Radni: – Zero tolerancji dla chuliganerii w szalikach

Jan Myśliwiec (58 l.), przewodniczący Rady Miejskiej: - Miasto przekazało stadion po to, by on służył wszystkim obywatelom. Być może powinna być lepsza współpraca między klubem a kibicami. Fot. Autor
Jan Myśliwiec (58 l.), przewodniczący Rady Miejskiej: – Miasto przekazało stadion po to, by on służył wszystkim obywatelom. Być może powinna być lepsza współpraca między klubem a kibicami. Fot. Autor

MIELEC. – Nie można pozwolić na to, żeby kibole systematycznie dewastowali nasze miasto – przekonują mieleccy samorządowcy.

Ostatnie „najazdy” hord pijanych i agresywnych kiboli to temat przewodni wielu dyskusji mielczan. Ludzie nie mogą zrozumieć, jak to możliwe, że przyjezdni bandyci najpierw zdemolowali budynki przy al. Niepodległości, a potem urządziły sobie regularną bitwę z policją. – Kto ich wypuścił w autokarów? – pytają mieszkańcy. Nic więc dziwnego, że sprawa szalikowców stanęła na ostatniej sesji Rady Miasta.

Kibolskie zadymy ostro komentował Jan Myśliwiec (58 l.), szef Rady Miasta: – Dałem się namówić na mecz i dziś tego żałuję – wspominał. – Wyglądało to jak wojna. Dzieci na stadion przyprowadzić się nie da. Raz, że jest niebezpiecznie, a po drugie – te okrzyki między kibolami pełne wyzwisk i wulgaryzmów. To było jakieś zdziczenie.

– Po meczu na całej ul. Solskiego aż do SP nr 6 prowadzona była regularna bitwa, która potem przeniosła się na plac Armii Krajowej i aleję Niepodległości. To była rozróba trwająca do godz. 2 w nocy. Policji było dużo i całe szczęście, bo inaczej całe miasto byłoby rozniesione. Dawno czegoś takiego nie widziałem. Takich sytuacji więcej być nie może. To jest nasza wspólna odpowiedzialność, żeby się temu przeciwstawić – dodał Myśliwiec.

Totoń: – Napiszmy do Sejmu, niech zmienią prawo
Rozróbę kiboli skomentował również Aleksander Kopeć (64 l.), wiceszef rady: – Nie do pomyślenia jest, żeby w centrum 60-tysięcznego miasta wysiadało kilkuset chuliganów i demolowało go – grzmiał. – Sytuacja nie jest wesoła. Może powinniśmy się zwrócić do kibiców, żeby oni między sobą próbowali wyeliminować tych chuliganów. Zróbmy coś z tym na miłość boską, bo nie może być tak, żeby systematycznie dewastowano nam miasto – alarmował Kopeć.

Z kolei Kazimierz Totoń, szef Rady Osiedla Żeromskiego, zaapelował, aby w sprawie szalikowców napisać list do Ewy Kopacz, marszałek Sejmu: – To nie jest problem naszego miasta, my jesteśmy drobnym pokłosiem tego, co się dzieje w całym kraju – argumentował. – Napiszmy więc do pani marszałek, żeby posłowie zmienili prawo tak, by policjant mógł tak przylać chuliganowi, żeby ten się zmoczył. I niech chuligani płacą za to, co robią – zaznaczył.

Paweł Galek

One Response to "Radni: – Zero tolerancji dla chuliganerii w szalikach"

Leave a Reply

Your email address will not be published.