Radni PiS nie poparli obniżki pensji burmistrza. Po czym… sami złożyli taki projekt

14 grudnia rada odrzuciła projekt zmian w pensji burmistrza. Fot. UM w Dębicy

„Tani populizm” i „pierwszy krok do ingerencji w pensje pracowników”
w Urzędzie Miasta – tak jeszcze 14 grudnia radni PiS komentowali propozycję burmistrza Dębicy o obniżeniu jego wynagrodzenia. 6 dni później sami złożyli podobny projekt. Tym razem jest on uzasadniony, bo jak słyszymy od przewodniczącego Rady Miejskiej, Mateusza Cebuli… ma być pretekstem do debaty o finansach miasta.

Przypomnijmy, zgodnie z projektem, który złożył burmistrz, niższy miał być dodatek specjalny. Miesięcznie dostałby o 690 zł mniej, co w skali roku dałoby ok. 8,3 tys. zł oszczędności.
W rozmowie z nami włodarz przekonywał, że powodem jego decyzji jest trudna sytuacja dębickiego samorządu. – Postanowiłem zacząć od siebie, ale na pewno będę o tym rozmawiał ze swoimi zastępcami. Myślę, że pieniądze nie są w życiu najważniejsze – podkreślał. Zapewniał, że nie robi tego na pokaz.
Radni PiS nie uwierzyli. – Jakie to są oszczędności dla miasta? Burmistrz chodzi do pracy, ma zarabiać i dbać o interesy miasta. Są inne instrumenty, gdzie można zaoszczędzić. Nie wywołujmy dyskusji, że pan burmistrz jest wspaniały i chce zaoszczędzić 700 zł – apelował na sesji rady Andrzej Bal.
– Zaproponowana uchwała nie jest dla mnie niczym innym, jak tanim populizmem. To jest 8 tys. brutto w skali roku. Za te środki naprawdę miasta nie zbawimy – ocenił z kolei wiceprzewodniczący Mateusz Kutrzeba. Stwierdził jednak, że temat pozostaje otwarty. Niedługo półmetek kadencji i wtedy radni mogą ocenić pracę Mariusza Szewczyka. – Może wtedy przyjdzie okazja, żeby obniżyć wynagrodzenie. Ale nie o 2 czy 3, tylko 40 procent – skwitował.
Radni PiS postanowili jednak działać wcześniej i już 22 grudnia złożyli dwa projekt uchwał. Jeden dotyczy wynagrodzenia burmistrza. Drugi – samej rady. Skąd tak nagła zmiana? – Przed dwoma tygodniami był to czysto propagandowy zabieg burmistrza, o czym świadczą jego użalania się nad sobą w mediach. Miał to być też wstęp do próby obniżki pensji pracowników – tłumaczy Mateusz Cebula, przewodniczący RM.
Jak słyszymy, radni PiS chcą debaty o sytuacji finansowej miasta.
– Wszystkie samorządy dookoła nie mają takich problemów, żeby musiały podejmować tak drastyczne kroki. Trudno więc zrzucać wszystko na COVID. Chcemy podyskutować o stanie finansów miasta. Jeżeli faktycznie jest taka tragedia w efekcie 6 lat rządów pana Mariusza Szewczyka, to solidarnie podejmiemy decyzje o krokach oszczędnościowych – deklaruje Mateusz Cebula.
Na razie nie podaje propozycji kwotowych. O szczegółach rada dowie się na sesji. – Na pewno nie będą to śmieszne 4 proc. – zapewnia przewodniczący RM.
O komentarz poprosiliśmy samego burmistrza. – Co ma obniżenie wynagrodzenia burmistrza do stanu finansów gminy? Przecież jeszcze nie ma uchwalonego budżetu na 2021 r. – zauważa Mariusz Szewczyk. – Radni są organem uchwałodawczym. Jeżeli ja coś źle przygotowałem, mogą to zmienić, przygotować własne propozycje – dodaje.
Odpiera też argument o pretekście do ingerowania w wynagrodzenia pracowników. – Każdy podpisuje umowę, latami pracuje na swoje wynagrodzenie i ja tego nie będę zmieniał. Jest mnóstwo dodatków i innych rzeczy, które można wziąć pod uwagę, lecz wszystko jest do przedyskutowania – podkreśla włodarz.
Zaznacza, że w jego przypadku trudno mówić o chęci przypodobania się wyborcom, bo nie rozpoczął nowej kampanii. – Tylko że niektórzy nie skończyli poprzedniej – ocenia.
– Jeżeli nie jestem wystarczająco dobry, dwa razy nie zdobyłem kredytu zaufania radnych, to dlaczego boją się ryzyka? Niech ogłoszą referendum. Może mają w swoich zasobach kandydata na nowego burmistrza – mówi Mariusz Szewczyk. I dodaje: – Mnie wybrało społeczeństwo. Nie kilku radnych. Zobaczymy, jak mieszkańcy to ocenią.

wk

Leave a Reply

Your email address will not be published.