Radny tłumaczy się z malowania ogrodzenia za… 4 tysiące

Marian Pomykała (64 l.): - Pan wójt, ks. proboszcz, ja i jeszcze dwóch członków rady parafialnej wspólnie podjęliśmy takie dzieło, żeby na odpust odnowić parafialne obiekty. Ja prowadziłem te roboty. Ci, którzy malowali te ogrodzenia, nie robili tego za frajer. Trzeba było im zapłacić. Postarałem się o pieniądze, wyłożył je sponsor. Fot. Autor
Marian Pomykała (64 l.): – Pan wójt, ks. proboszcz, ja i jeszcze dwóch członków rady parafialnej wspólnie podjęliśmy takie dzieło, żeby na odpust odnowić parafialne obiekty. Ja prowadziłem te roboty. Ci, którzy malowali te ogrodzenia, nie robili tego za frajer. Trzeba było im zapłacić. Postarałem się o pieniądze, wyłożył je sponsor. Fot. Autor

RANIŻÓW. Internauci nie zostawili suchej nitki na Marianie Pomykale. 

Miesiąc temu pisaliśmy w Super Nowościach o malowaniu płotu wokół obiektów parafialnych w Raniżowie, na który z kasy gminy trafiło – bagatela – 3 900 zł. Marian Pomykała (64 l.), który w tym czasie był szefem Rady Parafialnej w Raniżowie, oświadczył, że nie widzi w tym wydatku nic nadzwyczajnego. Słowa te spotkały się z falą krytyki internautów. Dziś Pomykała tłumaczy się z tej inwestycji.

Kontrowersyjne malowanie parafialnych ogrodzeń na koszt Urzędu Gminy wytknięto radnemu Marianowi Pomykale (64 l.) na przedostatniej sesji Rady Gminy Raniżów. – Wyliczyłem, że kupiłbym za to 250 l farby – ironizował radny Henryk Stępień (45 l.).

Tematem natychmiast zajęły się media. To na tyle zabolało Pomykałę, że napisał oświadczenie, w którym dokładnie wyliczył koszty zakupu: farb, pędzli, szczotek, rękawic, płótna ściernego i elektrod. Wyszło mu w sumie 3 904 zł. Na pisma dołączył kopię faktury asygnowanej przez ks. proboszcza. Zważając na powyższe fakty jestem bardzo zniesmaczony zarzutami przedstawionymi przez radnego Stępnia w stosunku do mnie – pisze Pomykała.

– Publiczne oskarżenie mnie o tak podłe zagrywki, które natychmiastowo pochwyciły rządne sensacji lokalne media, postawiły w bardzo negatywnym świetle nie tylko mnie, ale całą raniżowską wspólnotę parafialną. Czuję się bardzo poruszony, że poświęcając prywatny czas, nie biorąc za to żadnego wynagrodzenia, stałem się negatywnym bohaterem na forum publicznym i na stronach regionalnych gazet – czytamy w piśmie radnego.

Paweł Galek

3 Responses to "Radny tłumaczy się z malowania ogrodzenia za… 4 tysiące"

Leave a Reply

Your email address will not be published.