
DĘBICA. Rada Obradowała około 30 sekund.
Trudno inaczej niż ucieczką nazwać zachowanie Stanisława Leskiego (60 l.), przewodniczącego dębickiej Rady Miasta. W czwartek po południu podczas nadzwyczajnej sesji miało być głosowane pozbawienia go funkcji przewodniczącego. Stanisław Leski otworzył sesję, zarządził przerwę, w pośpiechu wyszedł z sali i nie wrócił.
Grupa opozycyjnych radnych złożyła wniosek o odwołanie przewodniczącego, wiceprzewodniczącego oraz przekonstruowania składu komisji Rady Miasta. Wniosek miał być głosowany podczas XXXIII nadzwyczajnej sesji Rady Miasta, która zaczęła się w czwartek o godz. 15. Zaczęła się i nie skończyła, chociaż trwała tylko 30 sekund .
Stanisław Leski otworzył sesję, następnie ogłosił przerwę i poinformował radnych, że o terminie wznowienia obrad poinformuje ich na piśmie. Potem przewodniczący w pośpiechu opuścił salę w asyście radnych z rządzącej koalicji (PiS i Wspólnota Ziemi Dębickiej).
Na sali zostali osłupieni radni opozycyjni. Osłupienie przeszło w oburzenie, kiedy okazało się, że w statucie Rady Miasta widnieje paragraf mówiący, że przerwę muszą przegłosować radni. – Przewodniczący nie zna statutu – mówi Jarosław Śliwa (41 l.) z klubu PO. – Myślę, że boi się odwołania.
– Cała sprawa zostanie skierowana do wojewody podkarpackiego – deklaruje z kolei, Mariusz Szewczyk (48 l.), radny z PO. Słowa radnego zostały obrócone w czyn i w piątek radni złożyli wojewodzie oficjalną skargę na działania przewodniczącego Leskiego.
Sam Stanisław Leski przed sesją deklarował, że odwołania się nie boi. Co spowodowało więc rejteradę z ratusza? – To czas dla grupy radnych, aby się zastanowiła co robi złego dla tego miasta – wyjaśnił tylko w rozmowie telefonicznej po zaskakującym przerwaniu obrad.
Przewodniczący obiecał wznowić sesję, ale dopiero gdy wróci z pielgrzymki do Ziemi Świętej, czyli nie wcześniej niż po 28 kwietnia. Czy kiedy sesja zostanie wznowiona, opozycja przeciw Leskiemu będzie dysponować wystarczającą ilością “szabel”?
Pod wnioskiem o odwołanie podpisało się 9 radnych. Do odwołania przewodniczącego musieliby dysponować co najmniej 11 głosami. Z drugiej strony Stanisław Leski wcale nie czuł się pewny wyniku głosowania, skoro przerwał sesje i dał radnym “czas do namysłu”.
***
To co działo się podczas czwartkowej sesji w dębickim ratuszu trudno traktować poważnie. W intencji rządzącej koalicji miała to być chyba rozgrywka polityczna, ale wyszło niezręcznie, komicznie, wręcz dziecinnie. Przewodniczący swoim postępowaniem na pewno nie przysporzył sobie argumentów na obronę swojego stanowiska.
Artur Getler



7 Responses to "Przewodniczący uciekł z sesji"