Radny zażądał szczególnego traktowania na SOR-ze?

Marek Kamiński (PiS), wiceprzewodniczący Rady Powiatu: - Ani słowem nie zasugerowałem, że jestem radnym powiatu. Mogłem powiedzieć tylko: „Ja wielu ludziom w życiu pomogłem, teraz proszę was o pomoc”. Ważyłem każde swoje słowo. Nie zażądałem żadnej karetki. Powiedziałem tylko tyle, że „nie po to 40 lat płacę na ZUS, żebym teraz miał zostać zostawiony na lodzie”. Czy to jest buta i arogancja? Nie sądzę. Fot. Paweł Galek
Marek Kamiński (PiS), wiceprzewodniczący Rady Powiatu: – Ani słowem nie zasugerowałem, że jestem radnym powiatu. Mogłem powiedzieć tylko: „Ja wielu ludziom w życiu pomogłem, teraz proszę was o pomoc”. Ważyłem każde swoje słowo. Nie zażądałem żadnej karetki. Powiedziałem tylko tyle, że „nie po to 40 lat płacę na ZUS, żebym teraz miał zostać zostawiony na lodzie”. Czy to jest buta i arogancja? Nie sądzę. Fot. Paweł Galek

MIELEC. Czy wpływowy lokalny polityk, wykorzystując swoją pozycję, zastraszył personel w szpitalu, wymuszając przewiezienie go karetką do Rzeszowa?

Do zdarzenia, o którym aż huczy w całym mieście, doszło 23 sierpnia br. wieczorem na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym w Mielcu. Wtedy to zjawił się tam Marek Kamiński, wiceprzewodniczący Rady Powiatu i lider lokalnych struktur PiS. – Marek Kamiński, wiceprzewodniczący Rady Powiatu, powołując się na swoją pozycję, poprzez zastraszanie wymusił w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym w Mielcu przewiezienie go karetką do Rzeszowa. Jego zachowanie świadkowie tej sytuacji określili jako butę i arogancję zakłócającą pracę SOR – grzmi radny powiatu, Józef Smaczny. – To kłamstwo! Z każdym, kto je powtórzy, spotkam się w sądzie – odpowiada Kamiński.

– Przy domowych pracach wbił mi się opiłek w oko. Ono było całe czerwone, w ogóle nie widziałem na nie nic. Jakiemukolwiek ruchowi gałki ocznej towarzyszył niesamowite cierpienie. Zostałem podwieziony na SOR. Tam podszedłem do pani i oświadczyłem: „Nic nie widzę na oko, głowa mnie okrutnie boli. Bardzo proszę o pomoc” – relacjonuje Kamiński.

Co było potem? Tu relacje znacznie różnią od siebie. – Pomocy pan Kamiński nie mógł uzyskać, gdyż nasz szpital nie dysponuje okulistą – informuje Józef Smaczny, radny powiatowy. – Został on poinformowany o możliwości skorzystania z pomocy SOR w Rzeszowie, który pełni ostry dyżur okulistyczny. Informacja ta nie została przyjęta ze zrozumieniem, tylko z żądaniem szczególnego traktowania. Obecne na oddziale osoby stały się świadkami zachowań pana Kamińskiego określanymi jako buta i arogancja – zaznacza.

„Karetka jak bezpłatna taksówka”
– Powołując się na swoją pozycję w Radzie Powiatu, poprzez zastraszanie uzyskał ostatecznie dyspozycję przewiezienia karetką do Rzeszowa – kontynuuje Smaczny. – Mówi się, że tam zażądał, by karetka czekała na niego tak długo aż uzyska pomoc, mimo iż zgodnie z przepisami pacjentom w stanach ostrych przysługuje transport w jedną stronę. I to żądanie zostało także spełnione. A przecież karetka ta mogła być w tym czasie potrzebna innemu choremu pacjentowi w powiecie. Tymczasem została potraktowana jak bezpłatna taksówka.

– Rozważę skierowanie sprawy na drogę postępowania sądowego przeciwko panu Smacznemu, który bardzo mnie znieważył i poniżył – mówi Kamiński. – Będąc na SOR, nie użyłem ani jednego słowa, które by świadczyło o wykorzystywaniu mojej pozycji. Nikomu nie mówiłem, że jestem radnym powiatowym. Nawet nie zasugerowałem tego. Przekłamania w tej sprawie są porażające. Proszę o nazwiska osób, które rzekomo twierdzą, że byłem butny i arogancki, że nadużyłem władzy. Dzięki Bogu jest monitoring, który wyjaśni całą sytuację.

Paweł Galek

10 Responses to "Radny zażądał szczególnego traktowania na SOR-ze?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.