
STALOWA WOLA. Od Szlęzaka poszli do Gowina, a od Gowina prosto im było do Nadbereżnego. Na 23 radnych w mieście PiS już ma 21.
Radni Urszula Serafin-Bąk i Lucjan Małek zasilili i tak silny klub PiS, wspierający prezydenta Lucjana Nadbereżnego. Oboje dostali się do samorządu z listy głównego oponenta PiS, byłego prezydenta Andrzeja Szlęzaka. PiS-owscy radni powitali ich z radością. Były prezydent mówi o hańbie. Z komitetu Szlęzaka w samorządzie został już tylko jeden radny. O opozycji w pełni tego słowa znaczeniu nie ma już mowy.
W zdominowanych przez PiS podkarpackich samorządach wieje polityczną nudą. Stąd z tak małego kroku pary radnych w mieście zrobiło się polityczne wydarzenie. A zaskoczenia przecież nie było.
Rejterada nigdy chluby nie przynosi
Jarosław Gowin do swojej Polski Razem próbował przekonać jeszcze przed wyborami samego Szlęzaka. Panowie odbyli kilka spotkań, ale z aliansów nic nie wyszło. Po przegranych przez Szlęzaka wyborach prezydenckich, kilka osób z jego dawnego otoczenia zostało w „strefie wpływów” partii Gowina. Gdy Polska Razem w ramach koalicji zaczęła bliską współpracę z PiS, radni Serafin-Bąk i Małek przenieśli zwyczaje z parlamentu do miejskiego samorządu.
– To pokłosie działań całego naszego klubu i prezydenta w ramach dobrej zmiany dla Stalowej Woli – mówił Grzegorz Męciński, przewodniczący Klubu Radnych PiS w samorządzie miejskim Stalowej Woli. W ramach wspomnianej zmiany radni zmienili barwy, ale ani krzeseł, ani przynależności do konkretnych komisji. Dla mieszkańców to nie ma żadnego znaczenia. PiS w samorządzie miało taką przewagę, że głosy opozycji się nie liczyły. Teraz będzie miało przewagę jeszcze większą. Poza rządzącym klubem pozostali już tylko Daniel Hausner, jedyny przedstawiciel Forum Mieszkańców i Mariusz Kunysz, ostatni, który do Rady Miejskiej dostał się z komitetu Szlęzaka. Sam były prezydent Stalowej Woli ubolewając nad przejściem pary radnych do niedawnej konkurencji powiedział, że sami na tym stracą, bo takie rejterady chluby nie przynoszą.
jam


