Radni PiS straszą dzieci …prezydentem

Prezydent Wojciech Bakun nie zamierza milczeć. – Będę reagował na kłamstwa i oszczerstwa z całą stanowczością – zapowiada. Fot. Monika Kamińska

Podczas ostatniej (15 lutego) sesji przemyskiej Rady Miejskiej radni odrzucili projekt prezydenckiej uchwały, w myśl której miano połączyć w jeden zespół Szkołę Podstawową nr 14 oraz dwa miejskie przedszkola. Projekt został odrzucony najwyraźniej „dla zasady”, bo pomysłodawcą były władze Przemyśla. Przy okazji jednak wyszło na jaw, jak wcześniej radni PiS mijali się z prawdą twierdząc, że prezydent chce maluchom odebrać „ich” panie wychowawczynie. – Podczas konferencji radni PiS kłamali na ten temat i kłamią nadal – zdradza prezydent Przemyśla, Wojciech Bakun.

Już 10 lutego przemyscy radni PiS uznali za stosowne na specjalnej konferencji prasowej oznajmić, że są stanowczo przeciwni pomysłowi prezydenta. Nie byłoby w tym nic dziwnego, bo radni PiS, jakby z samej swej „natury”, przeciwni pomysłom Wojciecha Bakuna są. Rzecz w tym, że zaraz potem radni PiS przyznali, iż …żadnych szczegółów dotyczących łączenia Szkoły Podstawowej nr 14 z Przedszkolami nr 7 i 14 nie znają. Nie przeszkadzało im to wszelako roztoczyć przed przemyślanami mrocznej wizji płaczących za swymi wychowawczyniami maluchów, a także nie mniej przerażającej perspektywy, że wskutek tej „operacji” wzrośnie w mieście bezrobocie, bo aż jedna osoba może stracić pracę. – Przeciwko temu pomysłowi są również przeciwni rodzice dzieci z przedszkola – oznajmił szef klubu PiS, i od czerwca przewodniczący przemyskiej RM, Maciej Kamiński, po czym oddał głos swemu klubowemu koledze, Andrzejowi Beresteckiemu, z zawodu nauczycielowi. – Jesteśmy przeciwni połączeniu szkoły z przedszkolami, bo to przeciwko dobru dziecka, ich edukacji – zaczął Berestecki. – Lepsze są przedszkola małe, bo dziecko tam się czuje bezpiecznie, naturalnie – kontynuował. – Jest większa możliwość na indywidualną pracę z każdym dzieckiem. Logopedzi mogą wyłapać dzieci z deficytami – zauważył radny PiS. – Ten pierwszy etap edukacji rzutuje na osiągnięcia dydaktyczne i wychowawcze dzieci w przyszłości – stwierdził radny PiS. – Trzeba wspierać dyrektorów przedszkoli, kształcić ich, a nie łączyć, a może i w domniemaniu w przyszłości likwidować- dodał A. Berestecki i naprawdę powiało grozą, bo na to, że ktoś chciałby likwidować dyrektorów przedszkoli naprawdę poza radnym PiS nikt dotychczas nie wpadł.
Potem było o równie groźnej sytuacji, w której wskutek połączenia szkoły z przedszkolami w zespół pracę może stracić aż…jedna osoba! – To żadna oszczędność – zauważył Berestecki. – Ale co daje to panu prezydentowi? To, że nie musi urządzać trzech konkursów na dyrektorów, a jeden. W konsekwencji daje mu to dwie trzecie problemów mniej – zawyrokował. W istocie wizja prezydenta Wojciecha Bakuna, który nocami w pocie czoła pracuje sam nad konkursami na dyrektorów jednej podstawówki i dwóch przedszkoli była tak uderzająco koszmarna, że każdy w lot rozumiał, dlaczego konkurs na jednego dyrektora odciążyłby znacznie włodarza miasta i sprawił, że jego kłopoty zniknęłyby. Wielkim problemem wg radnego Beresteckiego miałoby być także i to, że rodzice robiąc opłatę za przedszkole musieliby podejść w tym celu do szkoły. Najgorsze jednak jest to, że na zajęcia z dziećmi przedszkolnymi mógłby przyjść nauczyciel ze szkoły. – Dziecko nie zna takiej osoby, dziecko się jej boi! Następuje regres – przekonywał radny Berestecki. – Jest to temat morze – podsumowywał radny PiS.
– Stoimy na zdaniu, że nie powinno się łączyć szkoły z przedszkolami – zakończył.
Kilka dni później na sesji RM prezydent Przemyśla, Wojciech Bakun, oraz sekretarz miasta, Dariusz Łapa, dokładnie wyjaśnili, że łączenie placówek miałoby wyłącznie wymiar administracyjny i nie wiązałoby się ani ze zmianą wychowawczyń przedszkolnych, ani ze zmiana lokalizacji placówek, ani ze zwolnieniami. – Na swej konferencji mijaliście się państwo wielokrotnie z prawdą mówiąc o tym projekcie uchwały – zwrócił się prezydent do radnych PiS. Oczywiście, zgodnie z obecnymi standardami w przemyskiej RM, nikt na to nie odpowiedział, bo i po co. Najzabawniejsze jest jednak to, że mimo iż projekt uchwały „nie przeszedł”, radni PiS nadal mają prezydentem straszyć dzieci i ich rodziców.
– Dochodzą do mnie słuchy, że niektórzy radni PiS nadal kłamią w tej sprawie, choć wszystko zostało wyjaśnione na sesji – mówi Super Nowościom prezydent Wojciech Bakun. – To jest już standardowa polityka tych radnych: przekłamywać wszystko co robię, czy planuję, straszyć mną przemyślan, a siebie przedstawiać jako „zbawców” – zauważa. – Doprawdy jest to żenujące i byłoby może nawet i śmieszne, gdyby nie dotyczyło ważnych dla przemyślan spraw. Dlatego właśnie nie mam zamiaru milczeć, choć nowa większość swą ostatnią uchwałą ma nadzieję mnie „uciszyć”. Będę reagował na kłamstwa i oszczerstwa z całą stanowczością – deklaruje Bakun.
Wygląda na to, że taktyka radnych PiS by straszyć prezydentem Bakunem dzieci, dorosłych, emerytów i kogo się tam da jeszcze, nie wypali. Każdy bowiem, kto ma oczy, uszy i używa rozumu dokładnie widzi, że to realizowanie tzw. planu Z. Co to „plan Z” każdy, kto uważnie śledzi to, co dzieje się w Przemyślu, doskonale wie.

Monika Kamińska

2 Responses to "Radni PiS straszą dzieci …prezydentem"

Leave a Reply

Your email address will not be published.