
SANOK. 30-letniemu mieszkańcowi Sanoka za „niezasadne wywołanie alarmu” może grozić nawet 8 lat więzienia.
Niecodzienne zdarzenie z ubiegłej niedzieli postawiło Komendę Powiatową Policji w Sanoku na równe nogi. 30-letni mieszkaniec Sanoka przyszedł na policję zgłosić zaginięcie brata i przyniósł ze sobą znaleziony przedmiot przypominający granat, którego nie chciał oddać obawiając się, że… wybuchnie. Na miejsce wezwano negocjatorów i pirotechników, a cała sprawa zakończy się teraz w prokuraturze. 30-latkowi grożą teraz poważne konsekwencje.
– Mężczyzna przyszedł do komendy po godz. 13 i podszedł do okienka w którym przyjmował zastępca dyżurnego – relacjonuje asp. szt. Anna Oleniacz, oficer prasowy Komendanta Powiatowego policji w Sanoku. – Powiedział, że przyszedł w dwóch sprawach: chce złożyć zawiadomienie o zaginięciu swojego brata oraz, że znalazł na terenie Sanoka przedmiot przypominający granat i nie wie co z nim zrobić.
Mężczyzna za nic jednak nie chciał dać się przekonać, by przekazać go funkcjonariuszowi. – Nie chciał się podporządkować ani prośbom, ani następnie poleceniom, a nie wiadomo było z czym dokładnie przyszedł, dlatego ze względów bezpieczeństwa podjęto decyzję o powiadomieniu specjalistycznych służb – opowiada Anna Oleniacz.
Do komendy ściągnięto więc policyjnych negocjatorów i pirotechników. – Mężczyzna był spanikowany, roztrzęsiony. Obawiał się – jak twierdził, że jeżeli poruszy ten przedmiot, spróbuje go przekazać albo go odłoży, doprowadzi w ten sposób do jego detonacji – mówi nasza rozmówczyni – Po godz. 15, jednemu z policjantów udało się przekonać mężczyznę, aby go oddał. Wtedy został obezwładniony. Przedmiot okazał się być obudową granatu bez zapalnika, nie był więc niebezpieczny. Badanie mężczyzny alkomatem wykazało, że był trzeźwy. Została mu pobrana krew do badań na obecność substancji odurzających – kończy Anna Oleniacz.
Grozi mu więzienie
Sprawą 30-latka zajęła się prokuratura, która wszczęła śledztwo pod kątem wprowadzenia w błąd instytucji publicznej co do zagrożenia. – Chodzi o niezasadne wywołanie alarmu, bo do takiej sytuacji e efekcie doszło – mówi Izabela Jurkowska-Hanus, Prokurator Rejonowy w Sanoku. – Mężczyzna jest zatrzymany. Prokurator zdecyduje teraz o zastosowaniu względem niego środka zapobiegawczego. Albo złoży wniosek o tymczasowy areszt albo będzie to jakiś środek wolnościowy. Tą decyzję podejmie po przesłuchaniu podejrzewanego, co niewykluczone że nastąpi jeszcze w poniedziałek – dodaje prokurator.


