Przeżyłem horror na izbie przyjęć

Arkadiusz Kłusowski z Rzeszowa trafił z urazem kręgosłupa na izbę przyjęć Szpitala Wojewódzkiego nr 2 w Rzeszowie – To, co tam przeżyłem, to istny horror - mówi. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. Arkadiusz Kłusowski  z Rzeszowa jest oburzony, jego zdaniem, skandalicznym zachowaniem lekarzy i pielęgniarek

– Choć nie mogłem się ruszać ani chodzić, a ból był nie do wytrzymania, to kazali mi czekać na przyjęcie, bo… przyjechałem sam, a nie karetką. Gdy prawie mdlałem z bólu, wreszcie się zlitowali i zrobili mi przeciwbólowy zastrzyk, ale przy otwartych drzwiach na korytarz. A to, czego się tam naoglądałem, istny koszmar jak oni traktują pacjentów – mówi Arkadiusz Kłusowski z Rzeszowa, który z urazem kręgosłupa trafił na izbę przyjęć Szpitala Wojewódzkiego nr 2 w Rzeszowie.

Dyrektor placówki obiecał zająć  się sprawą.

Pan Arkadiusz trafił do szpitala w czwartek 17 maja ok. godz. 15. Miał problemy z chodzeniem – Stałem popychany przez nosze i lekarzy. Dopiero po półtorej godziny dostałem zastrzyk przeciwbólowy w pośladek przy otwartych drzwiach i bez żadnej zasłony. Po kolejnej godzinie przyszła pielęgniarka i oznajmiła, że muszę iść na 1 piętro zrobić zdjęcie kręgosłupa. Powiedziałem jej, że nie mogę wstać, ubrać butów i ruszać się a ona na to: “Panie, nie przesadzaj pan, jest pan młody, pomalutku se pan pójdzie. Nikt nie zaproponował mi wózka ani noszy. Po zrobieniu zdjęcia czekałem 5,5 godziny na opis karty. Dopiero przed godz. 22 lekarka poinformowała mnie o diagnozie i dała skierowanie do szpitala. To, co przeżyłem tam przez te 6 godzin, to istny dramat, nigdy wcześniej nie spotkałem się z takim lekceważeniem ze strony służby zdrowia.

Jak tak można traktować pacjentów?
Skandaliczne, zdaniem pana Arkadiusza, było również zachowanie lekarzy i pielęgniarek w stosunku do pozostałych pacjentów. – Starsza kobieta chciała wyjść do toalety, pół godziny prosiła, żeby ktoś ją wyprowadził, to mówili “Proszę siedzieć i być cicho”, wreszcie kobieta wstała i chciała oddać potrzeby fizjologiczne na izbie, a jedna z lekarek w sposób agresywny pchała ją i szarpała. To co zobaczyłem wyglądało przerażająco, ludzie błagali o pomoc, krzyczeli, że ich boli, mówili, że to co się tam dzieje, to jakieś jaja a nie służba zdrowia.

Przyjrzymy się sprawie
O sprawę zapytaliśmy dyrektora placówki. – Każdy tego typu sygnał musimy zweryfikować. – mówi Janusz Solarz, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego nr 2 w Rzeszowie. – Jeżeli opisane nieprawidłowości rzeczywiście miały miejsce, z góry przepraszam naszych pacjentów. Kultura i uprzejmość wobec nich to podstawa i nie znajdując usprawiedliwienia na wszelkie odstępstwa od tej normy, uważam je za karygodne. Warunki lokalowe są u nas rzeczywiście bardzo trudne, często naprawdę nie ma możliwości zapewnić pacjentom minimum intymności. Wkrótce się to jednak zmieni, bo początkiem czerwca otwieramy nowy szpitalny oddział ratunkowy wraz z izbą przyjęć. Jeżeli chodzi o sprawę, będziemy ją badać i wyjaśniać.

Do tematu powrócimy
Trzymamy Pana Dyrektora za słowo i liczymy na szybkie wyjaśnienie sprawy. Jeżeli macie Państwo podobne doświadczenia jak pan Arkadiusz, prosimy o kontakt z naszą redakcję.

Katarzyna Szczyrek

22 Responses to "Przeżyłem horror na izbie przyjęć"

Leave a Reply

Your email address will not be published.