
Rada Miasta Sanoka 14 głosami „za” przy pięciu „przeciw” przyjęła uchwałę dotyczącą wcielenia w granice administracyjne Sanoka trzech sąsiednich miejscowości z gminy Sanok – Bykowiec, Zabłociec i wydzielonego fragmentu Trepczy.
Uchwała była głosowana w czwartek, 18 listopada, podczas nadzwyczajnej Sesji Rady Miasta. Początkowo obrady toczyły się za zamkniętymi drzwiami, urzędnicy na wejściu do Sali Herbowej, gdzie toczyła się sesja, wywiesili kartkę z informację, że „osoby postronne” nie mogą wziąć udziału w obradach ze względu na pandemię. Wejścia pilnowali funkcjonariusze Straży Miejskiej i Policji.
Pod salą, w której trwały obrady, pojawiła się delegacja mieszkańców trzech wiosek przewidzianych do przyłączenia do Sanoka razem z Tomaszem Buczkiem, asystentem posła Konfederacji, Grzegorza Brauna, do którego mieszkańcy zgłosili się z prośbą o pomoc i wsparcie. Tomasz Buczek próbował wejść do Sali Herbowej, ale został powstrzymany przez strażnika miejskiego. Doszło do ostrej wymiany zdań, po której asystent posła wykręcił numer telefonu posła Brauna.
W międzyczasie do zgromadzonych przed drzwiami mieszkańców wyszedł sekretarz Urzędu Miasta w Sanoku, Bogdan Struś. Poseł Braun zwrócił się do niego tymi słowami: „Pan Tomasz Buczek jest moim asystentem i wykonuje w tym czasie czynności związane z wykonywaniem mandatu posła. Przeszkadzanie mu w wykonywaniu czynności, do których go upoważniłem, jest łamaniem prawa. Pan Tomasz Buczek jako mój asystent ma prawo uczestniczyć w posiedzeniach wszystkich organów władzy wybieralnej” – powiedział poseł do sekretarza. Po tym telefonie sekretarz poinformował, że po konsultacji z przewodniczącym Rady Miasta zapadła decyzja, że mieszkańcy mogą wejść na salę i wziąć udział w obradach.
Dyskusja dotycząca uchwały jak zwykle była gorąca. Głos zabierali przede wszystkim opozycyjni radni. Po raz kolejny podkreślili, że popierają ideę powiększenia miasta, ale nie może się to odbywać wbrew woli mieszkańców wiosek, ani ze stratą dla poszczególnych dzielnic i mieszkańców Sanoka. – Zagłosuję „za”, kiedy zrealizuje pan inwestycje, na które mieszkańcy dzielnicy Dąbrówka czekają od lat – zwróciła się do burmistrza Tomasza Matuszewskiego radna Agnieszka Kornecka-Mitadis.
Radni zwrócili też uwagę na atmosferę, jaka od miesięcy towarzyszy projektowi burmistrza, który dotyczy powiększenia miasta. – To wizerunkowa klapa, ten proces został przeprowadzony najgorzej jak tylko można. Jako władze miasta ponieśliśmy porażkę, a twarzą tej porażki jest burmistrz
– powiedział radny Sławomir Miklicz.
Wypowiadając te słowa radny miał na myśli m.in. liczne protesty mieszkańców sołectw, które burmistrz Tomasz Matuszewski chce przyłączyć do Sanoka. Cała procedura ruszyła bez jakichkolwiek konsultacji z włodarzami gminy i mieszkańcami tych wiosek. Wyniki konsultacji społecznych dotyczących włączenia Bykowiec, Zabłociec i Trepczy do Sanoka, w których średnio 95 procent głosujących opowiedziało się przeciwko tej procedurze, to dla miasta jasny sygnał, jaka jest wola mieszkańców.
W Sanoku z uprawnionych prawie 36 tysięcy mieszkańców z konsultacjach społecznych udział wzięło zaledwie nieco ponad 1100 osób. Za poszerzeniem granic miasta opowiedziało się 87 procent sanoczan.
Działania włodarzy Sanoka skomentował także Tomasz Buczek. – Dlaczego nie działacie w kooperacji z gminą Sanok? – pytał włodarzy. – Chcecie siłą i gwałtem przyłączyć wiejskie tereny do miasta, to białoruskie standardy – komentował.
Ostatecznie radni przegłosowali uchwałę 14 głosami „za”, przy pięciu głosach „przeciw”.
– Chciałem podziękować za głos rozsądku – zwrócił się burmistrz Matuszewski do radnych, którzy poparli jego projekt. – Już dzisiaj zapraszam państwa do swojego gabinetu, chcę rozmawiać z wami o waszej przyszłości – powiedział do przedstawicieli mieszkańców sołectw, na wcielenie których do miasta radni dali w czwartek zielone światło.
Ostateczną decyzję w tej sprawie podejmie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji.
Martyna Sokołowska


