Puchar przepadł, została liga

Piłkarze PGE Stali Mielec podzielili los Apklan Resovii i Stali Stalowa Wola, które wcześniej z Pucharu Polski wyeliminował właśnie Lech Poznań. Fot. lechpoznan.pl/Przemysław Szyszka

TOTOLOTEK PUCHAR POLSKI. Lech Poznań ma patent na podkarpackie drużyny, które w tej edycji już trzy razy musiały uznać jego wyższość.

PGE Stal Mielec nie zdołała awansować do półfinału Totolotek Pucharu Polski. Podopieczni Dariusza Marca musieli uznać wyższość Lecha Poznań, z którym przegrali 1-3. Dla obu drużyny środowe spotkanie było pierwszy meczem po ponad 2,5-miesięcznej przerwie, spowodowanej zawieszeniem piłkarskich rozgrywek w naszym kraju z powodu pandemii koronawirusa.

PGE STAL Mielec 1
LECH Poznań 3
(1-2)
0-1 Ramirez (5.), 0-2 Żamaletdinow (34.), 1-2 Nowak (45.), 1-3 Jóźwiak (82.)
PGE STAL:
Wrąbel – Bartosz, Mat. Żyro, Bodzioch, Getinger, Mak, Domański (75. Tomasiewicz), Urbańczyk (79. Paluchowski), Nowak, Prokić (61. Dadok), Mi. Żyro
LECH:
Van der Hart – Butko, Satka, Crnomarković, Kostewycz, Kamiński (58. Puchacz), Muhar (76. Skrzypczak), Tiba, Ramirez (65. Moder), Jóźwiak, Żamaletdinow.
Sędziował
Paweł Gil (Lublin). Żółte kartki: Bodzioch, Mak – Muhar, Puchacz. Mecz bez udziału publiczności.

– Przyjechaliśmy do Mielca po awans. Awans udało się wywalczyć, szybko objęliśmy prowadzenie, graliśmy dobrze, dołożyliśmy drugą bramkę i wydawało nam się, że mecz jest pod kontrolą. Później mieliśmy chwilę dekoncentracji po anulowanym karnym dla nas co wykorzystała Stal. Zasłużyliśmy na ten awans i bardzo się cieszymy z gry w półfinale. Stal pokazała się z dobrej strony, grała dobrze w piłkę, atakowała i chwała jej za to. Był to fajny mecz do oglądania – przyznał po końcowym gwizdku Dariusz Żuraw, trener Lecha. Gospodarze z pewnością nie byli faworytem potyczki z „Kolejorzem”, co niestety dało się zauważyć już w pierwszym minutach meczu. Lech, który do Mielca przyjechał bez swojego najlepszego strzelca, Christiana Gytkjaera (zastąpił go Zhamaletdinov), tuż po pierwszym gwizdku zepchnął gospodarzy do głębokiej defensywy. – Zhamaletdinov zagrał, ponieważ Gytkjaer zmagał się z drobnym urazem. Został w Poznaniu, gdzie przygotowywał się do kolejnego meczu z innymi zawodnikami. Timur ostatnio wyglądał dobrze na treningach stąd decyzja o jego grze. Staramy się korzystać z wyrównanej kadry, są młodzi zawodnicy robiący postępy i wszystkich piłkarzy chcemy pokazywać – wyjaśniał Żuraw. Efektem dominacji przyjezdnych była bramka Daniego Ramireza, który już w 5. min pokonał debiutującego w mieleckiej bramce Jakuba Wrąbela. Mielczanie potrzebowali niespełna kwadransa, by otrząsnąć się z marazmu. W 13. min doskonałej okazji do wyrównania nie wykorzystał Michał Żyro, po którego uderzeniu głową, piłka trafiła w słupek. Kolejne minuty upłynęły ponownie pod znakiem dominacji „Kolejorza”, który jeszcze przed przerwą podwyższył prowadzenia na 2-0. Humory mieleckim piłkarzom nieco poprawiła  kontaktowa bramka, zdobyta tuż przed zejściem do szatni przez Bartosza Nowaka, która była zapowiedzią ich lepszej gry po przerwie. – Przespaliśmy pierwszą połowę. Po przerwie zagraliśmy zupełnie inaczej niż, w pierwszej połowie, z większym zębem, wyżej i nasza gra wyglądała lepiej. Sam nie wiem, dlaczego w pierwszej połowie tak mocno cofnęliśmy się przed Lechem. Z ławki próbowałem wypchnąć wyżej zespół, co się nie udawało – ubolewał Dariusz Marzec, trener PGE Stali. Jej lepsza gra w II połowie niestety nie przełożyła się na wyrównanie stanu meczu. Co gorsza, mimo że Lech ostatnie dwa kwadranse grał już nieco ospale, to właśnie on zadał decydujący cios i po raz trzeci w tej edycji pucharowych rozgrywek opuszczał Podkarpacie z tarczą (wcześniej pokonał Apklan Resovię i Stal Stalową Wolę – przyp. red.). – Wygrał  lepszy zespół, któremu należy pogratulować. Lech to przeciwnik z najwyższej półki i pokazał to w Mielcu. Przespaliśmy pierwszą połowę, później graliśmy lepiej, a punktem, który zakończył ten mecz była piękna bramka Kamila Jóźwiaka. Po tym golu ciężko było już coś zrobić – dodał Marzec. Po odpadnięciu z TPP, jego zespołowi pozostała już tylko ligowa rywalizacja i walka o upragniony awans do PKO Ekstraklasy. PGE Stal Mielec sezon w Fortuna I lidze wznowi w najbliższy wtorek (godz. 20.40 – transmisja Polsat Sport), gdzie w Legnicy zagra z tamtejszą Miedzią. Lecha z kolei już w sobotę czeka ligowy mecz z Legią Warszawa.

Leave a Reply

Your email address will not be published.