Pustka w muzealnych salach i „portfelach”

Muzeum-Zamek w Łańcucie, w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego, sprzedało o ponad 23 tys. mniej biletów, w związku z czym ich przychód netto spadł o ponad 267 tys. zł. Fot. Wit Hadło

PODKARPACIE. Największe straty zanotowały jedne z najpopularniejszych instytucje w regionie.

O spadek przychodów wynikających z braku zwiedzających zapytaliśmy w Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku, Muzeum Okręgowym w Rzeszowie, Muzeum Historycznym w Sanoku, Muzeum –Zamku w Łańcucie, Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej.

Poza małymi i średnimi przedsiębiorcami jest znacznie szersze grono firm i instytucji, które z powodu pandemii Covid-19 notują ostatnią wyłącznie straty. Do tego grona śmiało możemy zaliczyć muzea, które pomimo braku wpływów z tytułu biletów wstępu, wciąż muszą m.in. opłacać pracowników i dbać o aktualne wystawy.

Brak zwiedzających = brak pieniędzy

– Razem na 31 maja 2020 utraciliśmy przychody w wysokości ponad 141 tys. zł – informuje Joanna Przybyła, wicedyrektor ds. administracyjnych Muzeum Historycznego w Sanoku. Z kolei inne sanockie muzeum zanotowało jeszcze większą stratę. – Szacowane straty Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku wynikające z faktu, że do muzeum nie przybywali zwiedzający, wynoszą 200 tys. zł –wyjaśnia Renata Leśniak, główna księgowa muzeum.

Jeszcze większe straty odnotowało Muzeum-Zamek w Łańcucie, które w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego sprzedało o ponad 23 tys. mniej biletów, w związku z czym ich przychód netto spadł o ponad 267 tys. zł. Z nieco mniejszą skalą strat mamy do czynienia w Rzeszowie i Markowej. – W związku czasowym wstrzymaniem możliwości zwiedzania muzeum (miedzy 12 marca a 20 maja 2020 r.), spowodowanym zagrożeniem epidemicznym, nasze straty oceniamy średnio na 25-30 tys. złotych i są to jedynie utracone wpływy z biletów wstępu – tłumaczy Bogdan Kaczmar, dyrektor Muzeum Okręgowego w Rzeszowie. – Straty finansowe z tytułu zamknięcia ekspozycji dla zwiedzających w ostatnich trzech miesiącach i utraty przychodów ze zwiedzania to kilkadziesiąt tysięcy złotych – wyjaśnia Anna Stróż-Pawłowska, dyrektor muzeum w Markowej.

Wnioski o dofinansowanie „bez odzewu”

Kolejne pytanie, które od naszej redakcji otrzymały muzea, dotyczyło ewentualnych dofinansowań, m.in. z tarczy antykryzysowej i Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Okazuje się, że pomimo wysłanych wniosków, pieniędzy albo nie ma, albo ich ilość jest symboliczna. – Muzeum nie otrzymało wsparcia ani od organizatora – UMWP – ani z Ministerstwa Kultury. Nie mogliśmy skorzystać z tarczy antykryzysowej, ponieważ zatrudniamy powyżej 50 pracowników – dodaje Renata Leśniak.

Następny problem dotyczy tzw. środków znaczonych, przyznawanych przez MKiDN, które muszą być przeznaczone na konkretny cel. – Tych środków nie możemy przeznaczyć na nic innego – dodaje Jerzy Ginalski, dyrektor Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku. Z takiego rozwiązania chciało skorzystać m.in. rzeszowskie muzeum. – Złożyliśmy wniosek o przyznanie dofinansowania w ramach programu „Kultura w sieci”, ale nie otrzymaliśmy dofinansowania – wyjaśnia Bogdan Kaczmar. Muzeum w Markowej otrzymało od MKiDN środki ochrony osobistej. – Otrzymaliśmy bezpłatnie środki ochrony osobistej z Agencji Rezerw Materiałowych – tłumaczy Anna Stróż-Pawłowska.

Widmo zwolnień na horyzoncie?

Wszystkie ww. sprawy zwiastują konieczność poszukiwania środków, które w dłuższej perspektywie będą kluczowe, gdyż straty z tytułu biletów są nie do odrobienia. – Maj to były dla nas zawsze żniwa. Maj i czerwiec to głównie wycieczki szkolne, zaś lipiec i sierpień to indywidualni klienci. W tamtym roku przychody z biletów wyniosły prawie milion złotych. Do tej pory odwiedzało nas kilkaset osób dziennie, a teraz mamy może kilkudziesięciu zwiedzających – przyznaje dyrektor Ginalski.

Dyrekcje muzeów nie ukrywają, że już w dziś mają problem ze spłatą zobowiązań z tytułu dostaw i usług. Gdyby instytucje otrzymały odpowiednie środki z tarczy antykryzysowej na dopłaty do pensji pracowników, ci mogliby być spokojni o swoją przyszłość, jednak gdy tych środków brakuje, a zysków nie ma, tracą pracownicy i najczęściej tym, co tracą jest praca.

Rafał Bolanowski

Leave a Reply

Your email address will not be published.