Przyjaciele, a punktami się nie podzielili

Piłka w rękach Marka Kozioła, bramkarza Sandecji, który nie tak dawno reprezentował barwy Stali Mielec. Fot. Stal Mielec
Piłka w rękach Marka Kozioła, bramkarza Sandecji, który nie tak dawno reprezentował barwy Stali Mielec. Fot. Stal Mielec

SANDECJA NOWY SĄCZ – STAL MIELEC. Podkarpacki zespół nie zdobył twierdzy.

Na trybunach karnawał, na boisku dużo bezpardonowej walki – mecz zaprzyjaźnionych klubów wygrali gospodarze. W Nowym Sączu znów mówią o ekstraklasie, w Mielcu cieszą się na przerwę w rozgrywkach.

SANDECJA Nowy Sącz 2
STAL Mielec 0
(0-0)
1-0 Małkowski (55.), 2-0 Gabrych (78.).
SANDECJA
: Kozioł – Piter-Bucko, Szufryn, Flis, Chmiel (64. Dudzic), Kasprzak, Baran, Małkowski, Kałahur, Gabrych (86. Manojan) – Klichowicz (90. Basta)
STAL: Kiełpin – Spychała, Grodzicki, Dobrotka, Getinger, Wroński, Soljić, Gąsior (75. M. Gancarczyk), Tomasiewicz, Banaszewski (63. Nowak) – Bergier (58. Mendi).
Sędziował Paweł Malec (Łódź). Żółte kartki: Chmiel, Kasprzak, Baran, Małkowski – Spychała. Czerwone kartki: Kasprzak (84. – druga żółta) – Spychała (72. – druga żółta). Widzów 3000.

– Szczęśliwie mamy teraz dwa tygodnie bez gry o stawkę. To będzie okres wytężonej pracy. Moi zawodnicy posiadają umiejętności, by regularnie zwyciężać. Musimy jednak ten potencjał wydobyć – tłumaczył po nieudanym spotkaniu ze spadkowiczem Artur Skowronek, szkoleniowiec Stali. Biało-niebiescy tym razem sporadycznie zagrażali bramce gospodarzy. – Trudno było o sytuację, ponieważ rywal był świetnie zorganizowany. Piątka obrońców, przed nimi dobrze biegający pomocnicy. Z naszego punktu widzenia kluczowa okazała się zmarnowana „setka” Mendiego. Jestem przekonany, że gdyby trafił, mecz potoczyłby się inaczej. Po drugiej żółtej kartce dla Mateusza Spychały Sandecja „dobiła” nas – spuentował Skowronek, wyraźnie zmartwiony czwartą już porażką.

Za to w Nowym Sączu nastroje coraz lepsze. Biało-czarni mieli przed sezonem sporo problemów, o których zdają się jednak zapominać. Po ośmiu kolejkach Sandecja jest w czołówce, poległa tylko raz, natomiast u siebie odniosła komplet zwycięstw. – Zamierzaliśmy uczynić z własnego boiska twierdzę i na razie świetnie nam to wychodzi – cieszył się Maciej Małkowski, strzelec pierwszego gola. Sandecja ograła u siebie GKS Katowice, Stomil, a teraz Stal, nie tracąc nawet bramki.

Pierwsza połowa należała do gości, ale to w drugiej mieli oni najlepszą okazję na gola. Wspomniany Bask uderzył z pola karnego, jednak na drodze futbolówki stanął Michal Piter-Bucko. Słowak zebrał za interwencję pochwały od swojego trenera. – To, co pokazał, to klasa światowa. Piter potwierdził, że kapitalnie „czyta” grę – zachwycał się Tomasz Kafarski.

Tymczasem słowacki obrońca mógł, i to dwukrotnie, wpisać się na listę strzelców. Raz trafił w bramkarza Stali, następnie w poprzeczkę. W 78 minucie, już po opuszczeniu murawy przez Spychałę, Sandecja podwyższyła. Efektownym rajdem popisał się Mariusz Gabrych. – Być może dla niektórych 2-0 to bezpieczny wynik, ale prawda jest taka, że musieliśmy się pilnować do końca. Cieszy mnie konsekwentna gra w defensywie oraz skuteczność pod bramką przeciwnika. Choć dopiero w drugiej połowie zaczęliśmy wywierać presję na Stal – zauważył Kafarski.

tsz

Leave a Reply

Your email address will not be published.