Radny: – Cztery wozy strażackie gasiły… trawę

Podkarpackie jednostki straży pożarnej nie mają prawa narzekać. Fot. Paweł Galek

KOLBUSZOWA. Do strażaków rządowe pieniądze płyną szerokim strumieniem. Niektórzy pytają, czy nie za szerokim?

Jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej w powiecie kolbuszowskim nie mają prawa narzekać. W ostatnim czasie trafiają do nich: profesjonalne wozy bojowe, specjalistyczny sprzęt, umundurowanie i płynące szerokim strumieniem pieniądze na ich potrzeby. Jest tego tak dużo, że pojawiają się głosy, iż cała ta sytuacja trąca absurdem.

W ostatnich czterech latach na Podkarpaciu zakupiono 129 samochodów strażackich. Po raz pierwszy OSP mogły starać się o środki remontowe, skorzystało z tego 329 jednostek. W powiecie kolbuszowskim  nowe średnie samochody otrzymały jednostki OSP w Kupnie, Kolbuszowej Górnej i w tym roku znajdzie się w Widełce. Lekkie pojazdy trafiły o Mechowca i Rusinowa. W ub.r. udało się przekazać używany samochód do OSP Wola Raniżowska. Blisko milion złotych kosztował samochód ciężki dla OSP w Lipnicy.

„Dla mnie strażacy są bohaterami”

Pojawiają się jednak głosy, że duża liczba pojazdów powoduje absurdalne sytuacje: – Niedawno obok mojego domu w Kolbuszowej Górnej paliła się trawa. Cztery wozy strażackie przyjechały ją gasić. Ludzie, naprawdę marnujemy kupę publicznych pieniędzy. Trzeba wreszcie popatrzeć na to z głową – alarmował swego czasu radny miejski, Michał Karkut.

Zbigniew Chmielowiec, poseł z Kolbuszowej, który od 4 lat jest przewodniczącym parlamentarnego zespołu strażaków, dziwi się tej krytyce: – Kiedyś ktoś mi zarzucił mi, że jednostka OSP w Kupnie otrzymała 700 tys. zł na zakup wozu – wspomina. – Ten człowiek apelował, żeby te środki przeznaczyć na budowę chodnika w tej miejscowości. Sęk w tym, że te pieniądze były dedykowane konkretnie tej miejscowości i na zakup takiego samochodu.

– Odpowiedziałem mu wówczas, że nawet gdyby ten pojazd w ciągu najbliższych 10-15 lat uratował jedno życie ludzkie, to warto było. Natomiast jeśli chodzi o to gaszenie trawy w Kolbuszowej Górnej przez cztery wozy bojowe… a gdyby się okazało, że jedna jednostka nie dałaby rady tego ugasić? Co wtedy pan radny by powiedział? – pyta Chmielowiec. – Kiedy byłem burmistrzem, bardzo często sprawiał nam problemy Nil. Widziałem tragedie ludzkie i poświęcenie strażaków. Dla mnie oni są bohaterami i powinni być za to doceniani.

Paweł Galek

2 Responses to "Radny: – Cztery wozy strażackie gasiły… trawę"

Leave a Reply

Your email address will not be published.