
PRZEMYŚL. Wojewoda chce odwołać radną – wojewódzkiego konserwatora zabytków.
W czwartek (25 lutego) przemyscy radni zdecydują, czy godzą się na zwolnienie swej koleżanki dr Grażyny Stojak z funkcji wojewódzkiego konserwatora zabytków. O wyrażenie zgody na ten ruch kadrowy wystąpiła do przemyskiej Rady Miejskiej wojewoda podkarpacka Ewa Leniart. Dotychczas radni w podobnych sytuacjach solidarnie działali ponad podziałami politycznymi i podobnych zgód nie wyrażali. Jak postąpią tym razem?
Dr Grażyna Stojak jest, jak przyznała, zaskoczona tym, że wojewoda Leniart nie chce jej już na stanowisku wojewódzkiego konserwatora zabytków. – Miałam okazję kilka razy rozmawiać z panią wojewodą i nic nie wskazywało na to, że chciałaby współpracę ze mną zakończyć – podkreśla G. Stojak, która swą funkcję pełni od 7,5 roku. – Przykre też, że o tych zamysłach pani wojewody dowiaduję się od dziennikarzy i kolegów radnych – dodaje.
Radnym tej kadencji przyjdzie po raz pierwszy stanąć w obliczu głosowania nad zgodą na zwolnienie ze stanowiska pracy swej koleżanki, ale w poprzedniej kadencji mieli aż nadto takich sytuacji, bo cztery. Wówczas to ówczesne władze wojewódzkie chciały odwołać z funkcji dyrektora Wojewódzkiego Szpitala w Przemyślu Janusza Hamryszczaka, zaś władze PWSZ w Jarosławiu zwolnić Rafała Oleszka. Z kolei prywatny pracodawca zamierzał rozwiązać umowę z Jerzym Krużelem, a przemyski WORD z egzaminatorem Leszkiem Pusiarskim. Panowie radni reprezentowali różne opcje polityczne, ale za każdym razem radni solidarnie chronili swych kolegów i zgody na ich zwolnienie nie wyrażali. A pracodawca poza wyjątkami zwolnić radnego bez zgody rady, w której zasiada, nie może.
Solidarność, czy polityka?
Jak zachowają się radni? Wiemy już niemal na pewno, że trzyosobowy klub SLD nie poprze pomysłu odwołania G. Stojak. – W poprzedniej kadencji Rada stała na stanowisku, że w takich sytuacjach działa ponad podziałami politycznymi i takimiż interesami – powiedział nam Janusz Zapotocki. – W tym przypadku klub SLD także będzie się tego trzymał – dodał. Na podobnym stanowisku stoi szef czteroosobowego klubu PO, który radna Stojak opuściła miesiąc temu. – Nasi radni wątpliwości nie mają, że pewne dziedziny życia muszą być wolne od polityki – podkreślił Wojciech Błachowicz. – Pani Grażyna Stojak jest właściwą osobą na właściwym miejscu – zauważa szef klubu PO. – Nie będziemy popierać „wycinania” przez PiS kompetentnych ludzi ze stanowisk – dodaje.
Do szefa koalicyjnego klubu „Porozumienie dla Przemyśla”, Roberta Bala nie udało nam się dodzwonić. Za to udało nam się skontaktować z radnym tego klubu Danielem Dryniakiem, który prywatnie wyraził opinię, że zgodnie z przyjętą zasadą Rada zgody na odwołanie G. Stojak wyrażać nie powinna.
Wiadomo jednak, że w tym „układzie” najmocniejszy, bo 10-osobowy jest klub PiS. Jego przewodniczący Bogusław Zaleszczyk jest chory, więc spotkanie klubu zwołał Wiesław Morawski. Jak nas poinformował, na razie osobiście nie umie powiedzieć jak zagłosuje, ale o dyscyplinie klubowej w tej sprawie nie było „na klubie” mowy. Nie umie też na razie określić się w tej sprawie inny radny klubu PiS Dariusz Iwaneczko. Natomiast zdanie już sobie wyrobił i nie ukrywa go radny Eugeniusz Strzałkowski. – Jestem przeciwny odwołaniu pani Grażyny Stojak i tak też zagłosuje – zadeklarował. – A jeśli byłaby dyscyplina klubowa? W pewnych sytuacjach nie godzi się „dyscyplinować” sumienia radnego – podkreślił Strzałkowski.
Pewna osoba powiedziała nam, że to głosowanie będzie miarą niezależności poszczególnych radnych. – Jaka to niezależność? – skwitowała ironicznie inna. – Skoro radni pracują w jednostkach podległych marszałkowi, czy miastu, to jak tu mówić o niezależności – zapytała retorycznie.
Monika Kamińska


