
MIELEC. Czy wpływowy lokalny polityk, wykorzystując swoją pozycję, zastraszył personel w szpitalu, wymuszając przewiezienie go karetką do Rzeszowa?
Do zdarzenia, o którym aż huczy w całym mieście, doszło 23 sierpnia br. wieczorem na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym w Mielcu. Wtedy to zjawił się tam Marek Kamiński, wiceprzewodniczący Rady Powiatu i lider lokalnych struktur PiS. – Marek Kamiński, wiceprzewodniczący Rady Powiatu, powołując się na swoją pozycję, poprzez zastraszanie wymusił w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym w Mielcu przewiezienie go karetką do Rzeszowa. Jego zachowanie świadkowie tej sytuacji określili jako butę i arogancję zakłócającą pracę SOR – grzmi radny powiatu, Józef Smaczny. – To kłamstwo! Z każdym, kto je powtórzy, spotkam się w sądzie – odpowiada Kamiński.
– Przy domowych pracach wbił mi się opiłek w oko. Ono było całe czerwone, w ogóle nie widziałem na nie nic. Jakiemukolwiek ruchowi gałki ocznej towarzyszył niesamowite cierpienie. Zostałem podwieziony na SOR. Tam podszedłem do pani i oświadczyłem: „Nic nie widzę na oko, głowa mnie okrutnie boli. Bardzo proszę o pomoc” – relacjonuje Kamiński.
Co było potem? Tu relacje znacznie różnią od siebie. – Pomocy pan Kamiński nie mógł uzyskać, gdyż nasz szpital nie dysponuje okulistą – informuje Józef Smaczny, radny powiatowy. – Został on poinformowany o możliwości skorzystania z pomocy SOR w Rzeszowie, który pełni ostry dyżur okulistyczny. Informacja ta nie została przyjęta ze zrozumieniem, tylko z żądaniem szczególnego traktowania. Obecne na oddziale osoby stały się świadkami zachowań pana Kamińskiego określanymi jako buta i arogancja – zaznacza.
„Karetka jak bezpłatna taksówka”
– Powołując się na swoją pozycję w Radzie Powiatu, poprzez zastraszanie uzyskał ostatecznie dyspozycję przewiezienia karetką do Rzeszowa – kontynuuje Smaczny. – Mówi się, że tam zażądał, by karetka czekała na niego tak długo aż uzyska pomoc, mimo iż zgodnie z przepisami pacjentom w stanach ostrych przysługuje transport w jedną stronę. I to żądanie zostało także spełnione. A przecież karetka ta mogła być w tym czasie potrzebna innemu choremu pacjentowi w powiecie. Tymczasem została potraktowana jak bezpłatna taksówka.
– Rozważę skierowanie sprawy na drogę postępowania sądowego przeciwko panu Smacznemu, który bardzo mnie znieważył i poniżył – mówi Kamiński. – Będąc na SOR, nie użyłem ani jednego słowa, które by świadczyło o wykorzystywaniu mojej pozycji. Nikomu nie mówiłem, że jestem radnym powiatowym. Nawet nie zasugerowałem tego. Przekłamania w tej sprawie są porażające. Proszę o nazwiska osób, które rzekomo twierdzą, że byłem butny i arogancki, że nadużyłem władzy. Dzięki Bogu jest monitoring, który wyjaśni całą sytuację.
Paweł Galek



10 Responses to "Radny zażądał szczególnego traktowania na SOR-ze?"