
NISKO. Dyrektor małego szpitala powiatowego wybrał gabinet w szpitalu też powiatowym, ale większym. Mały szpital został z dużymi problemami, którym czoła będzie musiał stawić następca.
Powiatowy Szpital im. PCK znów nie ma dyrektora. Henryk Przybycień, który przed rokiem wygrał konkurs na zarządzanie niżańską lecznicą, w tym miesiącu wygrał konkurs na stanowisko dyrektora szpitala w Sanoku i zdecydował się na pracę bliżej Bieszczadów. Starosta niżański nie widzi w tej nagłej zamianie miejsc nic zdrożnego. Inaczej na to patrzy samorządowa opozycja.
Przez długie lata szpitalem w Nisku kierował Stanisław Krasny. Gdy doszło do politycznej zmiany warty w powiecie, Krasny złożył papiery. Nie mógł się dogadać z nową władzą i dziś jest dyrektorem szpitala w Jarosławiu.
Dyrektor odchodząc zachował się lojalnie
Przybycień wygrał konkurs mając za konkurentów m.in. byłego marszałka Podkarpacia i obecnego radnego. Powiat dał mu zadanie zminimalizować długi i dogadać się z załogą, której przynajmniej część od miesięcy jest w sporze z dyrekcją. Podłożem są oczywiście niskie płace. Problemów przez rok nie udało się Przybycieniowi wyrzucić z lecznicy. W ostatnich dniach sierpnia na wniosek opozycji została zwołana nadzwyczajna sesja Rady Powiatu poświęcona sytuacji szpitala. Spotkanie dyrekcji z radnymi nic nie wniosło. Oliwy do ognia dolały jeszcze kucharki, bo dowiedziały się, że szpital chce zlecić karmienie pacjentów firmie zewnętrznej. Kilka dni po sesji wyszło na jaw, że dyrektor Przybycień jest zainteresowany pracą w Sanoku, gdzie już wcześniej dyrektorował.
– Dyrektor Przybycień zachował się wobec mnie lojalnie, informując wcześniej, że złożył dokumenty na stanowisko dyrektora innego szpitala – oświadcza Robert bednarz, starosta niżański. – Nie odpowiadam za decyzje dotyczące zawodowej kariery podległych Zarządowi Powiatu pracowników.
Bednarz dodał, że wkrótce zostanie ogłoszony konkurs na stanowisko dyrektora szpitala, a do czasu jego rozstrzygnięcia placówką pokieruje Roman Ryznar, dotychczasowy zastępca Przybycienia. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że z pracy zrezygnował też zastępca dyrektora ds. lecznictwa. Natomiast Ryznar już drugi raz jest pełniącym obowiązki dyrektora. Poprzednim razem zarządzał szpitalem w Stalowej Woli, gdy powiatowa władza wypowiedziała umowę dyrektorowi lecznicy. Temat szpitala w Nisku na pewno pojawi się na najbliższej sesji powiatowego samorządu. Sytuacja placówki nie grozi jeszcze jej zamknięciem, ale nie jest kwitnąca. Do tego trwa nieoficjalny wyścig z lecznicą w Stalowej Woli o lądowisko dla helikopterów. Szpitale dzieli 8 km i nie ma szans, żeby oba miały lądowiska. Ten, który nie zbuduje lądowiska, nie będzie miał szpitalnego oddziału ratunkowego, a to nie tylko prestiż, ale poważne pieniądze.
jam



