PWiK bez prezesa, za to z tajemnicami

O nieprawidłowościach w przemyskim PWiK-u mówiono od dawna, ale dopiero teraz podjęto w związku z nimi jakieś kroki. Fot. Monika Kamińska

PRZEMYŚL. Na razie niewiele wiadomo o odwołaniu prezesa przemyskich „Wodociągów”, ale są nomen omen „przecieki”.

Rada Nadzorcza przemyskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji  odwołała w piątek (29 marca) jej prezesa. Nie stało się to bynajmniej nieoczekiwanie, bo szef PWiK-u od ponad trzech tygodniu był na cenzurowanym: zawieszono go w pełnieniu obowiązków i zakazano fatygowania się do pracy, wynagrodzenia też nie otrzymywał. O powodach tej decyzji Rada Nadzorcza konkretnie mówić nie chciała i teraz też nie chce, choć zapowiada, że będą opinii publicznej znane już wkrótce. Z naszych informacji wynika, że w przemyskim PWiK-u miały dziać się różne „cuda”, także w postaci wyprzedawania za bezcen majątku trwałego spółki oraz bezprzetargowe zlecanie na przykład pielęgnacji drzew za duże pieniądze.

Wszystko zaczęło się niewinnie: w lutym radny Koalicji Obywatelskiej Paweł Zastrowski oficjalnie zapytał prezydenta Wojciecha Bakuna o spółkę prawa handlowego, w której miasto ma 100 procent udziałów, czyli o PWiK. Włodarz miasta zwrócił się do spółki o szczegółowe informacje, ale jakoś nie zbudziły entuzjazmu. Okazało się, że straty „na sieci wodnej” są bardzo duże, bo sięgają  około 30  procent, za to w spółce można liczyć na duże podwyżki i premie uznaniowe, co w praktyce pomniejsza jej zyski i przez to wpływy dla miasta. Poza oficjalnymi informacjami o sposobie zarządzania PWiK-iem pojawiło się też sporo nieoficjalnych. Na przykład takie, że spółka zbyt dużo wydaje na pielęgnację „swoich” drzew i w dodatku zleciła tę usługę bez przetargu. Do tego mówi się sprzedawaniu środków trwałych PWIK-u za symboliczną złotówkę oraz innych interesujących transakcjach.

W tej sytuacji Rada Nadzorcza spółki podjęła decyzję o zawieszeniu jej szefa w wykonywaniu obowiązków oraz  w świadczeniu przezeń pracy, co wiązało się także z niepobieraniem poborów. Jak się wówczas dowiedzieliśmy ówczesny prezes miał zakaz pojawiania się w spółce, a RN dała sobie 60 dni na wyjaśnienie nieprawidłowości w niej.

Jak widać jednak wystarczyło mniej czasu, bo w piątek (29 marca) odwołano szefa PWiK-u. Szczegółów znamy niewiele: – Rada Nadzorcza podjęła decyzję o odwołaniu prezesa – powiedziała nam szefa PN PWiK-u, Wiesława Fuksa. – O szczegółach miasto poinformuje już wkrótce – zapewniła. – Otrzymaliśmy przy tym informację, że były prezes jest chory i przebywa na zwolnieniu lekarskim, ale nie dostarczono nam na tę okoliczność żadnego dokumentu, a informację o chorobie byłego szefa spółki przekazał nam jego syn – dodała W. Fuksa.

Były już szef spółki prezesem zarządu PWiK-u został nim na początku zeszłego roku, po odejściu ze spółki do „Wód Polskich” swej poprzedniczki. Wcześniej od 2015 roku był tam prokurentem. Natomiast jeszcze wcześniej był wiceprezydentem  Przemyśla, zastępcą długoletniego włodarza miasta, Roberta Chomy. Przestał nim być w spektakularnych okolicznościach, które trudno nazwać przyjemnymi, co najpewniej pamiętają doskonale przemyślanie. Na czas jakiś zniknął z życia politycznego i zawodowego, by pojawić się znów właśnie w PWiK-u.

Monika Kamińska

Leave a Reply

Your email address will not be published.