Przesadzać, nie ścinać! Czyli czego w Rzeszowie nie potrafią, a w Gdyni propagują

Czy wycinanie drzew jest jedynym rozwiązaniem? Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. W stolicy innowacji mamy dwie możliwości: albo wycinamy, albo protestujemy przed wycinką. Lekcję ekologii daje nam Gdańsk.

Rzeszowskie drzewa przed wycinką coraz częściej chronią mieszkańcy. Zarząd Zieleni Miejskiej w ramach rekompensaty za wycięcie jednego drzewa, sadzi kilka nowych. Przykłady z kraju pokazują, że wycinka nie jest jedyną alternatywą.

W Rzeszowie już od pewnego czasu mamy do czynienia z konfliktem na linii zieleń miejska-władze miasta, bo jak inaczej nazwać politykę, polegającą w głównej mierze na zabudowywaniu większości terenów zielonych, gdzie śmiało mogłaby powstać ciekawe rozwiązania, działające z ekologiczną korzyścią dla mieszkańców, jak na przykład przy olszynkach, gdzie trwa budowa kolejnego bloku.

W Rzeszowie wycinamy

W przestrzeni miejskiej przykładów na brak poszanowania zieleni, a zwłaszcza drzew jest wiele. Co jakiś czas na portalach społecznościowych mieszkańcy umieszczają zdjęcia, na których pracownicy instytucji miejskich ścinają kolejne drzewa. Najgłośniejszymi przypadkami była akcja protestacyjna mieszkańców w związku z planowaną wycinką drzew na placu Wolności oraz 200-letniego dębu przy ul. Fredry. Podkreślmy, że gdyby nie mieszkańcy, tych drzew by już nie było.

Co więcej, władzom miasta udało się znaleźć alternatywne rozwiązania po protestach, przed nimi nikt w stosunku do drzew nie miał żadnych sentymentów. Należy przy tym wszystkim zachować zdrowo-rozsądkowe podejście i zaznaczyć, że nie wszystkie wycinane drzewa są usuwane jedynie dlatego, że ratusz planuje tam drogę lub inną inwestycję, wiele z nich może zagrażać bezpieczeństwu mieszkańców oraz mogą być najzwyczajniej w świecie chore.

W Gdańsku przesadzamy

Przenieśmy się teraz z Rzeszowa na drugi koniec Polski,  do Gdańska, gdzie do zieleni mają całkowicie inne podejście, o czym świadczą chociażby dwie ostatnie akcja miejskie. Pierwsza miała miejsce w listopadzie ubiegłego roku, gdy w związku z planowaną inwestycją przesadzono 100 młodych dębów do parku. Druga akcja odbyła się 3 marca br.,  podobnie jak wcześniej dotyczyła przesadzenia 23 drzew do parku powstającego w ramach budżetu obywatelskiego. -Szanujemy drzewa a dzisiejsza technologia pozwala nam na to, by cenne okazy przesadzać przy okazji inwestycji a nie je wycinać. – tłumaczy na stronie internetowej miasta Marek Łucyk, wiceprezydent Gdyni ds. rozwoju. Do przesadzenia drzew konieczne było użycie specjalistycznego samochodu z funkcją przesadzarki z ramieniem koparki, mogącej wykopać drzewo razem z częścią jego systemu korzeniowego. Dodajmy, że takiego zabiegu nie można zastosować w przypadku starych i dużych drzew.

Co o przesadzaniu sądzą radni?

Choć w Radzie Miasta Rzeszowa podziałów jest wiele, akurat temat zieleni i dbałości o środowisko łączy. – Są drzewa, które musimy wyciąć bo są chore. Jeżeli jest możliwość przesadzenia danego drzewa, to jak najbardziej jestem za – wyjaśnia Mirosław Kwaśniak z Rozwoju Rzeszowa. Podobne zdanie ma radny Prawa i Sprawiedliwości, Waldemar Kotula. – To na pewno lepszy pomysł niż sadzenie nowych drzew. Podejrzewam, że takie miasto wojewódzkie jak Rzeszów stać na takie działania i na taką maszynę -. Do głosów „za” przyłącza się również  Marcin Deręgowski. – To bardzo dobra praktyka. Jeżeli dobre doświadczenia z Gdańska da się przekuć na Rzeszów, to jestem jak najbardziej za.

Dotychczas w stolicy innowacji nie mieliśmy do czynienia z żadnym przesadzeniem przy użyciu pojazdu, o którym mowa powyżej. Zarząd Zieleni Miejskiej aktualnie prowadzi politykę tzw. zadość uczynienia, która w praktyce wiąże się z tym, że w przypadku wycięcia jednego drzewa, zasadzonych jest kilka nowych, które notabene produkują znacznie mniej tlenu niż duże i zdrowe drzewo.

Rafał Bolanowski

8 Responses to "Przesadzać, nie ścinać! Czyli czego w Rzeszowie nie potrafią, a w Gdyni propagują"

Leave a Reply

Your email address will not be published.