
Do końca lipca poznamy decyzję Rady Ministrów odnośnie do wniosku władz Sanoka o włączenie w granice administracyjne miasta dwóch sąsiednich wiosek z gminy Sanok. Mieszkańcy wsi od początku sprzeciwiają się temu projektowi. Ciągle wierzą, że nie wszystko jeszcze stracone i władza wysłucha ich głosu.
Wszystko zaczęło się w lutym ubiegłego roku, kiedy burmistrz Sanoka Tomasz Matuszewski na miejskiej sesji przedstawił strategię rozwoju miasta na najbliższe lata. Poinformował wówczas, że zamierza rozpocząć proces włączenia w granice administracyjne Sanoka 8 sąsiednich miejscowości z gminy Sanok i Zagórz.
Powołując się na dane z ostatniej dekady przekonywał, że proces poszerzenia granic Sanoka będzie korzystny zarówno dla miasta, jak i jego mieszkańców. Jak wówczas informował, w ciągu ostatniej dekady liczba sanoczan gwałtownie spadła, a co za tym idzie, zmniejszyły się także wpływy do miejskiej kasy m.in. z tytułu podatków. Suburbanizacja miasta – bo tak fachowo nazywa się proces poszerzenia jego granic – miał więc wpłynąć pozytywnie przede wszystkim na finanse miasta. Miasto miało zyskać atrakcyjne tereny inwestycyjne.
Nie chcą do miasta
Anna Hałas, wójt gminy Sanok, i Ernest Nowak, burmistrz Zagórza, nie kryli zaskoczenia na wiadomość o ambitnych planach burmistrza Sanoka. Okazało się, że o projekcie dowiedzieli się z… mediów i – jak podkreślali – burmistrz Matuszewski w ogóle go z nimi nie konsultował.
Zszokowani byli też mieszkańcy wiosek ujętych w planie burmistrza. Od początku kategorycznie sprzeciwiali się tym planom, protesty odbyły się w każdym z dziesięciu sołectw przewidzianych do przyłączenia do miasta, w tym jeden wspólny tzw. protest traktorowy, podczas którego rolnicy przejechali głównymi ulicami Sanoka i Zagórza. Powodów, dla których sprzeciwiali i nadal sprzeciwiają się przyłączeniu ich do miasta jest kilka. Przede wszystkim boją się utraty niezależności i możliwości decydowania o kierunkach rozwoju swoich małych ojczyzn. Kolejny to wyższe opłaty za dostawę wody i odbiór śmieci. W konsultacjach społecznych aż 98 proc. mieszkańców opowiedziało się przeciwko przyłączeniu ich wiosek do miasta.
Mimo licznych protestów, burmistrz Sanoka konsekwentnie realizował jednak swój plan. Zmieniła się jedynie liczba sołectw przewidzianych do włączenia w granice miasta. Ostatecznie do miejskich radnych trafił wniosek zakładający przyłączenie do Sanoka trzech sołectw z gminy Sanok: Bykowiec, Trepczy i Zabłociec. Radni po burzliwej dyskusji dali projektowi zielone światło, wniosek trafił do wojewody podkarpackiej Ewy Leniart, która pozytywnie zaopiniowała przyłączenie do miasta Zabłociec i Bykowiec.
Premier i prezes zignorowali mieszkańców
Mieszkańcy tych dwóch wiosek pomocy szukali u premiera Mateusza Morawieckiego oraz prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, ale zostali zignorowani i do dzisiaj nie otrzymali odpowiedzi na pisma, które do nich wysłali.
Negatywne stanowisko w sprawie włączenia wiosek w granice miasta wydał Związek Gmin Polskich i Związek Powiatów Polskich. Pozytywnie projekt zaopiniował Związek Miast Polskich. W związku z dużymi różnicami zdań stanowiska dotyczącego projektu poszerzenia granic administracyjnych Sanoka nie zajęła Komisja Wspólna Rządu i Samorządu Terytorialnego – organu pomocniczego Rady Ministrów, który służy wypracowaniu wspólnego stanowiska rządu i samorządów terytorialnych – jest istotnym, lecz nie decydującym głosem w sprawie.
Ostateczną decyzję Rada Ministrów ma podjąć do 31 lipca. Wstępna decyzja jest pozytywna, wszystko wskazuje więc na to, że Sanok wchłonie dwie sąsiednie wioski.
Ciągle mają nadzieję, że zostaną na wsi
Mimo tego mieszkańcy wiosek nie ustają w protestach. Nagrali teledysk do piosenki „Nasz kawałek ojczyzny”, w którym apelują o pozostawienie zamieszkiwanych przez ich sołectw w granicach administracyjnych gminy Sanok. – Mimo obiegowej opinii, że w Urzędzie Miasta Sanoka chłodzą się już szampany, bo „wszystko jest dogadane ze stolicą”, wciąż jesteśmy w grze o nasze trzy sołectwa. Gmina Wiejska Sanok stale zabiega o powstrzymanie procesu poszerzenia granic miasta Sanoka wbrew woli lokalnej społeczności. Nadzieją może napawać fakt, że ostatnio Komisja Wspólna Rządu i Samorządu Terytorialnego negatywnie zaopiniowała poszerzenie Rzeszowa o miejscowości należące do gminy Boguchwała. Sytuacja ta przeczy popularnemu twierdzeniu, że wszelkie kwestie sporne dotyczące poszerzania granic miast kosztem wsi są automatycznie rozstrzygane na korzyść miast – skomentowali mieszkańcy wiosek zrzeszeni wokół inicjatywy Gmina Wiejska jest OK.
Martyna Sokołowska



One Response to "Przyszłość dwóch wsi w rękach Rady Ministrów"