
Polskie siatkarki w niedzielny wieczór awansowały do ćwierćfinału mistrzostw Europy. W bułgarskim Płowdiw
w meczu 1/8 finału pokonały Ukrainę 3-1. Dziś (godz. 19.30) o półfinał zmierzą się z Turcją, która pokonała Czechy 3-1.
– Spotkanie z Ukrainą nie było piękne, za to wybitnie nerwowe, ale o tym chyba nikt nie będzie pamiętał. Najważniejsze, że wygrałyśmy – mówi Zuzanna Efimienko-Młotkowska, środkowa reprezentacji Polski. – Korzystając z dwunastu zawodniczek pokazaliśmy, iż jesteśmy drużyną, że wszystkie dziewczyny mają w tym zespole swoją rolę do spełnienia – podkreślał Jacek Nawrocki, którego zespół miał spore kłopoty w ataku. Przez długi czas gra się nie kleiła, ale w końcu biało-czerwone złapały swój rytm i potrafiły się przełamać. – Nie miałyśmy skuteczności w ataku, co nas bardzo denerwowało i deprymowało. Spięcie nie pozwalało nam też grać w innych elementach. W IV secie zaczęłyśmy grać. Wcześniej momentami było tak, że to rywalki grały za nas, oddawały nam punkty, co nam pomagało. Dopiero ostatni set wyglądał tak, jak powinien wyglądać cały mecz – oceniła Efimienko-Młotkowska, a atakująca reprezentacji Polski, Malwina Smarzek ,dodała.: – Miałyśmy wiele trudnych momentów, ale z nich wyszłyśmy. Myślę, że to dobry znak przed meczem z Turczynkami, w którym tych trudnych momentów może być dużo więcej.
Ćwierćfinałowy rywal biało-czerwonych – Turcja – jak burza przeszły fazę grupową tracąc jednego seta. Ekipę znad Bosforu trapią problemy zdrowotne. Meryem Boz wyjechała z powodu pozytywnego testu na koronawirusa, Ebrar Karakurt i Meliha Ismailoglu zmagają się z urazami stawu skokowego. – Cóż, jeżeli Karakurt zagrała w 1/8 finału z Czeszkami tak, jak widzieliśmy, to aż trudno mi w to uwierzyć, że miała jakieś problemy, bo zaprezentowała się dużo lepiej niż wcześniej… Turczynki to mocny zespół, dobrze nam znany. Przyjechaliśmy tutaj powalczyć i nie poddamy się do końca – zapowiada trener Jacek Nawrocki. Z Turczynkami biało-czerwone mają rachunki do wyrównania. To one zamknęły Polkom drogę do medalu na poprzednich mistrzostwach Europy, to one również wyeliminowały je z walki o przepustki na igrzyska olimpijskie w Tokio.
– Nie ma co patrzeć na problemy Turczynek, bo każdy zespół je ma. Myślę, że wyjdą na boisko i będą walczyły tak jak my. Będziemy chciały pokazać się z dobrej strony i wygrać. Mamy możliwość zrewanżowania się im za olimpijskie kwalifikacje. Myślę, że będzie to dobre spotkanie. Ostatnie wyniki w tym turnieju pokazują, że wszystko może się zdarzyć. Dlatego nie ma co rozmyślać ile meczów przegrałyśmy z Turcją, tylko wychodzimy i walczymy na całego – stwierdza przyjmująca reprezentacji Polski, Zuzanna Górecka. Czego zatem można się spodziewać po konfrontacji z Turczynkami? – Ten mecz będzie dla nas testem, czy odrobiłyśmy pracę domową i potrafimy wytrzymywać końcówki setów z taką koncentracją, jaką zachowują Turczynki. A może jesteśmy w tym samym miejscu, co wcześniej – mówi atakująca reprezentacji Polski, Malwina Smarzek,
POLSKA – UKRAINA 3-1 (21:25, 25:21, 25:22, 25:17)
POLSKA: Wenerska 1, Łukasik, Alagierska 10, Stysiak 14, Górecka 10, Efimienko-Młotkowska 17 oraz Stenzel (libero), Jagła (libero), Nowicka, Grajber 1, Smarzek 11, Czyrniańska 14, Fedusio
UKRAINA: Welikokon 2, Kodoła 12, Meliuszkina 8, Rychliuk 5, Anisowa 8, Gerasymowa 8 oraz Niemcewa (libero), Dudnyk 1, Charczyńska 11, Skripak 2, Bojko 3.
POLSKA – TURCJA,
wtorek (godz. 19.30),
(transmisja Polsat Sport
i Super Polsat)
Rafał Myśliwiec



2 Responses to "Rachunki do wyrównania"