligowej Unii Bełżyce, ale fachu uczył się w Motorze. Trenerzy tego klubu szybko sprowadzili utalentowanego juniora, a ten odpłacał się, prezentując na boisku niesłychaną ambicję. – Zawsze daję z siebie maksa, inaczej nie umiem – uśmiecha się zawodnik, który właśnie podpisał z „pasiakami” roczną umowę. Działacze Resovii mogą być z siebie dumni: błyskawicznie znaleźli następcę Bartłomieja Makowskiego, któremu marzy się gra w wyższej lidze (stara się o angaż w Zniczu Pruszków).
Oknem nie wchodzę
Nowy piłkarz Resovii ma za sobą występy na zapleczu ekstraklasy, drugiej lidze oraz Pucharze Polski, gdzie powstrzymywał Bartłomieja Pawłowskiego, Antonio Colaka, Sebastiana Milę czy Flavio Paixao. W meczach przeciwko Lechii Gdańsk, Śląskowi Wrocław i wielu innych grał na pozycji defensywnego pomocnika, bo w Stali Stalowa Wola parę stoperów tworzyli Michał Czarny z Michałem Bogaczem. W ekipie „pasiaków” utworzy na środku obrony duet z Mirosławem Baranem. – Myślę, że bez problemu znajdziemy wspólny język. Zgramy się i będziemy nie do przejścia – podkreśla Żmuda. – W Stalowej Woli spędziłem cztery lata. Kawał czasu. Było fajnie, ale potrzebowałem zmiany, jakiegoś bodźca. Skończyła mi się umowa i stało się jasne, że nie zostanę w Stali na dłużej – opowiada o kulisach rozstania z zielono-czarnymi.
Rzeszowianie skorzystali z okazji, bo wszystko wskazywało na to, iż Żmuda wróci na stare śmieci. – Byłem po słowie z trenerem Mariuszem Sawą, ale nagle w Motorze pojawiły się dziwne osoby, ktoś tam zablokował mój transfer. Oknem nie będę wchodził, nie chcą mnie, to trudno – tłumaczy.
Jesienią zostanie tatą. Po raz drugi
Żmuda imponuje spokojem na boisku, poza nim też sprawia wrażenie takiego, którego niełatwo wyprowadzić z równowagi. – Wiem, że kibice będą ode mnie wymagać więcej. Jestem na to przygotowany – zapewnia. – Trzecia liga to dla kogoś z moim doświadczeniem bułka z masłem? Nie zgadzam się. Na tym poziomie nie brakuje zawodników z bogatą przeszłością, jest mnóstwo zdolnej młodzieży. Nie przychodzę odcinać kuponów, lecz pomóc Resovii wspiąć się na wyższy poziom. Zbliżający się sezon z uwagi na reformę będzie wyjątkowy. Żeby się utrzymać, trzeba walczyć o awans. Przyszedłem z drugiej ligi, lecz to żadna ujma na honorze. Czasem w życiu trzeba zrobić krok w tył – przekonuje obrońca „pasiaków”, którego czeka pracowita i bogata w wydarzenia jesień. – Córka zacznie zerówkę, w październiku na świat przyjdzie syn. Jak tylko poukładamy sobie wszystkie sprawy, żona z dzieciakami dołączy do mnie i urządzimy się w Rzeszowie. Mówiłem już, że zmiany są potrzebne? – uśmiecha się piłkarz.
Tomasz Szeliga


