Przyznał, że sam zabił matkę swojego ojca chrzestnego

O zabójstwo Genowefy B. oskarżonych zostało dwóch mężczyzn, z dotychczasowego przebiegu procesu coraz bardziej wynika, że odpowiedzialność za zbrodnię ponosi 22-letni Przemysław S. Fot. Bogdan Myśliwiec

TARNOBRZEG. Istotne zeznania w procesie o zabójstwo staruszki z Racławic. Ofiar tragicznej nocy mogło być więcej?

Przed Sądem Okręgowym w Tarnobrzegu trwa proces 22-letniego Przemysława S. i 34-letniego Artura D. Mężczyźni są oskarżeni o zabójstwo 89-letniej mieszkanki Racławic koło Niska. W środę przesłuchano m.in. policjanta, któremu młodszy z oskarżonych przyznał się do popełnienia zbrodni w pojedynkę.

– Jestem byłym funkcjonariuszem wydziału kryminalnego KWP w Rzeszowie. Przesłuchiwałem oskarżonego Przemysława S. po jego zatrzymaniu w charakterze podejrzanego. Przyznał się on wówczas do włamania, do domu Genowefy B. i zabójstwa kobiety. Oskarżony był w czasie tej rozmowy kontaktowy, odpowiadał swobodnie na zadawane mu pytania – zeznał policjant. – Mówił, że sam wszedł do jej domu w nocy, że niczego nie zabrał i niczego tam nie szukał. Wszedł przez otwarte drzwi, a potem do jej pokoju. Staruszka otworzyła oczy i popatrzyła na niego i on się przestraszył, że go rozpozna. Wtedy miał ją uderzyć młotkiem. Zrobił to trzy, może cztery razy. Mówił, że nie sprzątał niczego potem, ale że robił coś z wodą. Po dokonaniu zabójstwa pojechał do domu. Rano poszedł do sklepu i tam dowiedział się, że w nocy ktoś zabił kobietę.

Myślał, że mu się to śniło

Przemysław S. podczas pierwszego przesłuchania przyznał się, że w dniu zabójstwa kobiety spożywał alkohol i wciągnął jakiś narkotyk przez noc. Branie używek zdarzało mu się już wcześniej i zazwyczaj chodził po ich zażyciu po wsi bez celu. Włączał mu się tzw. „szwędacz”

– Oskarżony przyznał, że o zabójstwie dowiedział się pod sklepem. Przestraszył się wtedy, że to on mógł to zrobić, bo wcześniej wydawało mu się, że wydarzenia ostatniej nocy mu się przyśniły zeznał policjant. – W czasie, gdy ja go przesłuchiwałem powiedział, że po piciu alkoholu rozstał się z kolegami i sam się włamał na posesję, z której ukradł narzędzia budowlane, a potem sam wszedł z młotkiem do domu Genowefy B. On znał ten dom, bo kobieta była matką jego ojca chrzestnego.

W środę sąd przesłuchał jeszcze kilkoro innych świadków, z których nikt nie był bezpośrednim świadkiem wydarzeń,  ale znali oni jednego lub drugiego z oskarżonych i mieli z nimi kontakt bądź tuż przed, bądź po zabójstwie Genowefy B.

Myślałem, że ktoś wywali mi drzwi

Istotne dla sprawy zeznania złożył 66-letni sąsiad Przemysława S. Mężczyzna przyznał, że w noc zabójstwa słuchał radia. Po godz. 2 ktoś próbował się włamać do jego domu. – To był huk, myślałem, że ktoś wywali mi drzwi. Była noc, ja nie wstałem, żeby sprawdzić kto to był. Usłyszałem jednak głos: „tego sk… nie ma w domu” – zeznał samotnie mieszkający mężczyzna. – Potem, gdy przesłuchiwali mnie policjanci, powiedzieli mi, że dobrze, że nie otworzyłem, bo by już ze mną nie rozmawiali. Żałuję, że nie wyglądnąłem jednak przez okno, żeby zobaczyć kto wtedy u mnie był.

Mężczyzna podczas wcześniejszego przesłuchania przyznał, że osób, które stały przy jego drzwiach mogło być więcej niż jedna, bo słyszał głos lub głosy. W środę stwierdził przed sądem, że była to raczej jedna osoba.

Mówił sam do siebie?

– To chyba była jedna osoba. Ja rozpoznałem głos Przemysława S. Może on mówił sam do siebie? Jak się wypali głupiego papierosa to można mówić samemu do siebie. Ja ten głos słyszałem może 2-3 minuty. I dziś jestem pewien, że to była jedna osoba.

Zeznania mężczyzny przemawiają na korzyść 34-letniego Artura D., który utrzymuje, że nie ma nic wspólnego z zabójstwem Genowefy B. i że nie było go na miejscu zabójstwa, bo rozstał się z Przemysławem wcześniej. Nie chodził z nim po wsi i nie wchodził na on na obce posesje. Pierwsze zeznania 22-latka, które potwierdził w środę były policjant a który go przesłuchiwał tuż po zatrzymaniu także potwierdzają tę wersję wydarzeń.

– Zeznania oskarżonego były spójne z materiałem dowodowym, który zbieraliśmy. Wskazał on miejsce ukrycia narzędzi, które ukradł, w domu kobiety potwierdzały się ślady jego przemieszczania się po domu – mówił policjant.

Dwóch morderców, czy jednak jeden?

Zeznania tych dwojga świadków mogą się okazać kluczowe, bo oznaczają, że za zabójstwem Genowefy B. stoi tylko młodszy oskarżony, który przebywa obecnie w areszcie tymczasowym. 34-letni Artur D. choć oskarżony został o zabójstwo, wydaje się, że nie miał jednak nic z nim wspólnego, a obarczające go zeznania złożone przed sądem przez współoskarżonego są próbą zrzucenia z niego odpowiedzialności za dokonaną bez żadnego powodu zbrodnię. Ciąg dalszy procesu w przyszłym tygodniu.

Małgorzata Rokoszewska

Leave a Reply

Your email address will not be published.