STAL RZESZÓW – KARPATY KROSNO. Goście lepiej wytrzymali trudy spotkania i urwali punkty wyżej notowanemu rywalowi.
W spotkaniu dwóch najlepszych drużyn poprzedniego sezonu Stal zremisowała z Karpatami. Dla rzeszowian były to pierwsze stracone punkty przed własną publicznością w tej rundzie. Krośnianie z kolei nadal zachowują miano niepokonanych pod wodzą trenera Czesława Owczarka.
– Dziękuję swoim zawodnikom za zdrowie, które zostawili na boisku. Szanujemy punkt wywalczony na dobrym przeciwniku. Zatraciliśmy pewność siebie i nie wyglądamy tak, jak się tego oczekuje. Również sami z siebie nie jesteśmy zadowoleni. Ciężko jest jednak grać i trenować, gdy w głowie siedzi co innego (zaległości finansowe – przyp. red.). Próbujemy się skupiać na meczach, ale na tę chwilę to nam nie wychodzi. Mam jednak nadzieję, że szybko sobie te humory poprawimy – mówił wyraźnie niepocieszony Marcin Wołowiec, trener Stali.
Mimo, iż na trybunach był to mecz przyjaźni (kibice obu drużyn sympatyzują ze sobą), na murawie nie było taryfy ulgowej. Zawodnicy grali twardo, nie odstawiali nóg, stąd m.in. aż 11 kartek, w tym jedna czerwona. Najbardziej poszkodowanym mógł czuć się Peter Suswam, który obejrzał dwie żółte, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Wydaje się jednak, że decyzje arbitra były nie do końca trafione, bowiem w co najmniej jednym przypadku to raczej Suswam był faulowany, niż on faulował rywala. Miejscowi jednak nie mają prawa narzekać na sędziego, gdyż od 43 min mogli grać w „10”. Arkadiusz Baran faulem w polu karnym przerwał akcję Huberta Siepierskiego, za co spokojnie mógł wylecieć z boiska, a ujrzał tylko żółty kartonik.
Prędota i Kaszuba bohaterami I połowy
W pierwszym kwadransie żadna z drużyn nie chciała zrobić krzywdy rywalowi. Dopiero po faulu na Michale Szymański, z rzutu wolnego przymierzył Sebastian Brocki. Na nieszczęście miejscowych piłka trafiła w słupek i wyszła w pole. W odpowiednim miejscu i czasie znalazł się jednak Piotr Prędota, który dobił futbolówkę do niemal pustej bramki. Później znowu byliśmy świadkami piłkarskich szachów na murawie, a na trybunach wśród kibiców trwała w najlepsze analiza piątkowego meczu reprezentacji Niemiec i Polski. Gdy wydawało się, że gospodarze spokojnie dowiozą prowadzenie do przerwy, nastąpił wyżej opisany faul Barana na Siepierskim. Do piłki podszedł Sylwester Sikorski. „Tańczący” na linii bramkowej Dawid Kaszuba wyczuł intencję strzelca i obronił zarówno jego strzał, jak i dobitkę! Goście, zaskoczeni takim obrotem sprawy, zdrzemnęli się chwilę później i o mały włos nie stracili drugiego gola, jednak Prędota tym razem chybił.
Goście dopięli swego
Po zmianie stron Stal z minuty na minutę traciła wigor. – Być może wzięło się to z naszego przygotowanie motorycznego. Nie ukrywam, że naszym nośnikiem jest woda i na tym bazujemy – analizował przyczyny słabszej dyspozycji swoich podopiecznych po przerwie Marcin Wołowiec.
Karpaty zaś ani myślały wracać z Rzeszowa na tarczy. Przyjezdni wyrównali niecały kwadrans po przerwie. Siepierski na prawej stronie zwiódł dwóch rywali i zagrał na 5 metr do Adama Żaka. Ten, mimo asysty Suswama, wślizgiem wpakował futbolówkę do bramki. Wyrównujący gol najwyraźniej podniósł na duchu krośnian, którzy zaczęli dominować na boisku, próbując szczęścia głównie w strzałach z dystansu. Groźne akcje przyjezdni przeprowadzali też lewą stroną, skąd raz za razem „szły” dośrodkowanie w pole karne. Po jednym z nich wyśmienitą okazję zmarnował Jarosław Piątkowski, który trafił tylko w boczną siatkę. Stal jedną z nielicznych akcji bramkowych w tej połowie miała po strzale Prędoty. Piłkę zmierzającą pod poprzeczkę w kapitalnym stylu na rzut rożny sparował jednak Mariusz Stępień.
– W pierwszej połowie nie wyglądało to tak, jakbyśmy chcieli. Po przerwie nasza gra się mogła podobać, bowiem mieliśmy mecz pod kontrolą. Cieszę się z punktu, bowiem dla Karpat był to zawsze trudny teren. Zorganizowaliśmy się na tyle dobrze, że zabieramy ten jeden punkt ze sobą – podsumował spotkanie Czesław Owczarek, trener gości.
STAL Rzeszów 1
KARPATY Krosno 1
(1-0)
1-0 Prędota (16.), 1-1 Żak (58.)
STAL: Kaszuba – Hus, Baran (59. Szczoczarz), Drelich, Suswam, Szymański (69. Maślany), Szeliga, Lisańczuk (90. Zieliński), Kanach, Brocki (76. Maca), Prędota
KARPATY: Stępień – Kapuściński, Jarząb, Balul, Szkatuła, Nikanowycz, Piątkowski, Kasza, Żak (75. Zaremba), Siepierski (80. Telesz), Sikorski (61. Buczek).
Sędziował Marek Pająk (Mielec). Żółte kartki: Baran, Suswam, Prędota – Siepierski, Piątkowski, Sikorski, Buczek, Jarząb, Kasza. Czerwona kartka Suswam (84. – druga żółta) Widzów 600.
Marcin Jeżowski
[print_gllr id=159321]


