
odwołaniu – mówi Jolanta Urbanik, burmistrz Jedlicza. Fot. Wit Hadło
– Za 2018 r. (uchwała podjęta za ten rok w 2019 r.) oraz za 2019 r. pani burmistrz nie otrzymała od Rady Miejskiej wotum zaufania – mówi radny Ryszard Dziura. – Podczas debaty oceniającej jej działalność wskazaliśmy szereg zaniedbań i brak gospodarskiego podejścia do wielu kwestii, w tym również stwierdziliśmy brak realizacji obietnic przedwyborczych. Podczas sesji pani Urbanik była mistrzem manipulacji. Budowała atmosferę wrogości i braku zaufania do radnych. Robiła to poprzez publiczne zarzucanie nam niewiedzy, niekompetencji, chcąc oczernić organ stanowiący (radę) w oczach mieszkańców.
Radni zarzucają burmistrz opieszałość
Część radnych twierdzi, że Jolanta Urbanik na większość argumentów dotyczących kwestii społecznych i gospodarczych zgłaszanych przez radnych jest z góry nastawiona negatywnie. Zarzucono jej też opieszałość i bezczynność organu wykonawczego (władz gminy). Takie spostrzeżenia znalazły się w uzasadnieniu do uchwały w sprawie ustalenia wynagrodzenia dla burmistrza Jedlicza z 2019 r. Dlatego obniżono Jolancie Urbanik wynagrodzenie o 50 procent. Do 31 sierpnia 2020 r. zarabiała 7543 zł (netto), a od 1 września ub. roku już „tylko” 3667 zł na rękę (z PIT 32 proc.), a od 1 stycznia 2021 r. (z PIT 17 proc.) – 4460 zł.
W związku z tym, że burmistrz Jedlicza nie otrzymała absolutorium wykonania budżetu za 2019 r., co potwierdził prawomocny wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Rzeszowie, wskazano skutek takiej decyzji, czyli podjęcie przez Radę Miejską inicjatywy przeprowadzenia referendum w sprawie odwołania burmistrza Jedlicza jeszcze przed upływem kadencji.
Zarzuty są niemerytoryczne
– Dlaczego wniosek o referendum? – zastanawia się Jolanta Urbanik. – Ani wniosek, ani projekt uchwały, który radni sobie przygotowali w tej sprawie nie zawierały żadnych merytorycznych zarzutów. Myślę, że zamiarem inicjatorów, było wciągnięcie mnie w swoistą pyskówkę. To jednak absolutnie nie w moim stylu. Prosiłam kilkakrotnie przewodniczącego rady i wiceprzewodniczącego, aby zechcieli mi przedstawić jakieś konkretne zarzuty, które stawiają radni, ponieważ jestem gotowa wyjaśnić każdą kwestię. Wiceprzewodniczący stwierdził, że radni nie mają takiego obowiązku, a składanie wyjaśnień to jest tylko przywilej burmistrza – mówi burmistrz.
Jolanta Urbanik stwierdziła w rozmowie z Super Nowościami, że nie ma wątpliwości, iż sama inicjatywa referendum jest obliczona na osiągnięcie przez określoną grupę osób własnego celu politycznego lub chociaż rozgłosu bez jakiegokolwiek oglądania się na obiektywne postrzeganie dobra gminy. – Ubolewam, że nie udało się osiągnąć jakiegoś sensownego porozumienia dla dobra powszechnego – mówi pani burmistrz.
Uchwała źle przygotowana?
– A co do referendum. Cóż sama inicjatywa, jak i treść uchwały są obarczone w mojej ocenie takimi wadami, że nie daję jej żadnej szansy na wdrożenie w życie – przekonuje Urbanik. – Wspomnę choćby, że radni powołali się na art. 2. ust. 1 pkt 1 ustawy o referendum lokalnym, który mówi nie o odwołaniu burmistrza, czyli organu wykonawczego, lecz o odwołaniu przez mieszkańców w referendum organu stanowiącego, czyli Rady Miejskiej. A sesję z jedną uchwałą, którą wymyślili sami radni, przewodniczący prowadził dwa dni, które rada mogła przeznaczyć na zajęcie się rzeczywistymi problemami i potrzebami mieszkańców.
Burmistrz dodała, że dziwią ją zarzuty radnych, bo przez ostatnie lata przeprowadzono wiele oczekiwanych przez mieszkańców inwestycji, takich jak: budowa pierwszego żłobka w Jedliczu, rozbudowa kanalizacji sanitarnej w mieście oraz w miejscowościach wiejskich, wsparcie energetyki rozproszonej m.in. instalacji fotowoltaicznych, rozbudowa Zespołu Szkół w Moderówce o salę gimnastyczną oraz przebudowa i wyposażenie klasopracowni nauk przyrodniczych w Zespole Szkół w Jedliczu czy też budowa nowoczesnego targowiska „Mój Rynek w Jedliczu”.
Mariusz Andres



148 Responses to "Radni chcą odwołać burmistrz Jedlicza"