
Fot. Archiwum
PIŁKA RĘCZNA. SUPERLIGA. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że to Wisła Płock będzie rywalem Stali Mielec w 1. rundzie fazy play-off. W poniedziałek (godz. 18 – transmisja Polsat Sport) natomiast oba zespoły zagrają o ligowe punkty.
Gdyby nasz zespół sprawił sensację i wygrał, wówczas być może udało by mu się uniknąć rywalizacji z ligowym potentatem, gdy przyjdzie do walki o medale. Czy w ogóle podopieczni Pawła Nocha mają jakiekolwiek szanse, by powalczyć z Wisłą, która przewyższa ich pod każdym względem? Ekipie z Mazowsza ostatnio się nie wiedzie. Przegrali i to wyraźnie prestiżowy mecz z Vive Kielce, ulegli też niespodziewanie Azotom Puławy i zgoła sensacyjnie MMTS-owi Kwidzyn w Pucharze Polski. Ile jednak może trwać kryzys ekipy wicemistrzów Polski. – Nie zastanawiamy się nad tym, ale też z góry nie skazujemy się na porażkę – zapewnia skrzydłowy Stali Łukasz Janyst.- Oczywiście to Wisła jest zdecydowanym faworytem, ale z drugiej strony my lubimy grać z wymagającymi przeciwnikami. Wtedy każdy z nas jest sto procent skoncentrowany, z czym mamy problem, gdy przychodzi do rywalizacji z teoretycznie słabszym przeciwnikiem. W tym sezonie, może poza meczem w Szczecinie gdzie wypadliśmy słabo, w miarę dobrze grało się nam z mocnymi przeciwnikami. Liczymy, że w Płocku będzie podobnie i może uda nam się sprawić niespodziankę – stwierdził skrzydłowy Stali.
p


