Tuż przed weekendem miasto obiegła wiadomość, że radni dotychczas tworzący 3-osobowy klub SLD w przemyskiej Radzie Miejskiej porzucają partyjny szyld i zmieniają nazwę klubu na Nasz Przemyśl. Jednocześnie nie jest tajemnicą, że dwóch radnych właśnie zostało wydalonych z partii. Radni nowego – starego klubu wyjaśniają, że chcą pracować dla miasta ponad podziałami politycznymi i teraz będą mogli czynić to skuteczniej. Szef podkarpackich struktur SLD mówi wprost, że działanie radnych było niezgodne z linią programową partii.
W przemyskiej Radzie Milejskiej nie ma już klubu radnych SLD, ale troje radnych, którzy go kiedyś tworzyli, czyli: Janusz Zapotocki, Tomasz Kulawik i Bogumiła Nowak pozostają w jednym klubie. Istnieje on od kilku dni i nosi nazwę Nasz Przemyśl. Taka nazwa w przemyskiej RM już funkcjonowała, klub o tej nazwie pod koniec kadencji, wiosną 2010 roku stworzyło 5 radnych, w tym Janusz Zapotocki i Tomasz Kulawik właśnie. Teraz zmiana nazwy klubu jest niejako wymuszona decyzją centralnych władz SLD, a przede wszystkim sądu partyjnego. – Potwierdzam, że na posiedzeniu sądu partyjnego zapadła decyzja o wydaleniu z szeregów Sojuszu Lewicy Demokratycznej dwóch członków: Janusza Zapotockiego i Tomasza Kulawika – przyznaje poseł na Sejm RP, Wiesław Buż , szef podkarpackich struktur SLD. – Decyzja była podyktowana tym, że obaj panowie, jako radni przemyskiej Rady Miejskiej działali w niej w sposób sprzeczny z linią programową partii, do której należeli. Chodzi przede wszystkim o nieformalną, ale faktyczną koalicję z PiS oraz o nie dość stanowczą postawę wobec podjętego przez RM oświadczenia dotyczącego sprzeciwu wobec LGBT – wyjaśnia W. Buż. Bogumiły Nowak, radnej klubu SLD z partii nie wyrzucono, bo nigdy nie była jej członkinią; startowała jedynie do RM z listy SLD.
Ramię w ramię z PiS i zawsze te same słowa
Na czym miałyby polegać działania Zapotockiego i Kulawika niezgodne z linią programową partii? Ano na tym, że w czerwcu tego roku, podczas pamiętnej sesji „przewrotowej” radni SLD nie tylko zagłosowali za zmianą prezydium RM i szefów niemal wszystkich komisji, zaś Zapotocki został nowym wiceprzewodniczącym RM, a Kulawik szefem komisji rewizyjnej. Ta współpraca z klubem radnych PiS nie była bynajmniej jednorazowa. Od czerwca w zasadzie radni SLD głosowali ramię w ramię z radnymi PiS, poza nielicznymi wyjątkami. Ten „układ” szybko zyskał miano koalicji i choć radni SLD poskreślali, że żadnej koalicji z PiS-em nie zawierali, to brak formalizacji tejże miał tu niewiele do rzeczy. Już ten pierwszy „ukłon” w stronę PiS-u na czerwcowej sesji mocno zirytował przewodniczącego SLD, Włodzimierza Czarzastego, który zapowiedział wyrzucenie Kulawika i Zapotockiego z partii. Decyzja ta należała jednak do sądu partyjnego. Zapotocki i Kulawik zostali w czerwcu zawieszeni w prawach członków SLD. Wtedy też władze partii mówiły o tym, że nie wolno im używać nazwy „klub radnych SLD”, ale radni nazwy klubu nie zmieniali. Zmienili ją dopiero teraz, gdy sąd się odbył i podjął decyzje o wydaleniu ich z SLD. Na łamach lokalnej prasy radni Naszego Przemyśla wspominają co prawda o „decyzjach władz centralnych”, ale podkreślają, że „nowa formuła, którą obecnie przyjmujemy, pozwoli nam na skuteczniejsze działania, ponad podziałami politycznymi dla dobra miasta i jego mieszkańców”. Te ostatnie słowa to tzw. kalka, czyli zwroty, które niemal zawsze powtarzają się w wypowiedziach wiceprzewodniczącego RM i szefa kiedyś klubu SLD, a dziś Naszego Przemyśla, Janusza Zapotockiego.
Szef klubu konsekwentnie nieobecny na głosowaniach
Jak się dowiedzieliśmy „gwoździem do trumny” dla radnych wydalonych z SLD była sprawa podjętego przez RM Przemyśla w sierpniu zeszłego roku oświadczenia przeciw LGBT. Podczas dyskusji i głosowania nad tym punktem nie było jednak na sali ani T. Kulawika, ani J. Zapotockiego. Nieobecność tego pierwszego nie budziła żadnych kontrowersji, Kulawik był wówczas chory, co było faktem powszechnie znanym. Natomiast Zapotocki, szef klubu SLD, był na części sesji, a przed punktem dotyczącym LGBT po prostu wyszedł z sali obrad. Niektórzy ten fakt przypisywali temu, iż jest on wicedyrektorem w instytucji kulturalnej prowadzonej przez PIS-owski samorząd województwa. Radna bezpartyjna, ale członkini klubu SLD, Bogumiła Nowak, nie tylko zagłosowała za oświadczeniem, ale też poparła jego tezy w dyskusji! Ostatecznie radna chyba stanowisko zmieniła, bo podczas niedawnej sesji, gdy głosowano uchylenie wspomnianego oświadczenia przeciw LGBT, zagłosowała za tym rozwiązaniem. Tak samo zagłosował T. Kulawik, zaś J. Zapotocki nie był zalogowany na tej, dodajmy, że zdalnej, sesji. Tomasz Kulawik zarzuty wobec swego zachowania uważa za niepoważne. – Nie miałem wpływu na to, jak głosowano nad oświadczeniem w sprawie LGBT w zeszłym roku – przypomina. – Podczas ostatniego głosowania i dyskusji zabrałem głos, bardzo wyraźnie przedstawiając moje zdanie – podkreśla. – O żadnej koalicji z PiS nie ma mowy, a wydaje mi się nie na miejscu, by zarzucała mi to osoba, która niedawno wespół z PiS w Sejmie głosowała za podniebieniem posłom diet – skwituje Kulawik. – Myślę, że usunięcie mnie z SLD więcej szkody przyniesie partii niż mnie. Ale życzę wszystkim moim dawnym partyjnym kolegom i SLD wszystkiego najlepszego – podsumował. – Od decyzji sądu odwoływał się nie będę – zapowiada Kulawik.
Działacz SLD – To wina władz wojewódzkich partii
Cała sprawa jest niemałym kłopotem dla SLD, bo Zapotocki był wszak szefem miejskich i powiatowych struktur partii w Przemyślu. Centralne władze partii mogą zatem struktury te rozwiązać i zbudować od nowa, albo oprzeć się na tych, którzy w partii pozostaną po wyrzuceniu z niej Zapotockiego i Kulawika. – W końcu nastąpiło to, co winno mieć miejsce wiele lat temu – tak twierdzi działacz SLD z Przemyśla, który zastrzega sobie anonimowość. – Problem Janusza Zapotockiego, który wspierał przez lata lokalnych radnych PiS, nie zaistniał w czerwcu 2020 roku. Było to znane władzom wojewódzkim SLD od co najmniej 2015 roku, ale nawet, gdy wiosną 2018 roku radni SLD podpisali się pod wnioskiem o nadanie tytułu Honorowego Obywatela Miasta Przemyśla Markowi Kuchcińskiemu, co było jawnym naruszeniem linii partyjnej, przewodniczący Buż nabrał wody w usta na 2 lata. Przez tę sytuację wiele osób sympatyzujących z lewicą regularnie odwracało się od niej i w ten sposób notowania SLD w Przemyślu znikały jak suchy lód w temperaturze pokojowej powoli, ale skutecznie
– kwituje działacz.
Monika Kamińska



One Response to "Radni wyrzuceni z SLD zmienili nazwę klubu na Nasz Przemyśl"