
ZARZECZE, NISKO. Prawie 40 lat po wybudowaniu szerokiego toru, brzegi skarpy, które LHS przecięła, połączył wiadukt.
Na kilka tygodni przed planem i bez uroczystego zadęcia został przekazany do ruchu wiadukt nad szerokim torem w Zarzeczu k. Niska. Wiosną został oddany most na Tanwi w Harasiukach. Inwestorem obu budowli był Podkarpacki Zarząd Dróg Wojewódzkich. Kosztowały prawie 24 mln. zł.
Wydatek wsparty sporą unijną dotacją był niezbędny, by wojewódzka droga 858 była przejezdna. Łączy północne Podkarpacie z Zamojszczyzną i z braku innych arterii jej znaczenie rośnie.
Aż chce się jechać
Przejazd przez szeroki tor w Zarzeczu był węzłem gordyjskim tej trasy. Jeszcze w latach siedemdziesiątych ub. wieku miał tu powstać wiadukt, ale plany poszły w niepamięć z upadkiem poprzedniego systemu. Auta zjeżdżały z wysokiej skarpy i zakręcały na niżej położonym torze. Nie wszystkim kierowcom, zwłaszcza zimą, ten manewr się udawał. Teraz niektórzy nawet nie zauważą, że przejeżdżają nad Linią Hutniczą Szerokotorową.
Wiadukt ma ponad 90 m długości i przystosowany jest do ruchu pojazdów do 50 ton. Dwa pasy ruchu mają szerokość 8 m, a po obu stronach jezdni są oddzielone barierami ciągi rowerowo-piesze. Co istotne, zwłaszcza dla cyklistów i pieszych, cały wiadukt jest oświetlony. Budowa wiaduktu, podobnie jak mostu w Harasiukach, trwała 2 lata. Choć jedna i druga konstrukcja leży w ciągu tej samej drogi, to kierowcom trudno obie pokonać za jednym razem. W gm. Ulanów droga wojewódzka jest… tylko na mapie. Przez lata zarządca drogi nie może dogadać się z samorządami i auta muszą zjeżdżać na drogi powiatowe. Na szczęście, kierowcy nie mają z tym najmniejszego problemu.
jam


