Ta kampania wyborcza jest bardzo nudna, jak zresztą niemal wszystkie poprzednie. Ale są i tacy kandydaci, którzy w jakoś sposób „zabłysnęli”, dostarczając potencjalnemu elektoratowi przynajmniej powodu do śmiechu.
Jeden z kandydatów PiS na radnego Nowego Sącza chwali się na ulotce wyborczej, że jest byłym producentem wiejskiej kiełbasy, nie pije, nie pali, a do tego od 40 lat ma… jedną żonę. Jakże wspaniały przykład przywiązania do tradycyjnych wartości! Ale mało tego, na tej samej ulotce ten sam kandydat pisze: „Za głosowanie na mnie nie obiecuję żadnych korzyści finansowych lub zatrudnieniowych”. Myślicie Państwo, że to taka oczywistość? Znam jednego wójta z Podkarpacia, który w poprzednich wyborach samorządowych, w zamian za poparcie, rozdawał na rynku wódkę. W tych już nie startuje – może obliczył, że dokłada do interesu…
Ciekawą treść ulotki ma też jeden z kandydatów na radnego powiatu kolbuszowskiego. Mianowicie chce on, żeby nikomu nie brakowało nie tylko na chleb i podstawowe opłaty, ale i na wino. Prawdopodobnie ów kandydat jest też jedynym kandydatem w Polsce, który jest zwolennikiem „wprowadzenia kary śmierci dla pedofilii i zdrajców”, a wśród tych ostatnich wymienia „łapówkarzy, cyganów i złodziei, którzy sprzedali Polskę i doprowadzili Nasz Naród Polski do obecnej sytuacji”. Gilotynę do Kolbuszowej już podobno wiozą…
Są też kandydaci, którzy zrobili użytek ze swojego nazwiska. Kandydat Drozd zachęca: „Postaw ptaszka na ptaszka”, kandydat Głąb: „Idioci już byli, głosuj na Głąba”, a kandydat Baran: „Milczenie zostaw owcom, głos oddaj na Barana”. Ale najlepszy numer odwalił jeden z kandydatów SLD, który musiał chyba strasznie spieszyć się ze swoją kampanią, bo zamiast „SLD” na ulotce widnieje „LSD”. Choć niektórzy twierdzą, że to to samo…
Arkadiusz Rogowski



5 Responses to "Przynajmniej pośmiać się można…"