Radni nie obniżyli sobie diet

Najwyższe uposażenie posiada dziś Krzysztof Wilk (w środku), przewodniczący Rady Miejskiej. Co miesiąc dostaje on 1950 zł netto. Jego zastępcy w prezydium - Józef Fryc (z lewej) i Krzysztof Kluza - otrzymują po 1 365 zł. Fot. Autor
Najwyższe uposażenie posiada dziś Krzysztof Wilk (w środku), przewodniczący Rady Miejskiej. Co miesiąc dostaje on 1950 zł netto. Jego zastępcy w prezydium – Józef Fryc (z lewej) i Krzysztof Kluza – otrzymują po 1 365 zł. Fot. Autor

KOLBUSZOWA. Punkt widzenia zmienił się im wraz z miejscem siedzenia?

Mimo nacisków społecznych kolbuszowscy radni nie obniżyli sobie diet. Zdecydowali jedynie o ich „zamrożeniu” na najbliższe cztery lata. – Dziś w Radzie Miejskiej rządzą ci, którzy na mnie „pluli”, kiedy głosowałem za obecnymi stawkami diet. Ale teraz, tak jak przypuszczałem, punkt widzenia zmienił się im wraz z miejscem siedzenia – komentuje Michał Karkut, radny miejski w latach 2010-14.

Dotychczas radni w zasadzie co roku mieli zagwarantowane podwyżki dzięki uchwalonemu w ub. kadencji regulaminowi. Dokument ten mówi, że diety mają być wypłacane w formie ryczałtu i rosnąć wraz z wzrostem najniższej krajowej.

Przewodniczący Wilk: – Nie widzimy potrzeby podwyżek
W efekcie dziś przewodniczący dostaje co miesiąc 1950 zł netto, jego dwaj zastępcy – 1 365 zł, przewodniczący komisji – 877,5 zł, i szeregowi radni – 838,5 zł. Sołtysi i szefowie miejskich osiedli dostają miesięcznie 331,5 zł. Łącznie w ciągu roku na diety trafia ok. 260 tys. zł. Kiedy po ostatnich wyborach w Radzie Miejskiej nastąpiła zmiana władzy, wydawało się, że uposażenia radnych chociaż symbolicznie ulegną redukcji. Ale nic z tego.

Radni podjęli jedynie decyzję o ich zamrożeniu. Zdaniem Krzysztofa Wilka, przewodniczącego rady, jest to krok w dobrą stronę: – Dotychczasowa konstrukcja wypłacania diet była taka, że co roku miała miejsce eskalacja ich wzrostu. Dziś nasza inicjatywa jest czytelna: przyjmujemy zasadę, że radni nie widzą potrzeby wzrostu diet. Zamrażamy je na 4 lata, obniżamy do poziomu, w którym nie łamiemy prawa – dodał Wilk.

Karkut: – Po co była ta paplanina?
Decyzja ta wywołała oburzenie Michała Karkuta, radnego w ub. kadencji i pomysłodawcy dotychczasowego systemu wpłacania diet. Jego zdaniem, obecna ekipa rządząca w radzie pokazała swoją hipokryzję: – Nigdy nie uważałem, że diety są za wysokie, ale jak ktoś przez tyle czasu gada i gada, że to za dużo, to w momencie gdy ma głos decydujący, powinien zrobić to, o czym mówił – nie kryje emocji Karkut.

– Punkt widzenia zmienił się wraz z miejscem siedzenia. Teraz przewodniczącemu Wilkowi nie zabierze przecież diety, bo ten by nie miał pewnie, co do garnka włożyć. No… zresztą zabierać to innym nie sobie! Więc po co była ta paplanina? – ironizuje.

Paweł Galek

One Response to "Radni nie obniżyli sobie diet"

Leave a Reply

Your email address will not be published.