Przeżyjmy to jeszcze raz. I oceńmy

W minionej kadencji samorządu o Podkarpaciu zrobiło się głośno tylko raz, za sprawą wielkiej afery korupcyjno-obyczajowej z byłym marszałkiem Mirosławem Karapytą w roli głównej. Fot. Wit Hadło (3)
W minionej kadencji samorządu o Podkarpaciu zrobiło się głośno tylko raz, za sprawą wielkiej afery korupcyjno-obyczajowej z byłym marszałkiem Mirosławem Karapytą w roli głównej. Fot. Wit Hadło (3)

Wielkie inwestycje, wielka afera, „przewrót majowy” i cyrki na obradach, czyli IV kadencja sejmiku województwa podkarpackiego.

Rzadko się zdarza, żeby po jednej kadencji można było równą miarą ocenić wszystkich radnych wszystkich opcji politycznych. Taką możliwość daje kończąca się właśnie IV kadencja sejmiku województwa podkarpackiego, w którym przez dwa i pół roku rządziła koalicja PO-PSL-SLD na czele z marszałkiem Mirosławem Karapytą, a po jego odwołaniu władza przeszła w ręce marszałka Władysława Ortyla i koalicji PiS-Prawica RP.

Zaczęło się już w dniu wyborów samorządowych 21 listopada 2010 roku. Te do sejmiku Podkarpacia wygrało co prawda Prawo i Sprawiedliwość (38,5 proc. głosów i 15 mandatów), ale koalicję większościową utworzyły trzy pozostałe partie: Platforma Obywatelska (21,7 proc. i 7 mandatów), Polskie Stronnictwo Ludowe (21,5 proc. i 7 mandatów) oraz Sojusz Lewicy Demokratycznej (12,3 proc. i 4 mandaty). Marszałkiem został Mirosław Karapyta z PSL-u, co było elementem politycznego dealu „ludowców” z Platformą, która przejęła stanowisko wojewody.

Pamiętna data
Mimo rozpoczęcia przez samorząd województwa kilku wielkich i ważnych dla regionu inwestycji (o których nieco później), IV kadencja sejmiku zostanie zapamiętana głównie przez pryzmat afery korupcyjno-obyczajowej z marszałkiem Karapytą w roli głównej. Prokuratura Apelacyjna w Lublinie we wciąż trwającym śledztwie podejrzewa go m.in. o przyjmowanie łapówek, załatwianie pracy w zamian za seks, a nawet gwałt. Mimo postawionych zarzutów Karapyta nie chciał podać się do dymisji, utrzymując, że jest niewinny. 27 maja 2013 roku został jednak odwołany przez radnych. „Wyrzekli się” go nawet partyjni koledzy.

Tego samego dnia bój o zwolniony fotel marszałka stoczyli Mariusz Kawa (PO-PSL-SLD) oraz Władysław Ortyl (PiS-Prawica RP). Podczas tajnego głosowania skandalicznie zachował się obecny na sali sejmiku poseł PSL Jan Bury, który jakby nigdy nic podszedł do wypełniającego kartkę Lucjana Kuźniara i zaczął z nim rozmowę. Bury tłumaczył później dziennikarzom, że chciał tylko zaprosić Kuźniara na… kawę.

„Ojcowie” upadłej z wielkim hukiem sejmikowej koalicji PO-PSL-SLD: poseł SLD Tomasz Kamiński, poseł PO Zbigniew Rynasiewicz oraz poseł PSL Jan Bury.
„Ojcowie” upadłej z wielkim hukiem sejmikowej koalicji PO-PSL-SLD: poseł SLD Tomasz Kamiński, poseł PO Zbigniew Rynasiewicz oraz poseł PSL Jan Bury.

O wyniku głosowania 17:15 na korzyść Ortyla zadecydowali właśnie Lucjan Kuźniar, a także Jan Burek, którzy zostali wicemarszałkami w nowym Zarządzie Województwa. Władza przeszła więc w ręce koalicji PiS-Prawica RP. Miesiąc później na stanowisku przewodniczącego sejmiku Teresę Kubas-Hul (PO) zastąpił Wojciech Buczak (PiS). Ale i ta zmiana nie obyła się bez cyrku, który urządzili wspólnie wiceprzewodniczący: Edward Brzostowski (SLD), Janusz Konieczny (SLD) i Dariusz Sobieraj (PSL), opuszczając salę sejmiku, doprowadzając w ten sposób do chwilowego paraliżu prac sejmiku.

Afera nr 2
Na przełomie kwietnia i maja 2014 roku wybuchła kolejna afera, tym razem z wicemarszałkiem Janem Burkiem w roli głównej. Na jaw wyszło, że z-ca dyrektora departamentu społeczeństwa informacyjnego w Urzędzie Marszałkowskim oraz z-ca dyrektora Filharmonii Podkarpackiej (prywatnie zięć wicemarszałka Jana Burka) dorabiali w firmach, które świadczyły swoje usługi na rzecz instytucji marszałkowskich.

Marszałek Ortyl bardzo szybko odwołał Burka, z czym ten nie mógł się pogodzić i opuścił prawicową koalicję. Od tego momentu dysponowała ona 16, a opozycja PO-PSL-SLD 15 głosami. O wynikach głosowań decydowali więc radni niezależni: Mirosław Karapyta i Jan Burek. Na czerwcowej sesji ta anty-PiS-owska koalicja PO-PSL-SLD-Burek-Karapyta odwołała przewodniczącego Wojciecha Buczaka, a na jego miejsce wstawiła Sławomira Miklicza (PO), który szybko udowodnił, że nie każdy może być dobrym przewodniczącym sejmiku.

Od tego momentu sejmik, w którym żadna strona nie miała stabilnej większości, stał się głównie miejscem politycznych przepychanek i kampanii wyborczej. Na jednej z lipcowych sesji radny Brzostowski nazwał nawet przewodniczącego klubu PiS Czesława Łączaka „chamem”, a radny Cholewiński (PO) zwrócił się do radnej Lidii Błądek (PiS) słowami „Chcesz się bić?”, za co na kolejnej sesji przeprosił. Spory w pewnej mierze złagodziły wspólne wrześniowe obchody 15-lecia samorządu województwa. Ostatnia sesja sejmiku IV kadencji odbędzie w czwartek, 13 listopada br.

Nie tylko afery
Na szczęście samorząd województwa IV kadencji ma też na koncie pewne osiągnięcia. Przede wszystkim rozpoczęcie wielkich inwestycji, takich jak: szerokopasmowy Internet, elektroniczna administracja, elektroniczna dokumentacja medyczna, Centrum Wystawienniczo-Kongresowe w Jasionce czy Muzeum Ulmów w Markowej. Udało się również przejąć od Skarbu Państwa uzdrowiska w Rymanowie i w Horyńcu, zainicjować działania na rzecz połączenia lotniczego cargo pomiędzy Jasionką a Miami, a także wyremontować wiele dróg i połączeń kolejowych. Obydwie sejmikowe strony licytują się w ostatnim czasie, kto zrobił więcej dla tych projektów, ale z całą pewnością można dziś powiedzieć, że wspólnie mają się czym pochwalić.

27 maja 2013 roku nowym marszałkiem Podkarpacia został wybrany Władysław Ortyl. Władza w województwie przeszła wówczas w ręce koalicji PiS-Prawica RP.
27 maja 2013 roku nowym marszałkiem Podkarpacia został wybrany Władysław Ortyl. Władza w województwie przeszła wówczas w ręce koalicji PiS-Prawica RP.

Oceniamy
Jak zatem ocenić radnych sejmiku województwa? Można ich podzielić na dwie grupy: tych, którzy do pracy samorządu wnoszą coś konkretnego, i tych, których nieobecność byłaby niemal niezauważalna. Ta pierwsza jest nieco liczniejsza, a prym w niej wiodą tacy radni, jak: Teresa Kubas-Hul (PO), Zygmunt Cholewiński (PO), Mariusz Kawa (PSL), Bronisław Tofil (SLD), Wojciech Buczak (PiS), Fryderyk Kapinos (PiS), Tadeusz Pióro (PiS) i Bogdan Romaniuk (Prawica RP). Mandat radnego takich osób jak choćby Edward Brzostowski (SLD) czy Jarosław Brenkacz (PiS) jest po prostu mandatem straconym. Trzeba też zauważyć, że przez pierwsze 2,5 roku prawicowa opozycja nie torpedowała konstruktywnych działań koalicji PO-PSL-SLD, a po zmianie władzy w maju 2013 roku mottem nowej opozycji stały się słowa jednego z jej radnych: „niczego nie będziemy ułatwiać PiS-owi”. I tak też było.

W pojedynku marszałków zdecydowanie wygrywa Władysław Ortyl. Chociaż polityka poprzedniego zarządu była całkiem dobra, to jednak wizerunkowe straty, jakie poniosło Podkarpacie wskutek afery z Mirosławem Karapytą w roli głównej, są ogromne. Przez prawie rok zagrożone były też unijne dotacje dla Podkarpacia, ale na szczęście marszałkowi Ortylowi udało się w Brukseli odblokować ich certyfikację. Trudno też uznać za normalne, by urzędujący marszałek trwał na stanowisku mimo ciążących na nim poważnych zarzutów korupcyjnych, a tak właśnie było, zanim Karapyta został odwołany. Demokratycznymi standardami wykazał się natomiast Ortyl, który dbając o przejrzystość samorządu, niezwłocznie zawiesił i wyrzucił ze swojego zarządu Jana Burka, gdy tylko pojawił się cień podejrzeń o nepotyzm. Nie doceniła tego opozycja, ale być może docenią wyborcy.

Arkadiusz Rogowski

8 Responses to "Przeżyjmy to jeszcze raz. I oceńmy"

Leave a Reply

Your email address will not be published.