Przez 2 km darła psa po asfalcie

Suczka, którą właścicielka wlokła za samochodem, jest już bezpieczna. Fot. OTOZ Animals Sanok

Sprawczyni jest dobrze znana lokalnym obrońcom zwierząt z OTOZ Animals. Wielokrotnie u niej interweniowali i odbierali zwierzęta, ale jak podkreślają, z okrucieństwem, jakiego kobieta dopuściła się wobec swojej 11-letniej suczki, którą wlokła za samochodem, spotkali się po raz pierwszy. – Chociaż widzieliśmy naprawdę sporo, to mieliśmy łzy w oczach – komentują interwencję Animalsi.

O bulwersującym zajściu poinformowało Ogólnopolskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami Animals Krosno. – Tak naprawdę nie wiemy od czego zacząć… Nie potrafimy pojąć skali okrucieństwa, z jaką przyszło nam się zmierzyć w trakcie ostatnich interwencji. Chociaż widzieliśmy w czasie interwencji naprawdę sporo, to wczoraj i tak mieliśmy łzy w oczach – napisali, relacjonując szczegóły zdarzenia, które miało miejsce w Krościenku Wyżnem.
67-letnia kobieta, dobrze znana Animalsom z wcześniejszych interwencji dotyczących znęcania się nad zwierzętami, przez około dwa kilometry jadąc główną ulicą Krościenka Wyżnego wlokła za samochodem swojego psa przywiązanego do haka holowniczego.

Ciągnęła psa jezdnią przez dwa kilometry

Świadkowie tego drastycznego zdarzenia zatrzymali kobietę i uniemożliwili jej dalszą jazdę. Zwierzę – suczka rasy husky, została mocno poturbowana i trafiła pod opiekę weterynarza. Jak relacjonuje OTOZ Animals Krosno, na szczęście po badaniach okazało się, że obrażenia nie zagrażają życiu zwierzęcia. To głównie starte opuszki i otarcia łap. Nie były to jednak jedyne ślady znęcania. Weterynarz badający psa znalazł na jego ciele także ślady dawnych obrażeń, m.in. śrut w płucach, który wskazuje na to, że ktoś do niego strzelał.

Sprawę wyjaśnia policja

Sprawa trafiła na policję, która prowadzi postępowanie o znęcanie nad psem. Jak poinformował Paweł Buczyński, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Krośnie, zabezpieczony został monitoring, na którym widać, jak kobieta ciągnie zwierzę za samochodem. Poszukiwani i przesłuchiwani są świadkowie zdarzenia i zabezpieczane wszystkie dowody, które pomogą w wyjaśnianiu tego bulwersującego zajścia.
Jak informuje portal Krosno112.pl, właścicielka psa w rozmowie ze służbami psa przekonywała, że to jej mąż przywiązał psa do haka holowniczego, a ona, nieświadoma tego faktu, odjechała.

Animalsi odebrali kobiecie kilka psów i kotów

O zajściu przez weterynarza poinformowani zostali także inspektorzy OTOZ Animals w Krośnie, którzy dzień po zajściu wspólnie z inspektorami z Sanoka i w asyście policji, udali się na posesję kobiety i odebrali jej w sumie dwa psy, bo na miejscu okazało się, że pomocy potrzebuje także suczka rasy owczarek podhalański, przetrzymywana na łańcuchu i bez dostępu do wody w ciasnej klatce służącej do przewozu bydła. Oba psy zostały odebrane właścicielce i przewiezione do schroniska w Lesku, gdzie zostały dokładnie przebadane.
– To nie jest nasza pierwsza interwencja u tej kobiety – mówi nam Anna Michoń-Hus z OTOZ Animals Sanok. – Mamy z nią do czynienia od kilku lat. Sąsiedzi widzą, w jaki sposób traktuje zwierzęta i anonimowo, w obawie przed zemstą informują nas o tym, a my po zgłoszeniach podejmujemy interwencje, podczas których odebraliśmy już tej kobiecie kilka psów i kotów. Zwierzęta były w fatalnym stanie, przetrzymywane w tragicznych warunkach, wymagały pilnej pomocy weterynarza – dodaje inspektorka OTOZ Animals Sanok.
Jedna z większych interwencji u wspomnianej kobiety miała miejsce zimą tego roku, kiedy OTOZ jednorazowo odebrał jej trzy psy i dwa koty. – Trzymiesięczna suczka z dwoma kotami przetrzymywana była zamknięta na głucho w pomieszczeniu gospodarskim wśród śmieci, desek, potłuczonego szkła, worków z puszkami oraz… dużych fragmentów rozkładających się szczątków cielaka – relanonuje Anna Michoń- -Hus. Kobieta, jak dodaje nasza rozmówczyni, w pokrętny sposób tłumaczyła zaniedbania próbując umniejszyć swoją winę. – I tak jest za każdym razem, kiedy podejmujemy u niej interwencję – dodaje inspektorka.
Wyrok za znęcanie
W przypadku innych zwierząt jej nieodpowiednia opieka i zaniedbania doprowadziły do uszkodzenia gałki ocznej u jednego z psów, u innego do martwicy małżowin usznych.
Interwencje Animalsów zakończyły się odebraniem 67-latce zwierząt i złożeniem zawiadomienia do prokuratury o znęcaniu się nad nimi.
Prokuratura postawiła kobiecie łącznie kilka zarzutów związanych ze znęcaniem się nad zwierzętami. We wrześniu tego roku Sąd Rejonowy w Krośnie wydał wyrok i skazał kobietę na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata oraz zakaz posiadania zwierząt na 15 lat.

Potrzebna nam edukacja

Anna Michoń-Hus podkreśla, że do takich drastycznych sytuacji będzie dochodziło tak długo, jak nie zmieni się mentalność i podejście ludzi do zwierząt.
– Myślę, że potrzebna jest edukacja od najmłodszych lat, w dużej mierze fakt traktowania zwierząt przedmiotowo przechodzi z pokolenia na pokolenie. Wprawdzie świadomość praw zwierząt jest w Polsce coraz większa, ale to nadal kropla w morzu. W wielu miejscach zwierzęta mają przynosić po prostu zysk – komentuje inspektorka OTOZ Animals Sanok i dodaje. – Prywatnie wyrok mnie nie satysfakcjonuje, ale biorąc pod uwagę nasz system prawny, myślę że to i tak duży postęp w stosunku do poprzednich lat, kiedy zasądzane kary były sporo niższe – podsumowuje nasza rozmówczyni.

Martyna Sokołowska

16 Responses to "Przez 2 km darła psa po asfalcie"

Leave a Reply

Your email address will not be published.