Psychiatra z bronią groził dziennikarzom?

Fot. Archiwum
Fot. Archiwum

RZESZÓW. W piątek znany lekarz strzelał z broni na środku ulicy, a w poniedziałek zjawił się z nią w redakcji podkarpackiej gazety.

W poniedziałek, 3 września, przed południem do budynku redakcji jednej z regionalnych gazet wszedł mężczyzna z bronią. Ten sam, który 3 dni wcześniej w rejonie Armii Krajowej w Rzeszowie oddał z niej strzały. Z informacji, które uzyskaliśmy nieoficjalnie wynika, że 60-letni mężczyzna miał się zamknąć w odosobnionym pomieszczeniu z jedną z dziennikarek, krzyczeć, że wypisują nieprawdę na jego temat, a potem celować w kobietę z pistoletu.

Mężczyzna stał się bohaterem artykułów po niecodziennym zdarzeniu, do którego doszło w miniony piątek w rejonie al. Armii Krajowej w Rzeszowie. 60-letni mieszkaniec Rzeszowa jechał lewym pasem za volvo kierowanym przez 57-letniego obywatela Węgier. 60-latek wyprzedził go prawym pasem i miał mu zajechać drogę. – Wówczas Węgier przyspieszył, wyprzedzając Polaka i zatrzymał się przed nim na światłach. Gdy 60-latek do niego dojechał, Węgier wyszedł z auta – relacjonował mł. insp. Konrad Wolak, zastępca Komendanta Miejskiego Policji w Rzeszowie. – Wtedy 60-latek wystraszył się, że mężczyzna chce go zaatakować, wyciągnął broń i oddał w powietrze dwa strzały. Świadkowie widząc to zadzwonili na policję i na miejsce przyjechały radiowozy – opowiadał mł. Insp. Wolak. Obywatel Węgier nie złożył wniosku o ściganie. Jak podają nasze nieoficjalne źródła, rzeszowianin jest znanym lekarzem psychiatrą i ma pozwolenie na broń do ochrony osobistej.

Groźby czy zwyczajna rozmowa?
Po ukazaniu się tekstów na portalach lokalnych mediów, psychiatra dokonał wpisu w Internecie: „Strzelałem aby wezwać pomoc , bo telefon 112 nie zadziałał. Gdybym nie strzelił czekał bym 2 godziny na policję , a tak czekałem tylko 40 minut, Po zgłoszeniu na 112 policjanci powinni podjąć interwencję (w obrębie miasta) – do 10 minut. W moim przypadku ten czas został czterokrotnie przekroczony. Strzelałem prosto w górę pociskiem Browning 6,35 Auto. Energia swobodnego spadki pocisku o wadze 6 gr nie ma możliwości wyrządzić komukolwiek , jakiejkolwiek krzywdy, chyba ,że Bóg zmieni spadający pocisk w bombę lotniczą. Jako były milicjant i były policjant (2 x bezpodstawnie (posiadam wyroki Sądu), po 32 latach wyrzucony z MSW nadal dochowuję złożonej przysięgi. Czego i Prezydentowi życzę. KONSTYTUCJA !!!!!!!”.

Wczoraj odwiedził redakcję osobiście. – Wstępnie mogę powiedzieć, że nie mamy informacji, żeby dochodziło tam do gróźb i mężczyzna przyszedł z zamiarem użycia broni. Wyglądało to bardziej tak, że okazywał ją, nawiązując do wcześniejszego zdarzenia – dementuje mł. asp. Tomasz Drzał z biura prasowego Komendanta Miejskiego Policji w Rzeszowie. W redakcji spędził zaledwie kilka minut, po czym wsiadł do auta i odjechał. Dosłownie kilka minut później doszło do kolizji z jego udziałem. –  To było zwykłe drogowe zdarzenie. Inny kierowca najechał na jego pojazd. Samochody zjechały na bok. Mężczyzna nie doznał większych obrażeń, ale źle się poczuł i został przewieziony do szpitala – zaznacza mł. asp. Drzał. Tym razem lekarz nie użył broni. – Kierowca potrzebował pomocy medycznej, dlatego została wezwana policja, służby medyczne. Wtedy doszło do ujawnienia broni – tłumaczy mł. Asp. Drzał. – Na chwilę obecną nie ma żadnego zagrożenia, dlatego, że mężczyzna jest w naszej dyspozycji. Broń również – dodaje.

Policjanci wyjaśniają, co dokładnie wydarzyło się w redakcji oraz podczas kolizji. –  Jak się okaże, że doszło do złamania prawa, będziemy wykonywać dalsze czynności. Dopiero wtedy będziemy w stanie stwierdzić, czy ewentualnie i jakie będą skierowane zarzuty wobec tych zachowań – mówi mł. asp. Drzał.

24 Responses to "Psychiatra z bronią groził dziennikarzom?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.