
TARNOBRZEG. Ginekolodzy z tarnobrzeskiego szpitala obawiają się, że oddział może zostać zamknięty z powodu braku neonatologa na „noworodkach”.
W Szpitalu Wojewódzkim w Tarnobrzegu może od kwietnia zabraknąć neonatologa w zespole pracującym na oddziale noworodkowym. Ginekolodzy są pełni obaw. Jeśli nie będzie miał kto zająć się noworodkami, to oni nie będą mogli przyjmować porodów. Czarny scenariusz zakłada, że oba oddziały mogą zostać zamknięte.
– W roku ubiegłym roku odbyło się na naszym oddziale położniczo-ginekologicznym około 800 porodów – mówi lek. Med. Maria Magdoń, kierownik oddziału Położniczo-Ginekologicznego i Patologii Ciąży. – My zorganizowaliśmy zespół lekarski z własnej inicjatywy w 2013 roku. Zaangażowaliśmy się w to bardzo mocno, bo bardzo nam zależało i zależy na pracy tutaj i żeby nasze pacjentki miały gdzie rodzić. Jest nas tu lekarzy nieco ponad 5 etatów. Jak na 800 porodów i intensywną pracę na ginekologii jest to niedużo, ale wszystkie procedury są wykonywane uczciwie i rzetelnie i chcielibyśmy aby tak było dalej. Jest duży niepokój, pacjentki też nas pytają, co będzie dalej z oddziałem neonatologii? My nic nie wiemy, nie zostaliśmy poinformowani, jak ten problem pan dyrektor zamierza rozwiązać? Nie wiemy nic na ten temat. Pani doktor, która jest kierownikiem neonatologii będzie pracowała do końca marca i z tego co wiem, to jest duży problem z utrzymaniem ciągłości pracy neonatologów na oddziale. Nasz oddział nie może pracować bez obsady neonatologicznej.
Tarnobrzeski Oddział Położniczo-Ginekologiczny i Patologii Ciąży ma drugi poziom referencyjności, a to oznacza, że przypadki patologii ciąży i wcześniaków, które nie muszą być odsyłane do klinik, są leczone na miejscu.
– Z tego co wiemy, istnieje groźba, że nie będzie neonatologa w oddziale, a dla nas to jest bezpośrednie zagrożenie. I my tu nie będziemy mieli możliwości dalszej pracy, nad czym ubolewamy – mówi pani kierownik. – Jeśli przyjdzie taki moment, że nie będziemy w w stanie zapewnić bezpieczeństwa, to niestety odpowiedzialność nie pozwala nam pracować w takim miejscu – mówi pani kierownik. – Jesteście państwo naszą ostatnią deską ratunku. Zwracamy się o pomoc w znalezieniu neonatologa do pracy, a przynajmniej do pomocy do jesieni tego roku. Nie jesteśmy w stanie pracować bez neonatologa, ale może dzięki państwa pomocy uda się taką osobę znaleźć.
Pani doktor przyznaje, że lekarze z jej oddziału są w stałym kontakcie z dyrektorem szpitala, że podsuwali personalia osób, które mogłyby dołączyć do zespołu, ale nic jej nie wiadomo, czy te rozmowy zakończyły się sukcesem, czy się odbyły. Wyrażali także swój niepokój na piśmie, gdy jeden z lekarzy neonatologów odchodził z neonatologii.
Według pani kierownik, czarny scenariusz zakłada, że jeśli nie uda się znaleźć neonatologa, oddział położniczo – ginekologiczny i patologii ciąży będą musiały zostać zamknięte.
– Jest kwestia zabezpieczenia w wymiarze pełnego etatu neonatologa bądź neonatologów po to, żeby oddział spełniał wymogi oddziału drugiego stopnia referencyjności – mówi Wiktor Stasiak, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego w Tarnobrzegu. – Spełnienie wymogów na noworodkach rzutuje na sytuację na położnictwie, które też ma drugi poziom. Gdybyśmy nie spełnili wymogów, położnictwo też utraciłoby drugi stopień referencji. W tej chwili pracujemy nad tym, aby zabezpieczyć od kwietnia niezbędną ilość personelu, konkretnie lekarzy specjalistów neonatologów, aby to minimum etatów obsadzić, bo to gwarantuje utrzymanie drugiego poziomu.
– Dzisiaj możliwość zabezpieczenia neonatologii jest trudna, ale myślę, że jesteśmy w stanie się z tym uporać i zakładam, że od kwietnia nic się tu nie powinno zdarzyć i nadal na tym samym poziomie organizacyjnym zarówno położnictwo jak i noworodki będą funkcjonować. Nie po to wprowadziliśmy znieczulenie do porodów, czy program „Dieta mamy”, aby dzisiaj te oddziały ograniczać lub nie daj boże likwidować – uspokaja dyrektor Stasiak.
Małgorzata Rokoszewska



One Response to "Przez brak neonatologa mogą zamknąć położnictwo"