
SANDOMIERZ. Nieprawomocny wyrok w sprawie sporu o przynoszący krociowe zyski zabytek.
Kto powinien czerpać zyski z Bramy Opatowskiej, największej atrakcji Sandomierza? Do tej pory pieczę nad atrakcją sprawowało i zyski liczyło PTTK. Sąd zdecydował, że przewodnicy mają oddać klucze do zabytku burmistrzowi.
Spór miasta z PTTK trwa od początku 2013 roku, kiedy to przewodnikom wygasła umowa najmu na Bramę Opatowską i Podziemną Trasę Turystyczną. Ówczesny burmistrz zaproponował nową, wyższą stawkę z tego tytułu, na co PTTK się nie zgodziło i nie opuściło zabytków, których zwiedzanie przyciąga ponad 120 tysięcy turystów rocznie.
Miasto przejmuje zabytki
Gdy nie było zbyt wielu turystów, nie było się o co kłócić. Odkąd jednak Sandomierz przyciągnął do siebie turystów i w okresie letnim jest ich tak dużo, że ledwie mieszczą się w restauracjach i hotelach, władze miasta postanowiły zadbać o to, by wpływy z ich obecności trafiały do miejskiego budżetu. Samorząd Sandomierza w 2013 roku zdecydował, że chce, by wpływy z turystyki zasilały budżet miasta, a nie jak to dotąd było, konto PTTK. Za zgodą radnych miasto przejęło już zarząd nad Muzeum Okręgowym mieszczącym się w Zamku Królewskim. Następnie wystąpiło o przekazanie Bramy Opatowskiej i Podziemnej Trasy Turystycznej. PTTK kluczy do zabytków nie oddało i sprawa trafiła do sądu. Wyrok pierwszej instancji okazał się korzystny dla gminy, która, zdaniem sędziego Rafała Krasonia, wykazała swoje uprawnienia właścicielskie w stosunku do obiektu.
Przewodnicy się odwołają
PTTK w walce o Bramę Opatowską wcale się nie poddaje. Przewodnicy mogą bowiem liczyć na korzystniejsze dla siebie wyroki w sądzie drugiej instancji w tym procesie oraz rozstrzygnięcia w dwóch innych sprawach: unieważnienia komunalizacji obiektu i jego zasiedzenie.
Małgorzata Rokoszewska


