
W piątek (6 sierpnia) przed Sądem Okręgowym ruszył proces, w którym jednym z oskarżonych jest radny przemyskiej Rady Miejskiej, Tomasz S. Śledczy w akcie oskarżenia zarzucają mu zlecenie pobicia jego byłego pracownika oraz nakłanianie go do zmiany zeznań w tej sprawie. Tomaszowi S. grozi nawet do 8 lat pozbawienia wolności. Wraz z nim na ławie oskarżonych zasiedli Dariusz C. i Kamil R., którzy mieli pobić pokrzywdzonego Grzegorza K.
Sytuacja, która jest przedmiotem procesu, wydarzyła się w niedzielę, 28 marca tego roku. Grzegorz K. ok. godz. 20 robił w „Biedronce” przy ulicy 3 Maja w Przemyślu drobne zakupy. Gdy opuszczał usytuowany w DH „Szpak” sklep został zaatakowany. Odciągnięto go od wejścia do sklepu w ciemniejsze miejsce na parkingu i pobito. Jak wynika z ustaleń śledczych i zeznań pokrzywdzonego, miał być on kopany po całym ciele oraz uderzany metalowym kijem bejsbolowym. W wyniku tego Grzegorz K. doznał licznych zasinień i zadrapań naskórka, co stanowiło roz-strój jego zdrowia na okres krótszy niż 7 dni. Ponadto jeden ze sprawców pobicia miał zabrać pokrzywdzonemu zegarek o wartości 150 złotych. K. stracił też zrobione w „Biedronce” zakupy, czyli cztery piwa, papierosy, wędlinę i ser. Wszystko to było warte ok. 50 złotych.
Zegarek miał zabrać pokrzywdzonemu Dariusz C., a zakupy po tym, jak Grzegorz K. porzucił je, uciekając po pobiciu zabrać miał Kamil R., by się, jak wyznał przez sądem, nie zmarnowały. Potem chciał odkupić K. towary, ale ten odmówił. Jak ustalili śledczy, w pobiciu K. miały brać udział jeszcze inne osoby. Tożsamość jednej z nich udało się im ustalić.
Do piątku Kamil R. jako jedyny z oskarżonych przebywał na wolności. Przed główną rozprawą sąd na posiedzeniu zdecydował o tymczasowym aresztowaniu go. Obrońca R. wnioskował o ponowne objęcie go zakazem opuszczania kraju i dozorem policyjnym, motywując to tym, że oskarżony R. opiekuje się schorowaną matką, która nie poradzi sobie bez jego pomocy. Sąd ma się tym wnioskiem zająć dziś, a na razie R. został z sądu po rozprawie wyprowadzony w kajdankach i doprowadzony do aresztu śledczego.
Jaka miała być rola radnego Tomasza S. w całej tej historii? Ano zdaniem śledczych, Tomasz S. miał zlecić Dariuszowi C. i innym osobom pobicie Grzegorza K., który był pracownikiem firmy budowlanej prowadzonej przez S. Pokrzywdzony domagał się od swego pracodawcy wypłaty 470 złotych, których S. wypłacić mu nie chciał, bo, kolokwialnie mówiąc, uważał, że sknocił swą pracę. Grzegorz K. jednak nie odpuszczał, telefonował do Tomasza S. oraz pisał doń sms-y z groźbami. Świadkiem jednej z takich rozmów miał być Dariusz C., który, jak wynika z zeznań pokrzywdzonego, nie darzył go sympatią. To C. miał zwerbować Kamila R. „na akcję”, która, jak się potem okazało, miała się skończyć pobiciem Grzegorza K. Radny Tomasz S. przyznał się w sądzie jedynie do podwiezienia 28 marca w godzinach wieczornych C., R. oraz pozostałych sprawców pobicia K. w okolice DH „Szpak” oraz do tego, że już po pobiciu spotkał się z pokrzywdzonym, by „załatwić z nim sprawę polubownie”, a następnie odmówił odpowiedzi na pytania sądu, prokuratora, a także swego obrońcy, podkreślając, że podtrzymuje swe zeznania złożone obszernie w śledztwie. Zeznania te, jak i zeznania innych oskarżonych oraz pokrzywdzonego odczytywał na piątkowej rozprawie przewodniczący składu sędziowskiego SO, Bogdan Kusz. W sprawie wystąpił jeden świadek, policjant pełniący funkcję dzielnicowego. Zeznał on, że Tomasz S. telefonował do niego z prośbą o pomoc w postaci porady. Mówił, że były pracownik nęka go i grozi mu w związku z domaganiem się nienależnych mu, zdaniem radnego, pieniędzy. Funkcjonariusz będący wówczas poza służbą poradził S. iść z tą sprawą na policję. W sądzie podkreślał, że zna oskarżonego Tomasza S. jako osobę spokojną i znaną ze swoich działań prospołecznych.
W istocie Tomasz S. jest w Przemyślu postacią znaną. I takową był jeszcze, nim został radnym po raz pierwszy, a funkcję radnego pełnił już trzecią kadencję. Do czasu aresztowania Tomasz S. był szefem powiatowych i miejskich struktur PO. Kilka dni po aresztowaniu go 2 kwietnia, został zawieszony w prawach członka swej partii. Radne i radni z klubu Koalicji Obywatelskiej przemyskiej Rady Miejskiej złożyli społeczne poręczenie za Tomasza S. Formalnie S. pozostaje cały czas radnym przemyskiej RM. Oczywiście z racji tymczasowego aresztowania nie może uczestniczyć w sesjach RM, ani posiedzeniach komisji. Mandat S. straci tylko jeśli zostanie prawomocnie skazany.
włam



7 Responses to "Radny miejski zlecił pobicie?"