
MEDYKA. Turysta – cyklista z amerykańskimi dokumentami chciał nielegalnie przekroczyć zieloną granicę na Ukrainę, bo wybierał się do Lwowa. Jak wyjaśnił, na rowerze zamierzał wrócić do Tajlandii, gdzie na stałe mieszka.
Kilka dni temu uwagę strażników granicznych z Medyki patrolujących teren pogranicza zwrócił uwagę rowerzysta, który próbował dojechać do zielonej granicy. Funkcjonariuszom udało się go zatrzymać kilkanaście metrów od linii granicznej. 31-letni cyklista wylegitymował się dowodem osobistym wydanym w USA. Twierdził, że wybiera się właśnie do Lwowa i był bardzo zdziwiony, gdy strażnicy uświadomili mu, że znajduje się na zewnętrznej granicy UE i tak sobie nie może przejechać granicy i do Lwowa pojechać.
Ku zdumieniu mundurowych 31-latek poinformował, że docelowo wybiera się do… Tajlandii, gdzie na stałe mieszka. Mężczyzna miał przy sobie tylko bardzo niewielki bagaż podręczny i karimatę. Podkreślał jednak, że jemu, jako doświadczonemu podróżnikowi, wystarcza nawet na bardzo dalekich wyprawach tak skromny ekwipunek.
– Za usiłowanie nielegalnego przekroczenia granicy cudzoziemiec został ukarany mandatem karnym oraz otrzymał zobowiązanie do powrotu – wyjaśniła mjr Elżbieta Pikor, rzecznik prasowy BiOSG.
W tym roku była to pierwsza próba pokonania na rowerze zielonej granicy z Polski na Ukrainę. W czerwcu natomiast miała miejsce sytuacja odwrotna: obywatel Turcji rowerem przyjechał do nas nielegalnie z Ukrainy, bo jak wyjaśniał, chciał teraz pozwiedzać zachód Europy.
emka


