Pucharowy patent Anastasiego na Resovię (ZDJĘCIA)

Fot. Wit Hadło
Fot. Wit Hadło

SIATKÓWKA. PUCHAR POLSKI. Resoviacy na pucharowe trofeum muszą czekać co najmniej 31 lat…

Tego w Rzeszowie nie spodziewał się nikt. Wicemistrzowie Polski w ćwierćfinale Pucharu Polski po tie-breaku przegrali z Lotosem Treflem Gdańsk.

Faworytem środowego meczu byli rzeszowianie, ale raz już ekipa trenera Andrei Anastasiego właśnie w Pucharze Polski utarła nosa resoviakom. W 2015 r. w finale PP rozgrywanym w Ergo Arenie gdańszczanie pokonali zespół trenera Andrzeja Kowala 3-1. Przez długi czas zanosiło się na to, że trener Anastasi ma pucharowy patent na ekipę z Rzeszowa, którą pokonał też przed dwoma laty w Superpucharze. Inauguracyjną partię zespół z Gdańska rozpoczął od prowadzenia 3:0, które utrzymał przez całego seta. Resoviacy mieli problemy z atakiem, a przy tym oddali rywalom po błędach 7 punktów. Gdańszczanie, choć zagrali bez Mateusza Miki (był w dwunastce, ale ani razu nie wszedł na boisko), sukcesywnie powiększali dystans i wygrali seta. Rzeszowianie zupełni nie mogli wstrzelić się zagrywką, a tym elementem zawsze ułatwiają sobie grę.

Dopiero w połowie II seta serwis resoviaków zaczął sprawiać problemy rywalom, a przewaga gospodarzy rosła jak na drożdżach. Wydawało się, że zespół trenera Andrzeja Kowal złapał już swój właściwy rytm. Zaczął trzecią partię od prowadzenia 3:0, ale szybko stracił animusz. Rywale, w szeregach których bardzo dobrze dysponowany był atakujący Damian Schulz, złapali wiatr w żagle, a u resoviaków z każdą nieudaną akcją pojawiała się nerwowość. Marko Ivović starał się jak mógł poderwać trybuny do dopingu, ale te za wyjątkiem klubu kibica pozostawały bierne. W końcówce seta rzeszowianie po autowym ataku Schulza wyszli na prowadzenie 19:18, ale kolejne trzy punkty zdobyli goście. Trzypunktowa strata okazała się dla wicemistrzów Polski już nie do odrobienia i na Podpromiu zapachniało sensacją.

Mocno zdeprymowani takim obrotem sprawy rzeszowianie IV partię rozpoczęli przegrywając 0:2. Kolejny dobry fragment gry Marko Ivovicia sprawił, że resoviacy zaczęli seriami zdobywać punkty. Wreszcie skuteczny był Piotr Nowakowski i po jego asie serwisowym Asseco Resovia wygrywała 13:6. Gra wicemistrzów Polski była coraz pewniejsza, a Ivović i spółka powiększali dystans. Losy awansu do Final Four Pucharu Polski rozstrzygnęły się w tie-breaku. W nim gdańszczanie rozpoczęli od prowadzenia 5-1. Gospodarze mili olbrzymie problemy ze sforsowaniem bloku rywala, na który nadziewali się Schmitt czy Ivović. Goście regularnie tez wyprowadzał zabójcze kontry. Przy zmianie stron Lotos Trefl wygrywał 8:3. Nadzieję w serca kibiców Resovii wlał Schmitt. To po jego potężnych zagrywkach przewaga gdańszczan stopniała do jednego punktu (7:8). Za chwilę jednak Schultz ponownie wyprowadził swój zespół na trzy punkty. Ta przewaga była już nie do zniwelowania, a w końcówce gdańszczanie postawili ścianę nie do przełamania, na której raz za razem rozbijał się Rossard.

ASSECO RESOVIA 2
LOTOS TREFL Gdańsk 3
(21:25, 25:18, 22:25, 25:16, 10:15)
RESOVIA
: Drzyzga 4, Ivović 9, Lemański 13, Schmitt 23, Perrin 3, Nowakowski 12 oraz Wojtaszek (libero), Tichacek, Rossard 14, Winters, Dryja, Możdżonek, Schops.
LOTOS TREFL: Masny 4, Pietruczuk 10, Paszycki 5, Schulz 26, Hebda 13, Gawryszewski 10 oraz Gacek (libero),Stępień, Romać, Grzyb 1.
Sędziowali: Sz. Pindral (Rybnik) i J. Litwin (Kraków). Widzów 3 tys.

rm

[print_gllr id=203470]

Leave a Reply

Your email address will not be published.