
MIELEC. Z planowanych w tym roku wydatków miasta zniknęło m.in.: 419 tys. zł na wynagrodzenia osobowe pracowników urzędów.
Rosnąca liczba urzędników w magistracie nie od dziś wywołuje ostry sprzeciw radnych PiS. Jako że mają większość w radzie, przeszli od słów do czynów i w formie autopoprawek do budżetu miasta znacząco zmniejszyli wydatki na administrację.
W efekcie autopoprawek klubu radnych PiS z planowanych w tym roku wydatków miasta zniknęło m.in.: 419 tys. zł na wynagrodzenia osobowe pracowników urzędów, 253 tys. zł na składki ubezpieczeń społecznych i na fundusz pracy do tych pensji, 120 tys. zł – modernizacja budynków gminy miejskiej i utworzenie punktu obsługi mieszkańców, 200 tys. zł – zakup usług pozostałych, materiałów i uposażenia w promocji.
Cięcia PiS-u nie spodobały się prezydentowi Danielowi Kozdębie, który podkreślił, że urzędnicy bardzo ciężko pracują, choćby przy konstrukcji budżetu miasta: – Chciałbym podziękować pracownikom urzędu za to, że poświecili swój własny czas i wprowadzili poprawki naniesione przez radnych. Zrobili to pomimo tego, że mają naprawdę duży zakres obowiązków. Proszę pamiętać, że to też są ludzie, którym w formie poprawek zmniejszyliście państwo wydatki na wynagrodzenia – grzmiał w kierunku radnych PiS.
– Wcale nie ograniczyliśmy wydatków na wynagrodzenia. To nieprawda! – dementował Mariusz Ryniewicz, przewodniczący klubu radnych PiS. – W projekcie budżetu zapisano ok. 1,5 mln zł na zatrudnienie w Urzędzie Miasta, co naszym zdaniem było nieuzasadnione. Dlatego postanowiliśmy ograniczyć ten wzrost wydatków do 700 tys. zł – precyzował.
Paweł Galek


