Pustki w pierwszych klasach

Brak obowiązku szkolnego dla 6-latków automatycznie wstrzymał posyłanie dzieci z rocznika 2010 do szkół w tym roku. Fot. Bogdan Myśliwiec
Brak obowiązku szkolnego dla 6-latków automatycznie wstrzymał posyłanie dzieci z rocznika 2010 do szkół w tym roku. Fot. Bogdan Myśliwiec

PODKARPACIE. Spektakularna porażka poprzedniego rządu i ogromny problem obecnych samorządów.

Od września bieżącego roku naukę w pierwszych klasach szkół podstawowych rozpocznie porażająco mało uczniów. To efekt cofnięcia obowiązku szkolnego dla 6-latków. Rodzice, jeśli nie muszą, nie chcą ich posyłać do szkół, więc naukę jesienią rozpoczną niemal wyłącznie „odroczone” w roku ubiegłym dzieci urodzone w 2009 r.

Jeszcze dwa lata temu, w wyniku narzuconego rodzicom przymusu szkolnego dla 6-latków, naukę w tarnobrzeskich podstawówkach rozpoczęło 644 dzieci. Był to wówczas rocznik urodzony w roku 2007 i około polowy rocznika 2008. Rok temu dzieci było już nieco mniej, ale także spiętrzone w jednym roku zostały roczniki 2008 i 2009.

Tylko 162 dzieci
W tym roku do tarnobrzeskich szkół publicznych zapisanych zostało jedynie 162 dzieci. Wśród nich grupę 133 uczniów tworzyć będą dzieci odroczone w roku ubiegłym od obowiązku szkolnego, 25 uczniów to dzieci urodzone w 2010 r. i czworo z roku 2008.

Dane te jak na dłoni obrazują spektakularną porażkę reformy, którą poprzedni rząd próbował na siłę narzucić społeczeństwu. W sytuacji, gdy obowiązek szkolny dla dzieci 6-letnich został zniesiony, do szkół posłana zostanie jedynie znikoma liczba dzieci, których rodzice zdecydowali się na ten ruch dobrowolnie i ponoszą za to całą odpowiedzialność.

Zwolnienia nauczycieli?
Cofnięcie reformy ma jednak i drugą stronę. Ze względu na to, że w tym roku do szkół pójdą niemal wyłącznie odroczone rok temu dzieci 7-letnie, nie ma szans na utworzenie tylu klas, co rok czy dwa lata temu.

Co to oznacza? Dyrektorzy szkół w porozumieniu z samorządem muszą podjąć decyzję co do nauczycieli, dla których zabraknie klas. Posypią się zwolnienia? Urząd milczy na razie w tej kwestii, a w szkołach trwa nerwowe liczenie dzieci, bo każdy z dyrektorów liczy, że może jeszcze ktoś się do nich zgłosi.

Czy rodzice dzieci 7-letnich, którzy odroczyli je rok temu, wygrali na swojej determinacji? To się jeszcze okaże, ale niewątpliwe jeśli już teraz przy naborze do szkół ich dzieci witane są z otwartymi ramionami przez wszystkich dyrektorów, można się spodziewać, że podobnie będzie, gdy staną przed wyborem szkół średnich i kierunku studiów, a nawet gdy będą wchodzić na rynek pracy.

mrok

5 Responses to "Pustki w pierwszych klasach"

Leave a Reply

Your email address will not be published.