To nie był najlepszy czas dla odmulania rzeszowskiego zalewu. Prace ruszyły dopiero w grudniu, a sroga zima i niskie temperatury sprawiły, że w lutym roboty prowadzone były na pół gwizdka. W marcu przyroda budzi się do życia, a to oznacza, że kolejne prace będą realizowane dopiero …w październiku.
– Chyba nie tak to miało wyglądać – irytują się rzeszowianie.
Odmulanie zalewu na rzece Wisłok ruszyło w 2019 r. Celem prac jest wydobycie z dna zbiornika osadu, usunięcie szuwarów oraz powiększenie jego koryta. Tej jesieni prace rozpoczęły się z opóźnieniem. Wody Polskie zerwały umowę na wykonawstwo z wcześniejszą firmą i wyłoniły nowego wykonawcę (Transpol Lider), a to wymagało czasu.
Firma zajęła się wywożeniem osadu z geotub znad Wisłoka i odsysaniem mułu z dna zbiornika. Prace miały być realizowane do końca lutego, gdyż później przyroda budzi się do życia. Problem w tym, że przez okres stycznia i lutego sroga zima i minusowe temperatury spowodowały, że roboty trzeba było przerwać. Teraz, kiedy robi się ciepło, termin możliwych działań mija i będą one mogły zostać wznowione dopiero jesienią. – To dziwna sytuacja. Odnosimy wrażenie, że niewiele udało się zrobić, a jesień i zima zostały w pewnym sensie zmarnowane – denerwują się rzeszowianie, którzy o czystym zalewie marzą od wielu lat.
„Prace zgodnie z planem…”
Jak sprawę widzą rzeszowskie Wody Polskie? – Czas odmulania zalewu był do końca lutego i prace wznowione zostaną 15 października, już po okresie lęgowym, zebraniu kotewki orzech wodny oraz usunięciu szuwarów. Ostatnie tygodnie uniemożliwiły prowadzenie robót, gdyż zamarzł zbiornik wodny, a także cały system rurociągu. Przewidzieliśmy taką sytuację, dlatego zabezpieczyliśmy więcej czasu na realizację zadania i nadal utrzymujemy, że inwestycja zostanie zakończona zgodnie z terminem czyli do września 2022 r. – przekonuje Krzysztof Gwizdak, rzecznik rzeszowskich Wód Polskich.
„O opóźnieniach na razie nie ma mowy”
– Jakie więc prace udało się zrealizować od grudnia? – dopytują rzeszowianie.
– Przede wszystkim wywieziony został cały osad, który znajdował się w geotubach na brzegu Wisłoka (około 15 tys. m sześc. osadu). Ponadto wydobyto z dna zbiornika część mułu, lecz trudno teraz oszacować, o jakiej liczbie metrów sześc. mówimy. Precyzyjne dane pokażą pomiary batymetryczne – wyjaśnia Gwizdak.
W ramach oczyszczania zalewu na terenie nieobjętym obszarem Natura 2000 do wydobycia przeznaczono 500 tys. m sześc. Wielu mieszkańców dopytuje, czy brak ciągłości i dynamiki w odmulaniu zbiornika może powodować, że dotychczas wykonane prac pójdą na marne i zalew znowu się zamuli? Jak słyszymy, nie powinno dojść do takiej sytuacji. Do sprawy wrócimy.
Kamil Lech



11 Responses to "Przerwa w odmulaniu zalewu"