Co jak co, ale przestraszyć obywatela to nasze państwo potrafi najlepiej. Na tych, którzy nie płacą abonamentu radiowo-telewizyjnego władza nasłała komornika i… chyba poskutkowało. Jeszcze pod koniec zeszłego roku do podkarpackiej skarbówki trafiło setki wniosków o ściągnięcie opłat, a od początku tego roku ani jeden. Ludzie zapłacili, bo nie chcieli ryzykować zajęciem przez komornika wypłaty czy emerytury. Niektórym wyszło nawet za parę lat buntu ponad tysiąc złotych!
Taki psychologiczny terror państwa świadczy nie tylko o bezduszności obecnej władzy i traktowaniu obywateli jako poddanych. Straszenie komornikiem jest również jej przyznaniem się, że jakość państwowej telewizji jest po prostu marna. Kampania, w której usiłowano nam wmówić, że jest inaczej, nie przyniosła efektów, więc do akcji wkroczyli komornicy. Argument siły zamiast siły argumentu. Prymitywnie, ale skutecznie.
No bo jak przekonać ludzi, żeby zapłacili z własnej, niewymuszonej woli, skoro państwowa telewizja przegrywa od dobrych paru lat konkurencję w kategorii „jakość” z prywatnymi nadawcami, za które co prawda też trzeba płacić, ale z własnej woli. A misja publiczna? Czy nie jest nią dzisiaj promowanie gwiazdeczek, celebrytów, polityków i, co jeszcze gorsze, informowanie o rzeczach, które dla społeczeństwa mają takie znaczenie jak zeszłoroczny śnieg? Przykład? Gdy 19 lutego wściekli Bułgarzy wyszli na ulice protestować przeciwko polityce swojego rządu, oglądane przez miliony widzów „Wiadomości” wolały pokazać kilkuminutowy materiał o miłości policjanta do swojego służbowego psa. Ktoś w TVP najwyraźniej uznał, że jest to ciekawszy „nius” dla Polaków. I nie ma to oczywiście żadnego związku z obecną sytuacją społeczną w Polsce…
Jeszcze w 2008 roku premier Tusk nazywał abonament „archaicznym sposobem finansowania mediów publicznych”, „niesprawiedliwym i kosztownym systemem”, „haraczem ściąganym z ludzi”, obiecując jego likwidację, ale od kiedy „publiczna” bezinteresownie go polubiła, abonament przestał mu przeszkadzać. No i płacimy, bo jak nie, to komornik przyjdzie.
Arkadiusz Rogowski



3 Responses to "Przychodzi komornik po haracz…"