
Na obszernej “liście PSL-u” stworzonej przez “Puls Biznesu” widnieje 16 osób z Podkarpacia.
Najważniejszy jest NASZ człowiek – tak powinno brzmieć hasło wyborcze Polskiego Stronnictwa Ludowego. Na początku tygodnia “Puls Biznesu” dokładnie opisał jak wygląda system obsadzania ludźmi z tej partii stanowisk w firmach i instytucjach opłacanych przez podatników. Otóż, jeśli wierzyć gazecie, decydujące są znajomości i przynależność partyjna, w myśl żartobliwego rozszerzenia skrótu PSL – Posady Swoim Ludziom. Opublikowana przez PB “lista PSL-u” zawiera ponad 400 osób – polityków, ich znajomych i krewnych – zatrudnionych w spółkach i instytucjach podlegających ministerstwom i samorządom wojewódzkim. – To synekury mające konkretny wymiar finansowy – pisze Dawid Tokarz, zapewniając, że lista ta jest niepełna.
– Skala upartyjnienia firm i instytucji, na które wpływ ma PSL, jest tak ogromna, że trudno będzie podważyć tezę, że posady dla większości ludzi z listy, choć często zdobywane w “konkursach”, to nic innego jak polityczne synekury – pisze PB (wyd. z 24 września). Co więcej, wśród PSL-owskich beneficjentów naszych pieniędzy są ludzie z prawomocnymi wyrokami m.in. za składanie propozycji korupcyjnych, fałszywych zeznań, prowadzenie samochodu po pijaku czy posługiwanie się fałszywymi dokumentami, a także kłamcy lustracyjni, ludzie skompromitowani na poprzednich stanowiskach i wykazujący się brakiem kompetencji czy wykształcenia. Dla takich osób mają być tworzone specjalne stanowiska, poszerzane zarządy i rady nadzorcze firm. PSL-owców robiących karierę na szczeblu gmin i powiatów dziennikarze PB nawet nie próbowali szukać, bo do tego “trzeba mieć siłę Heraklesa”.
Według PB do codzienności należą sytuacje, gdy członek rady nadzorczej z legitymacją PSL nadzoruje pracę członka zarządu z taką samą legitymacją. Gazeta podaje również konkretne przykłady, że dla “swojego” w PSL-u zawsze znajdzie się ciepła posadka. Poprzednie stanowisko obecnego ministra pracy Władysława Kosiniaka-Kamysza (w radzie nadzorczej spółki Hotel ORW Azoty z grupy ZAK Kędzierzyn) zajął Marcin Horyń, szef młodzieżówki PSL w Małopolsce i członek gabinetu politycznego… Kosiniaka-Kamysza. Z podkarpackiego podwórka PB podaje przykład Jana Burego, który dla swojego współpracownika Bogusława Płodzienia znalazł posadę członka rady nadzorczej spółki Global Tur z grupy PGE. Nie przeszkodził w tym nawet fakt, iż Płodzień był skazany za posługiwanie się fałszywym dyplomem ukończenia kursu dla członków rady nadzorczej państwowych spółek. Na “liście PSL-u” doliczyliśmy się 16 osób z naszego regionu, ale to oczywiście nie wszystkie. PB zapomniał choćby o Wiesławie Ryglu, który po przegranych wyborach do Sejmu bez problemu został dyrektorem kancelarii zarządu województwa.
***
Obsadzanie stanowisk z klucza politycznego i po znajomościach to w Polsce nie nowość. To spadek po PRL-u, kiedy trzeba było należeć do jednej słusznej partii. Dziś mamy ich kilka, a dla nowych nie ma miejsca, bo scena jest zabetonowana. Żadna z tych zasiadających w Sejmie nie chce tego stanu zmienić, bo wie, że po kolejnych wyborach sama może obsadzić “stołki” swoimi ludźmi. Najlepszym obecnie rozwiązaniem tej patologii wydaje się dokończenie prywatyzacji państwowych spółek oraz redukcja przerośniętej administracji.
Powstaje też pytanie – dlaczego akurat opiniotwórczy “Puls Biznesu” zdecydował się na tak krytyczne o PSL-u artykuły? Dziennikarze PB działają na własną szkodę. Gazeta ryzykuje przecież utratą wpływów z reklam z instytucji rządowych i publicznych (przynajmniej niektórych zarządzanych przez PSL). A może są były one inspirowane przez Platformę Obywatelską, by odwrócić uwagę od innych niewygodnych informacji jak afera Amber Gold czy sprawy sędziego Milewskiego?
Odpowiedzi na te pytania poznamy wkrótce. Jeśli bowiem po tych artykułach nic się nie zmieni i PO nie przedstawi żadnych projektów zmian, to znaczy, że celem tych publikacji było jedynie uderzenie w PSL, a nie rozpoczęcie dyskusji nad uzdrowieniem chorych zależności między polityką a gospodarką.
Arkadiusz Rogowski



10 Responses to "PSL załatwi Ci “stołek”"