Przyszła na świat w ognisku epidemii

Zosia przyszła na świat w nowodębskim szpitalu w czasie trwania epidemii. W niedzielę po dziewczynkę i jej mamę Marzenę przyjechał mąż Paweł i ich starszy syn Jakub. Fot. Archiwum

NOWA DĘBA. Pani Marzena czekała na ten dzień od miesięcy, a gdy przyszedł okazało się, że… w nowodębskim szpitalu 24 osoby są zarażone koronawirusem.

Od tygodni powtarzamy, że się dla nas zatrzymał. Ze wszystko co wydawało się do tej pory zwykłą codziennością, nagle naznaczone zostało obostrzeniami i zakazami. Mimo panującej na świecie pandemii życie toczy się jednak dalej, a największym tego dowodem jest nowe życie, którego pierwszy krzyk słychać na oddziałach położniczych.

Dwadzieścia cztery osoby ze Szpitala Powiatowego w Nowej Dębie mają koronawirusa. 11 z nich to pacjenci, a 13 to pracownicy szpitala. Większość oddziałów lecznicy została zamknięta. Działają tylko rehabilitacja, Zakład Opiekuńczo-Leczniczy oraz Oddział Intensywnej Terapii i Anestezjologii.

– W poniedziałek podjęliśmy decyzję o zamknięciu poradni specjalistycznych i oddziału dziecięcego – informuje Wiesława Barzycka, dyrektor Szpitala Powiatowego w Nowej Dębie. Wcześniej zamknięte zostały oddziały wewnętrzny, chirurgiczny, ginekologiczno-położniczy, psychiatria  oraz  izba przyjęć, diagnostyka obrazowa i laboratorium analityczne.

Większość pacjentów musiała opuścić szpital. Ci, u których testy na obecność koronawirusa były dodatnie pojechali do jednoimiennego szpitala w Łańcucie. Część, tych z początkowymi ujemnymi testami, trafiła też do szpitali w Mielcu i Dębicy. Kilkoro, decyzją Sanepidu zostało wypisanych do domów i są objęci kwarantanną.

W tym ogromie złych informacji, jakby na przekór nim, w nowodębskim szpitalu, mają miejsce i takie wydarzenia, które w historii wielu rodzin zapisywane są na lata. Narodziny dzieci. Pierwszy krzyk. Łzy wzruszenia i szczęścia.

Jedną z tych mam, które w trudnym czasie pandemii przywitały na świecie swoje dziecko jest pani Marzena Lubera. Gdy w nowodębskim szpitalu na korytarzach, w salach chorych i pokojach zajmowanych przez personel mówiło się tylko o koronawirusie, jej życie zyskiwało nowy wymiar i nowy sens. Pani Marzena pierwszy raz mogła utulić i ucałować swoją córeczkę Zosię. Jej świat stanął w miejscu, ale tylko po to, aby rozpędzić się na nowo i zaprosić do nowej przygody zwanej macierzyństwem.

– To świetny oddział – przekonywała Marzena Lubera, która w minioną niedzielę opuściła z nowo narodzoną córeczką zamknięty już dla nowych pacjentów oddział ginekologiczno – położniczy nowodębskiego szpitala – Będę go polecać wszystkim.

Epidemia koronawirusa wybuchła w Szpitalu Powiatowym w Nowej Dębie sześć dni temu.

Wszystko zaczęło się na oddziale wewnętrznym powiatowej lecznicy w piątek po południu, kiedy do szpitala dotarły wyniki badań testów na koronawirusa. Należało je przeprowadzić, gdyż tydzień wcześniej oddział opuściła pacjentka, która mimo braku wcześniejszych objawów, nagle poczuła się źle i u której stwierdzono koronawirusa. Trzeba dodać, że pani ta była leczona na oddziale wewnętrznym nowodębskiego szpitala z powodu zupełnie innych dolegliwości.

– 22 kwietnia dotarła do nas wiadomość, że została ona hospitalizowana w Mielcu – mówi Wiesława Barzycka. – Wtedy pobraliśmy wymazy od osób, które miały styczność z tą kobietą. – Nikt nie miał żadnych objawów chorobowych, jednak testy wypadły pozytywnie dla 11 pacjentów i 13 pracowników.

– To pocieszające, że osoby zakażone są bezobjawowe – podkreśla Tomasz Białek, zastępca dyrektora ds. lecznictwa nowodębskiego szpitala. Jak zaznacza szefostwo szpitala, diagnostyka i badania przesiewowe pod kątem koronawirusa nadal trwają. Rozpoczęte wcześniej leczenie kończą też pacjenci Centrum Zdrowia Psychicznego. Pod opieką szpitala jest obecnie 99 pacjentów. Oddział wewnętrzny jest poddawany kompletnej dezynfekcji.

mrok

One Response to "Przyszła na świat w ognisku epidemii"

Leave a Reply

Your email address will not be published.