
RZESZÓW. Zdaniem większości rzeszowskich radnych, ze względu na dobrą lokalizacje i akceptacje społeczną, nowa ślizgawka powinna powstać przy al. Witosa i ul. Wyspiańskiego.
O krytym lodowisku na terenie Rzeszowa rozmawia się od dawna. Początkowo mówiło się, że infrastruktura powstanie na osiedlu Drabinianka w rejonie ulic Zielonej i Granicznej. Rozpoczęto nawet opracowywanie koncepcji. W ostatnich tygodniach pojawił się jednak pomysł wybudowania obiektu przy al. Witosa, czyli w miejscu gdzie kiedyś lodowisko już funkcjonowało. Temat popierają miejscy radni.
Przez wiele lat w Rzeszowie mieszkańcy korzystali z lodowiska między aleją Witosa i ulicą Wyspiańskiego. Obiekt został wyburzony w 2016 r. Miało tam powstać centrum handlowo-rozrywkowe razem z nowym lodowiskiem i torem do jazdy na łyżworolkach. Ostatecznie skończyło się tylko na obietnicach i nie rozpoczęto nawet robót. Rok po wyburzeniu lodowiska przy al. Witosa zaproponowano, aby nowa ślizgawka powstała na osiedlu Drabinianka w rejonie ulic Zielonej i Granicznej. Rozpoczęto nawet opracowywanie koncepcji. Plany krzyżują jednak miastu mieszkańcy osiedla, którzy protestują przeciwko inwestycji. – Na Drabiniance miały powstać tereny rekreacyjne, a nie lodowisko – apelują.
Na wtorkowej sesji Rady Miasta powrócił temat lokalizacji lodowiska. – Na komisji inwestycji opracowaliśmy wniosek, aby kryte lodowisko wybudować w okolicach ul. Wyspiańskiego i al. Witosa – mówiła Jolanta Kaźmierczak, radna Koalicji Obywatelskiej. – Przede wszystkim ta lokalizacja jest akceptowana społecznie i dobrze skomunikowana – dodała. Co istotne, tę koncepcje poparły już dwie komisje Rady Miasta. Zdaniem radnych, tereny przy ul. Zielonej są nieatrakcyjne ze względu na bliską odległość do cmentarza i dalekie położenie od centrum miasta. Rzeszowianie mogliby mieć problem z dojazdem.
– Przypomnę, że tam gdzie państwo proponują lokalizacje (al. Witosa – przyp. red.) myślimy budować szkołę muzyczną (…) koncepcja lodowiska przy ul. Zielonej jest z kolei skończona i gotowa do wykorzystania – tłumaczył Marek Ustrobiński, wiceprezydent Rzeszowa. Ostatecznie nie osiągnięto żadnego porozumienia, dlatego w najbliższym czasie sprawa zapewne szybko powróci.
Kamil Lech




5 Responses to "Radni „ślizgali się” po krytym lodowisku, którego nie ma"