
RZESZÓW. W czasie debaty w ratuszu obecni byli dyrektorzy szkół ponadgimnazjalnych, którzy widzieli potrzebę rozmów, ale nie w tak szerokim gronie.
Spór o poziom edukacji w mieście, wyniki uczniów, finansowanie oświaty, a nawet zdjęcia zniszczonych krzeseł, które rzekomo nie istnieją, wytykanie braku kompetencji i rozliczanie z tego, do jakiej szkoły czyje dzieci chodziły – tak wyglądała debata o oświacie w wykonaniu Rady Miasta Rzeszowa.
Czy oświata w Rzeszowie faktycznie wygląda tak źle? Zbigniew Bury przedstawił dane, z których wynika, że zdawalność matur w szkołach średnich na terenie Rzeszowa wynosi 79 proc. Choć są szkoły, w których maturę zdają wszyscy uczniowie, to pojawiają się też takie (głównie technika i szkoły zawodowe), w których zdawalność matur nie sięga nawet 40 proc. Jak stwierdził Mirosław Kwaśniak, młodzieży trzeba uświadomić, że powinni wybierać ścieżkę kształcenia dostosowaną do swoich możliwości, bo lepiej być dobrze wykwalifikowanym robotnikiem niż słabym uczniem liceum czy technikum.
– Oświata w Rzeszowie jest na bardzo dobrym poziomie, a dowodem tego może być pierwsze miejsce w najnowszym rankingu „Wspólnoty”, które zajął Rzeszów pod względem wysokości Edukacyjnej Wartości Dodanej – mówił Stanisław Sienko, zastępca prezydenta miasta.
Marta Niewczas stwierdziła, że obecny system nie uczy kompetencji, tylko wkuwania materiału. Do tego uczniowie nie przejawiają entuzjazmu do nauki, nie czują się bezpieczni w szkole, a ta nie potrafi dostrzec ich możliwości. Robert Kultys zaproponował, by miasto zapewniło 100 tys. zł na płatne konkursy, w których docenieni będą uczniowie średni, mający wiedzę na konkretny temat, a nie tylko ci, którzy mają wysoką średnią ocen. Waldemar Szumny w imieniu klubu PiS złożył radnym propozycję Otwartej Oferty Oświatowej, która jednak nie spotkała się z entuzjazmem.
Kto gdzie pracował i na jakich krzesełkach siedzi
Ciekawie zaczęło się robić późnym wieczorem, kiedy klub radnych SLD miał pretensje do Waldemara Szumnego, który w wypowiedziach do mediów źle ocenia edukację w Rzeszowie.
– Jeśli ktoś będzie się lepiej czuł z tego powodu, to przyznam, że tylko trzy licea rzeszowskie w pierwszej „pięćsetce” w rankingu to dobrze. Żeby nikogo nie urazić, mogę też stwierdzić, że Rzeszów zajmujący pierwsze miejsce w rankingu na najniższe wydatki na oświatę to też dobrze. Ale nikt mi nie powie, że takie atrakcje w szkołach to zaleta – powiedział Szumny i na zdjęciach z bieżącego roku szkolnego przedstawił stare zniszczone krzesła.
– Zdjęcia tych krzeseł zrobione były chyba ze 12 lat temu. Daliśmy tyle pieniędzy na remonty, że takich krzeseł w szkołach nie ma, a jeżeliby coś takiego było u któregoś z naszych dyrektorów, to zaraz środki się znajdą, żeby takie przypadki nie występowały – powiedział prezydent Tadeusz Ferenc.
Pojawiały się zarzuty co do kompetencji niektórych radnych w sprawie oświaty, wypominanie zmian w miejscach pracy, nagłe zainteresowanie tematem, a nawet rozliczanie z tego, do jakiej szkoły czyje dzieci chodziły. Jednak było wiele zgodnych głosów, że w tej debacie brak jest konkretnych propozycji na usprawnienie edukacji w Rzeszowie.
Blanka Szlachcińska


